Czy granie w Gothica 1 Classic na PlayStation 5 ma sens? Tylko jeśli nie macie peceta
Niniejszy tekst nie będzie recenzją, bo jaki Gothic jest, każdy widzi. Skupię się więc na tym, jak klasyczna wersja śmiga na konsoli Sony od strony technicznej, co dodaje i jakie ogólne wrażenie po sobie zostawia. Trzeba od razu zaznaczyć, że Classic nie wnosi nic do samej treści gry – nie liczcie zatem na nowe misje, oręż czy enpeców.
Ładny kloc
Zacznijmy od tego, co natychmiast rzuca się w oczy, czyli od grafiki. Metryki nie sposób oszukać – widać, że to produkcja wyciosana ponad dwie dekady temu, ale twórcom udało się przypudrować staruszka tak, że wszechobecna kanciastość zupełnie nie razi! Górnicza Dolina wygląda naprawdę nieźle. Kolory są wyraziste, rysowanie obiektów sięga na tyle daleko, że da się podziwiać krajobraz, a modele postaci jakby nieco wygładzono. Do tego całość działa bardzo płynnie – oczywiście na tyle, na ile może, ograniczona mechaniczną topornością niektórych animacji.

Ową toporność, bo chyba już nikogo nie bawi hasło „drewno”, zachowano w sterowaniu. Jasne, granie na padzie jest w Gothicu wygodniejsze, Bezimienny zręcznie reaguje na inputy, a usprawnienia w zarządzaniu ekwipunkiem to bardzo miła zmiana. Jednak wcale nie ratuje to okrutnie uciążliwej walki. Po pierwsze kamera potrafi oszaleć przy liczniejszej grupie wrogów, skacząc od jednego do drugiego. Ja wiem, że tak właśnie było, boleśnie to pamiętam, ale wciąż jest to nieznośne i nie rozumiem, czemu nie zostało poprawione. Swoją drogą, próby opanowania perspektywy za pomocą prawej gałki są skazane na niepowodzenie – Gothic nie był projektowany z myślą o pomaganiu sobie myszką czy analogiem.
Po drugie nie pojmuję, czemu – strzelając z łuku – muszę trzymać przycisk akcji i strzałkę w przód (jak w oryginale), kiedy bronią białą mogę wykonać uderzenie, naciskając tylko X, bez kierunku? Zrozumiałbym, gdyby było na odwrót, bo faktycznie miecze czy topory pozwalają na ataki w kombinacjach, do czego lewy i prawy kierunek są niezbędne. Ale broń dystansowa? To niby tylko mała upierdliwość, ale przecież tak łatwa do naprawienia.

Niewiele lepiej, niemniej… lepiej
Swoją drogą, skoro o sterowaniu mowa, dodam jeszcze, że schemat pada rozpisany w menu nijak ma się do rzeczywistości. Skok bowiem jest nie pod X, tylko pod O, a akcja odwrotnie. Znowu – niby nic wielkiego, ale naprawdę nikt tego nie sprawdził? Ostatecznie da się do kontrolera przyzwyczaić bardzo szybko i w bezpośrednim starciu gra się na nim dużo wygodniej niż na klawiaturze.

Żeby nie było, że tylko narzekam – dorzucono tu kilka rzeczy, które naprawdę cieszą. Wspomniałem o łatwiejszym zarządzaniu ekwipunkiem, do tego dochodzi też przydatna opcja szybkiego zapisu/wczytania, wykonywanie akcji masowo zamiast pojedynczo, przełączanie kamery na FPP (działa to zaskakująco dobrze!), a także obecność achievementów. Te naprawdę dodają smaku rozgrywce, bo o ile część z nich zdobywa się po drodze, o tyle niektóre wymagają bardziej specyficznych akcji – ot, chociażby dotarcia do Świątyni Śniącego bez zabicia jakiegokolwiek orka. Niby nic trudnego, niemniej pozwala łowcom i łowczyniom trofeów urozmaicić sobie przygodę.
Lepiej nie będzie?
O ile oczywiście wszystko zadziała jak należy… Co do tego mam, niestety, pewne wątpliwości, bo co rusz natrafiałem na drobne błędy, głównie dotyczące skryptów. A to enpec zapętlił się w ścianie, a to dialogi tła odtwarzały się w nieskończoność w miejscach, gdzie nie było żadnych osób, a to przeciwnicy zupełnie gubili śledzenie Bezimiennego bez żadnej logiki czy konsekwencji. To wszystko nie są szczególnie bolesne sytuacje, a na pewno nic, czego nie rozwiąże szybkie wczytanie (chyba że zapomnimy, iż w Gothicu należy zapisywać grę często i gęsto!), ale i tak trochę irytujące. Poważniejszych problemów jednak nie uświadczyłem.

Dla kogo więc jest ta wersja Gothica? Jeśli miałbym ją komukolwiek polecić, to chyba tylko tym osobom, które posiadają jedynie PlayStation 5, zaczęły swoją przygodę od remake’u i mając kod do wykorzystania, chcą zobaczyć, jak to drzewiej bywało. Ale raczej w ramach ciekawostki. Fani i fanki oryginału zdecydowanie lepiej wyjdą na trzymaniu się wersji pecetowej, gdzie mogą zainstalować odpowiednie mody. A jeśli ktoś nigdy nie miał do czynienia z „najlepszą »polską« grą”? Wtedy zdecydowanie lepiej sięgnąć po wspomniany remake.