Mam problem z Elden Ringiem na Switchu 2. Jest rok 2026 i mobilne granie już nie usprawiedliwia słabej optymalizacji
Posiadacze Switcha 2 musieli długo czekać, aż Elden Ring w końcu trafi na najnowszy handheld Nintendo. Początkowo premiera planowana była na zeszły rok, jednak wydawca zdecydował się ją przełożyć z powodu kłopotów z optymalizacją. Minęły długie miesiące, kończy się tegoroczny sezon ogórkowy i lada moment wreszcie zagramy w dzieło Hidetaki Miyazakiego i George’a R.R. Martina na mobilnym sprzęcie Japończyków. Pytanie tylko, czy FromSoftware wyciągnęło wnioski z narzekań fanów i dopracowało swój najnowszy produkt?
Ziemie Pomiędzy w twojej kieszeni
Otrzymując przedpremierową kopię Tarnished Edition, byłem pełen optymizmu, wracając wspomnieniami do 2018 roku, kiedy to Dark Souls: Remastered trafiło na pierwszego „Pstryczka”. Szybko okazało się jednak, że w Elden Ringa na Switchu 2 po prostu nie gra się tak dobrze jak na innych platformach. W trybie stacjonarnym w oczy od razu rzucają się niższa liczba detali, rozmyte tekstury i brzydka roślinność, ale to nie mniejsza szczegółowość oprawy graficznej stanowi tu największy problem, tylko niestabilna wydajność. Mimo że obraz na ekranie wyświetlany jest na ogół w 30 fps, zbyt często zdarzają się momenty, gdy płynność spada – i to w newralgicznych sytuacjach, podczas starć z bossami.

Najgorsze okazuje się jednak to, że nie musimy wcale długo grać, żeby się o tym przekonać. Wyraźne chrupnięcia zdarzają się już podczas walki ze smokiem w Pogrobnie czy Lwim Bękartem w Zamku Morne. Dalej wcale nie jest lepiej – w drodze do Godricka spotykamy przeciwników rzucających bombami w wybuchające beczki. Sprawdzałem to kilka razy i niemal za każdym w momencie eksplozji gra chwilowo gubiła klatki.
Zabójcze efekty cząsteczkowe
Stety albo niestety – o wszystkich tych niedociągnięciach bardzo łatwo zapomnieć, bo Soulsy w otwartym świecie wciąż są po prostu fenomenalną produkcją. Przemierzanie Ziem Pomiędzy nadal cholernie wciąga, a surowsza oprawa graficzna wydaje się znacznie mniej dostrzegalna na małym ekranie w trybie przenośnym. To właśnie możliwość grania gdziekolwiek stanowi największą zaletę Tarnished Edition. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w dowolnym momencie uśpić konsolę i w mgnieniu oka wrócić do rozgrywki później, w zupełnie innym miejscu i okolicznościach. Szkoda tylko, że jeśli bawimy się online, wybudzenie Switcha 2 z uruchomionym Elden Ringiem zawsze wiąże się z powrotem do menu głównego, podobnie jak w przypadku Dark Souls: Remastered na poprzednim sprzęcie Nintendo.

Czar szybko pryska, gdy natrafimy na bardziej wymagających przeciwników, którzy korzystają z ataków z dużą liczbą efektów cząsteczkowych. Walki z legendarną Malenią czy ostatnim bossem DLC w mogących pochwalić się znacznie lepszą płynnością wersjach pecetowych i konsolowych stawiały na precyzję, przez co potrafiły być frustrujące i wymagać dużych pokładów cierpliwości. Na Switchu 2 jest jeszcze trudniej, gdyż – jak wspomniałem – najbardziej widowiskowym atakom bossów często towarzyszą zauważalne spadki płynności. I nie sugerujcie się zbytnio tym, że w Dark Souls: Remastered aż tak bardzo wam to nie przeszkadzało, bo Elden Ring to dużo, ale to dużo szybsza gra. Tutaj często ułamki sekund potrafią decydować o tym, czy przeżyjemy, czy nie.
