Dlaczego Steven Spielberg nigdy nie wyreżyseruje filmu o Jamesie Bondzie? Dwa razy usłyszał „nie”

Dlaczego Steven Spielberg nigdy nie wyreżyseruje filmu o Jamesie Bondzie? Dwa razy usłyszał „nie”
Odrzucili Spielberga, więc stworzył Indianę Jonesa.

Nie ma co liczyć na to, że Steven Spielberg kiedykolwiek stanie za kamerą filmu o Jamesie Bondzie. Jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii kina, który w latach 70. zrewolucjonizował Hollywood hitem „Szczęki”, przez całą swoją karierę marzył o nakręceniu przygód agenta 007. Choć wielu słynnych twórców mierzyło się z tą serią (a reżyserią nadchodzącego „Bonda 26” ma zająć się Denis Villeneuve), Spielberg ostatecznie zamknął ten rozdział.

W nowym wywiadzie dla podcastu The Rest is Entertainment reżyser wyznał, że dwukrotnie próbował zdobyć ten angaż, jednak legendarna rodzina Broccoli (właściciele praw do marki) za każdym razem odprawiała go z kwitkiem:

Zgłosiłem się do Cubby’ego [Broccoliego – przyp. red.] zaraz po tym, jak »Szczęki« stały się wielkim hitem. Zawsze chciałem nakręcić film o Jamesie Bondzie, właściwie od dnia, w którym obejrzałem »Doktora No«. Zadzwoniłem więc do Cubby’ego i zaoferowałem swoje usługi. Powiedziałem: »Jeśli potrzebujecie reżysera, z chęcią to zrobię«. A on odpowiedział: nie”.

Druga szansa pojawiła się w 1977 roku po premierze filmu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Broccoli zadzwonił wówczas do Spielberga z nietypową prośbą – chciał wykorzystać kultowy, pięcionutowy motyw muzyczny z tego filmu w nadchodzącym Bondzie zatytułowanym „Moonraker”. Spielberg postanowił to wykorzystać:

Powiedziałem mu: »Ubijmy interes. Dam ci pozwolenie na użycie tych pięciu nut, jeśli pozwolisz mi wyreżyserować Bonda«. Ponownie usłyszałem »nie«. Ale i tak pozwoliłem mu wykorzystać tę muzykę. Konsekwentnie mnie odrzucali – a przynajmniej robił to Broccoli. Nigdy nie wyjaśnił mi, dlaczego nie chce mnie w bondowskiej rodzinie.

Choć wtedy mogło to być dla młodego reżysera bolesne, z perspektywy czasu wyszło mu to na dobre. Spielberg wspomina, że gdy w 1977 roku opowiedział tę historię George’owi Lucasowi podczas wspólnych wakacji na Hawajach (gdzie czekali na premierę pierwszych „Gwiezdnych wojen”), ten zaoferował mu coś znacznie lepszego:

George powiedział: »Mam coś lepszego niż Bond. Nazywa się Indiana Smith« – bo tak to się wtedy nazywało. Przedstawił mi cały zarys serii o Indianie Jonesie i tak dostałem tę pracę. Więc jeśli dzisiaj ktokolwiek zaproponowałby mi zrobienie filmu o Bondzie, moja odpowiedź brzmiałaby: »Nie stać was na mnie«.

Dlaczego Broccoli powiedzieli dwukrotnie „nie”? Przez dekady seria o Jamesie Bondzie była niezywkle zazdrośnie strzeżona przez rodzinę Broccoli pod kątem kreatywnym – producenci posiadali absolutne prawo weta wobec pomysłów reżysera, co mogło zniechęć tak niezależnych twórców jak Spielberg.

Drugim, ważniejszym powodem było brytyjskie dziedzictwo agenta 007. Przez lata producenci stali na stanowisku, że filmy te mogą reżyserować wyłącznie Brytyjczycy. Pierwszym Amerykaninem, który przełamał tę barierę, był Cary Joji Fukunaga przy „Nie czas umierać” w 2021 roku (wcześniej w 1983 roku Irvin Kershner nakręcił wprawdzie „Nigdy nie mów nigdy”, ale była to produkcja niezależna, realizowana poza oficjalnym studiem Eon).

Dziś, gdy kontrolę nad marką przejął Amazon, to podejście mocno złagodniało (czego dowodem jest zaangażowanie Kanadyjczyka Denisa Villeneuve’a do nowej części). Dla Stevena Spielberga na współpracę jest już jednak za późno – reżyser nie ma już najmniejszego zamiaru wchodzić do świata MI6. Tymczasem do kin wchodzi właśnie jego najnowszy film „Dzień objawienia”, który zbiera same dobre opinie.

Jedna odpowiedź do “Dlaczego Steven Spielberg nigdy nie wyreżyseruje filmu o Jamesie Bondzie? Dwa razy usłyszał „nie””

  1. Więc jeśli dzisiaj ktokolwiek zaproponowałby mi zrobienie filmu o Bondzie, moja odpowiedź brzmiałaby: »Nie stać was na mnie«.
    Brzmi, jakby się obraził. Na jego miejscu też byłbym pewnie wkurzony, ale nie tyle odmową, co tym, że nawet mu Broccoli nie powiedział, co mu nie pasowało.

Skomentuj