Idris Elba ucina spekulacje o roli Jamesa Bonda. „Nie próbujmy robić z tego filmu politycznie poprawnego”
Idris Elba (a właściwie od niedawna Sir Idris Elba), którego obecnie można oglądać w roli Duncana w kinowym widowisku „Władcy wszechświata”, po raz kolejny odniósł się do nieustających plotek na temat jego rzekomego angażu do roli Jamesa Bonda. Aktor był jednym z głównych faworytów publiczności do przejęcia kultowego numeru 007 po tym, jak Daniel Craig pożegnał się z marką w filmie „Nie czas umierać” w 2021 roku.

Choć Elba od zawsze powtarzał, że nigdy nie prowadził w tej sprawie oficjalnych rozmów, producentka serii Barbara Broccoli przyznała w 2022 roku, że jego nazwisko przewijało się w dyskusjach twórców. W nowym wywiadzie dla magazynu GQ aktor podkreślił jednak, że plotki te „nie były poparte faktami” i wyjaśnił, dlaczego sam nie jest zainteresowany tą rolą:
Zawsze uważałem, że to nierealny scenariusz. James Bond nie bez powodu został napisany w określony sposób. Oczywiście te plotki były dla mnie komplementem. Jednak patrząc na to realistycznie, niektóre rynki filmowe po prostu by tego nie kupiły. Bond to marka globalna, a globalna widownia nie wszędzie zaakceptuje czarnoskórego mężczyznę o afrykańskich korzeniach w tej roli. Taka jest ich kultura i kropka.
Elba podkreśla, aby nie robić z tego filmu na siłę politycznie poprawnego:
Postać Bonda sama w sobie jest mało realistyczna, więc odrobina realizmu jest dobra, ale nie próbujmy robić z tego filmu politycznie poprawnego. Uważam, że trzeba pozostać wiernym temu, czym ta seria jest, czyli czystą ucieczką od rzeczywistości. Nie próbujcie na siłę trafiać w aktualne gusta całego świata. Po prostu bądźcie Bondem.
Podczas gdy Elba definitywnie odcina się od projektu, machina produkcyjna nowego filmu o agencie 007 ruszyła pełną parą. Za kamerą stanie Denis Villeneuve („Diuna”), a scenariusz napisze Steven Knight („Peaky Blinders”). Sam reżyser nie kryje ekscytacji projektem:
Moje najwcześniejsze wspomnienia związane z chodzeniem do kina łączą się właśnie z agentem 007. Dorastałem, oglądając filmy o Jamesie Bondzie z moim ojcem, począwszy od »Doktora No« z Seanem Connerym. Jestem psychofanem Bonda. Dla mnie to terytorium święte. Zamierzam uszanować tradycję i otworzyć drogę dla wielu nadchodzących misji. To ogromna odpowiedzialność, ale też niesamowita ekscytacja i wielki zaszczyt.
Za dobór obsady odpowiada Nina Gold („Gra o tron”, „Korona”). W kuluarach w kontekście roli Jamesa Bonda od dawna mówi się o takich aktorach jak Tom Francis („Jay Kelly”), Callum Turner („Eternity”), Jacob Elordi („Euforia”) czy Aaron Taylor-Johnson („Kraven Łowca”). Kto jednak ostatecznie zostanie nowym agentem 007 – na to musimy cierpliwie poczekać.
Czizyssss… A ostatnio tu takie epitety padały względem klasycznych bondów 😉
Tymczasem Denis nazywa serię 'świętym terytorium’. Nie zna się koleś 😀