Dodatki na otarcie szkarłatnych łez
Na niewielkie pocieszenie dostaliśmy za to dwie nowe klasy postaci, choć każdy, kto grywa w produkcje FromSoftware, doskonale zdaje sobie sprawę, że różnice między dostępnymi archetypami są raczej kosmetyczne i sprowadzają się do odmiennego ekwipunku oraz statystyk na samym początku zabawy. Nie inaczej jest w tym przypadku – o ile wyposażony w lśniącą zbroję, miecz i tarczę rycerz Idusu przywodzi na myśl lżejszą wersję klasycznego włóczęgi, tak ciężkozbrojny rycerz może przypaść do gustu graczom lubującym się w gigantycznym orężu i bezpośredniej walce.

Obie klasy mogą być więc ciekawym dodatkiem dla osób rozpoczynających przygodę z Elden Ringiem, ale trudno uznać je za argument przemawiający za ponownym zakupem gry przez osoby, które zdążyły już przemierzyć Ziemie Pomiędzy wzdłuż i wszerz. Jeszcze bardziej marginalnie potraktowałbym cztery dodatkowe zbroje i trzy skórki dla wierzchowca. Co więcej, żadna z wymienionych nowości nie jest ekskluzywna dla Switcha 2 – zarówno klasy, jak i przedmioty kosmetyczne można dokupić do pozostałych wersji tego tytułu.
Sama przenośność to już za mało
Kilka lat temu możliwość obcowania z tak rozbudowanym dziełem na Switchu zapewne zrobiłaby ogromne wrażenie, nawet mimo znacznych cięć w grafice i pozostawiającej wiele do życzenia płynności animacji. Dziś nie jesteśmy jednak skazani na takie kompromisy, bo rynek przenośnych urządzeń oferuje dużo większy wybór. Jeśli zależy nam na graniu w Elden Ringa poza domem, możemy sięgnąć chociażby po Steam Decka czy Asus ROG Ally. Tarnished Edition musi więc konkurować nie tylko z innymi wydaniami gry, ale również z całym segmentem przenośnego sprzętu.

Do tego dochodzą drobniejsze, choć irytujące niedociągnięcia. Mimo że nintendowa edycja japońskiego hitu umożliwia dostosowanie sterowania, zabrakło tu opcji zmiany układu przycisków tak, aby B odpowiadało za potwierdzanie działań. Jeżeli więc, tak jak ja, spędziliście z dziełem Miyazakiego setki godzin na innych konsolach, na Switchu 2 będziecie musieli na nowo nauczyć się, że klawisz uniku służy do akceptacji, a skoku do cofania i anulowania – czyli dokładnie odwrotnie niż na pecetach, PlayStation i Xboksach. W przypadku Dark Souls: Remastered zadbano o taką możliwość, dzięki czemu weterani Soulsów otrzymali wybór, czy chcą grać tak jak zawsze, czy tak jak w innych tytułach Nintendo. W Tarnished Edition niestety takiego wyboru zabrakło.
Wszystko to sprawia, że przenośny Elden Ring jest produkcją przeznaczoną przede wszystkim dla użytkowników Nintendo Switcha 2, którzy nie posiadają żadnej innej platformy do grania, lub dla największych fanów FromSoftware, chcących mieć kolejną edycję produkcji ulubionego studia w swojej kolekcji. W moim przypadku godziny spędzone z Tarnished Edition sprawiły, że nie tylko po latach wróciłem do gry w wersji na PlayStation 5, ale też w końcu nabyłem do niej Shadow of the Erdtree. Wymowne, nieprawdaż?

Halo, redakcjo CD-Action, czy możecie mi łaskawie wytłumaczyć, co się u was odpier*** z logowaniem?
Loguję się jak zawsze „Zaloguj” > „Zaloguj przez forum”. Menedżer haseł mi wszystko uzupełnia, wklepuję 2FA, loguję się bez problemów… na cudzy profil. Patrzę: mojego awatara brak, zamiast, DirkPitt1 jest jakiś 1Siger1. Patrzę dyskusje – brak historii wątków, w których się udzielałem. Klikam „Mój profil” – zupełnie mi nieznany adres e-mail (incydent z wyciekiem danych osobowych!).
