Hollywood mówi „nie” fuzji stulecia. Ponad 1000 gwiazd i filmowców chce zablokować przejęcie Warner Bros. przez Paramount
To największa mobilizacja środowiska filmowego od czasu strajku aktorów i scenarzystów. Jak podaje serwis World of Reel, w sieci krąży list otwarty podpisany przez ponad 1000 twórców filmowych i telewizyjnych – w tym Davida Finchera, Denisa Villeneuve’a, J.J. Abramsa, Yorgosa Lanthimosa, Kristen Stewart oraz Joaquina Phoenixa – sprzeciwiających się planowanemu przejęciu Warner Bros. Discovery przez Paramount.

Autorzy listu zwracają przede wszystkim uwagę na przewidywalne redukcje etatów, które dotknęłyby pracowników po sfinalizowaniu transakcji, co jest częstym skutkiem tego typu fuzji:
Jesteśmy głęboko zaniepokojeni sygnałami poparcia dla tej fuzji, które przedkładają interesy wąskiej grupy potężnych interesariuszy nad szeroko pojęte dobro publiczne. Integralność, niezależność i różnorodność naszej branży zostałyby poważnie zagrożone. Konkurencja jest niezbędna dla zdrowej gospodarki i zdrowej demokracji. Podobnie jak przemyślana regulacja i egzekwowanie przepisów.
Wśród sygnatariuszy znaleźli się także m.in. Mark Ruffalo, Bryan Cranston, Ben Stiller czy Glenn Close. Damon Lindelof, twórca „Watchmen”, który jest obecnie związany kontraktem z HBO, postanowił odnieść się do sprawy. Przyznał, że „poniekąd zna” swojego potencjalnego nowego szefa, Davida Ellisona, opisując go jako „błyskotliwego, ambitnego i pełnego pasji” menedżera, który „kocha filmy i ufa ludziom, z którymi je tworzy”.
Mimo tego pozytywnego wrażenia – i pomimo obaw przed ewentualnym odwetem branży – Lindelof zdecydował się podpisać list przeciwko fuzji, kierując się głównie troską o pracowników „fizycznych i biurowych”, stanowiących fundament Hollywood.
Oczywiście nic nie wskazuje na to, by list zmienił zdanie Davida Zaslava, CEO Warner Bros. Discovery, czy zarządu firmy, którzy na umowie Paramount ze Skydance mogą zyskać fortunę. Sam Zaslav ma podobno zarobić na tej fuzji ponad 800 milionów dolarów. Mimo to sprzeciw tak znacznej części środowiska pokazuje, że transakcja budzi ogromne emocje i może mieć realny wpływ na przyszłość branży filmowej.