Natomiast, jeśli wybiorę sobie „Profil na forum” to na forum jestem zalogowany prawidłowo jako DirkPitt1. Wylogowuję się i loguję kilka razy, cały czas to samo.
Dodam, że nie jest to pierwszy raz. Kiedyś (jakoś w 2022, jak mnie pamięć nie myli) już miałem tu coś podobnego, opisałem problem i wysłałem na waszego e-maila. Odpowiedzi się nie doczekałem i machnąłem ręką.
Znów ten sam problem, więc postanowiłem spamować tym komentarzem pod wieloma tekstami licząc, że może w ten sposób ktoś zauważy i się zainteresuje.
Formułka końcowa głosi „z poważaniem”, ale ja mogę napisać co najwyżej:
_Z irytacją,
DirkPitt1_
Zgłoś to tu: https://uodo.gov.pl/, a szybko zareagują 😉
Możesz skorzystać z kontaktu bezpośrednio a nie z sekcji komentarzy brainroto?’
Jakbyś był w stanie doczytać do końca, to byś wiedział, że wybrałem tę metodę, bo parę lat temu miałem identyczny problem, który im opisałem na ich „bezpośredniego” e-maila i nigdy się jakiejkolwiek odpowiedzi nie doczekałem. No ale widać tekst był dla ciebie za długi. 🤷♂️
W każdym razie najwyraźniej podziałało i wszystko już jest tak, jak być powinno (za co Redakcji dziękuję ), więc chętnie bym te nieaktualne już „wezwanie do boju” skasował. No ale „nydyrydy”.
P.S. „Brainrotów” to sobie w lustrze szukaj.
Na XSX również są spadki klatek poniżej 30 fps i to dosyć często, przy walce z bosami też 🙂
polecam wyczyścić konsolę, bo przechodziłem Eldena na XSX kilka razy i tych spadków specjalnie nie pamiętam.
W ktorym miejscu? Ani razu nie widzialem spaku FPS na Xboxie.
Ukończyłem Eldena na XSS i jak na produkcję od From gra działała zadziwiająco dobrze.
Ja mam problem z Elden Ringiem ze to juz nie te Soulsy co kiedys i jest nudny 😀 Wiec na szczescie nie bede sie musial meczyc z wersja na Switcha 2 gdyz nie zamierzam jej tykac.
Elden w kieszeni na 12 watach, kto ma jakiś problem? Elden w autobusie, w pociągu lub w poczekalni? Muszą być kompromisy, niestety, ja na szczęście wywodzę się z ery jak jeszcze nie liczyło się fps, były 3 stany działania gry: „działa” „działa nawet płynnie” „śmiga”. Gothica I to przeszedłem w 15-20 klatkach albo mniej;) Co do Steam Decka to odważne porównanie bo grałem i dużo gorzej działa i spadki klatek są większe i dużo częstsze…
Wolałbym czytać gazetę na papierze niż grać w grę w środku komunikacji publicznej w 15-20fpsach. Musisz być idealnym korpo-konsumentem żeby taka „jakość” grania ci nie przeszkadzała.
„Dziś nie jesteśmy jednak skazani na takie kompromisy, bo rynek przenośnych urządzeń oferuje dużo większy wybór. Jeśli zależy nam na graniu w Elden Ringa poza domem, możemy sięgnąć chociażby po Steam Decka czy Asus ROG Ally.” – no to może warto jakoś rozwinąć takie porównanie, bo szczerze mówiąc, co to zdanie wnosi? Z tego co wiem wersja na S2 wypada znacznie lepiej niż na Steam Decka, nie wiem jak z ROG Ally, ale to jest przecież nisza w niszy. Już pomijam fakt, że każdy z tych komputerków jest droższy od Switcha.
Jesteśmy skazani na takie kompromisy. To jest tablet, który uruchamia grę mającą spadki na konsolach stacjonarnych (gdzie celuje oczywiście w 60 FPS). Każdy kto gra w takie gry na switchu bierze to pod uwagę i jasne, należy podkreślać stan techniczny gier, ale cały wydźwięk tego artykułu wydaje mi się jakiś clickbaitowy 😛 Dlaczego niby w 2026 mobilne granie nie usprawiedliwia słabej optymalizacji, co się w tym roku niby zmieniło? Optymalizacja zawsze była albo zła albo dobra, niezależnie od sprzętu, ale trzeba też brać poprawkę na jakim urządzeniu coś odpalasz. GTA VI w 30 klatkach też jest nie do usprawiedliwienia bo mamy 2026 rok? Teza z dupy 😛
Zarzut o clickbait jest jeszcze bardziej z dupy, bo musiałbym celowo naginać treść pod kliki, a tymczasem w Elden Ringa na Switchu 2 naprawdę nie grało mi się zbyt dobrze. W 2017 roku może i jarałbym się tym, że ogromny tytuł z otwartym światem działa na konsoli przenośnej. Rozumiem, że dziś, po Zeldach, Wiedźminie, Cyberpunku czy AC Shadows, nadal mamy się cieszyć, że w Elden Ringa po prostu da się grać na Switchu 2? Sorry, ale dla mnie to stanowczo za mało. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Porównanie do GTA również chybione, bo nie chodziło mi o samo 30 fps, a o znaczne spadki płynności animacji.
Przecież w każdej z wymienionych przez Ciebie gier są albo znaczne spadki, albo duże cięcia (Zelda Totk ma momentami 20 fps, Wiedźmin wyglądał jak wysmarowany wazeliną – i też miał spadki, w CP2077 Dogtown jest czasami niemal niegrywalne i często crashuje, w AC nie grałem, ale z tego co wiem to też nie jest perfekcyjnie stabilne 30 fps). Przepraszam jeśli mój komentarz brzmiał trochę atakująco, po prostu nie zgadzam się z tym przykładem, że teraz przy Elden Ringu przelała się jakaś czara goryczy. W moich oczach to kolejny port dużej gry AAA na switcha – kompromisowy i gorszy niż wydania na duże konsole, ale pozwalający na wskoczenie w ten ogromny świat w dowolnym miejscu. Nie odstaje jakoś bardzo od Indiany, Cyberpunka czy RE9. Rozumiem, że w tej grze spadki wydajności są bardziej odczuwalne i spoko, że o tym piszesz, ale moim zdaniem bardziej fair byłoby porównywanie tego wydania właśnie np. ze steamdeckowym. Moim zdaniem jest to naprawdę dobra robota optymalizacyjna, biorąc po uwagę, że ten silnik nie obsługuje DLSS. Jeszcze raz sorry, może trochę za bardzo się oburzyłem w poprzednim komentarzu, po prostu nie rozumiem Twojego punktu widzenia.
Nie no, spoko. Niepotrzebnie mnie przepraszasz. Problem w tym, że Elden Ring wyszedł też na PlayStation 4 i Xboksie One, a jedyne, na co liczyłem na Switchu 2, to stabilne 30 klatek na sekundę. Moim zdaniem nie są to jakieś wygórowane oczekiwania.
Breath of the Wild i Wiedźmin 3 ukazały się wieki temu, jeszcze na pierwszym Switchu, i wtedy jak najbardziej byłem skłonny przymykać oczy i cieszyć się, że mogę grać w nie przenośnie. W 2023 roku, przy Tears of the Kingdom, czułem już jednak, że jestem na granicy swojej tolerancji. Indiana Jones, DLC do Cyberpunka czy RE9 to tytuły z obecnej generacji, więc nie dziwi mnie, że na NS2 odstają one od wersji na pozostałe platformy. Elden Ring miał problemy już na starym jak świat i słabszym od Switcha 2 PS4. Po prostu naiwnie liczyłem na to, że gra będzie działała stabilniej na NS2 niż na PS4, bo między tymi sprzętami jest 12 lat różnicy. Niemniej w sumie zazdroszczę wszystkim tym, którzy potrafią cieszyć się Elden Ringiem na Switchu 2.