Zendaya jako nowy Jason Bourne? Zaskakujące informacje na temat przyszłości popularnej serii szpiegowskiej
Pojawiła się niezwykle zaskakująca plotka, która już zdążyła zelektryzować całą branżę filmową (a także internautów). Jeśli wierzyć doniesieniom Jeffa Sneidera, Universal Pictures rozważa zatrudnienie Zendayi – gwiazdy nadchodzącego widowiska „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” – do głównej roli w nowym reboocie serii o Jasonie Bournie. Dziennikarz jednak nie podaje, na czym stanęły rozmowy z aktorką i czy rzeczywiście wcieli się ona w kobiecą wersję Bourne’a.
Do tych informacji należy oczywiście podchodzić z ogromnym dystansem, jednak jeśli doniesienia się potwierdzą, Matt Damon nie powróci jako kultowy agent. Zendaya miałaby wcielić się w zupełnie nową bohaterkę – kobietę-szpiega, która zapoczątkowałaby własną serię filmów.
Sama aktorka przeżywa obecnie absolutnie przełomowy rok w swojej karierze. W kwietniu widzieliśmy ją już w „Dramie”, a niedługo wystąpi też w „Odysei” Christophera Nolana, wspomnianym „Spider-Manie” oraz w „Diunie: Części trzeciej”.
Seria „Jason Bourne” to dla Universal Pictures prawdziwa żyła złota – pięć dotychczasowych filmów zarobiło na całym świecie ponad 1,6 miliarda dolarów. Nic dziwnego, że studio desperacko szuka sposobu na odświeżenie jednej ze swoich najważniejszych marek.
Historia pokazuje jednak, że stworzenie filmu z tej serii bez udziału Matta Damona to niezwykle trudne zadanie, zwłaszcza pod kątem finansowym. Jedyna dotychczasowa próba Universalu, „Dziedzictwo Bourne’a” z Jeremym Rennerem, co prawda zwróciła koszty produkcji, ale nie zdołała przekonać do siebie ani widzów, ani krytyków. Marka została wówczas zamrożona do 2016 roku, kiedy to Damon oraz reżyser Paul Greengrass powrócili w filmie „Jason Bourne” (który pomimo średnich recenzji zgarnął 416 milionów dolarów na całym świecie).
Za reżyserię nowego filmu ma odpowiadać Edward Berger (twórca nagrodzonego Oscarami „Na Zachodzie bez zmian”), a scenariusz pisze Joe Barton („Black Doves”). Jeszcze w 2024 roku Matt Damon pytany o szczegóły projektu odcinał się od konkretów, ale bardzo ciepło wypowiadał się o nowym reżyserze. Wyraził wówczas chęć powrotu, jednak otwarcie przyznał, że czas ucieka:
W pewnym momencie ktoś będzie musiał to przejąć. Nie robię się młodszy.

Czy to właśnie Zendaya wejdzie w jego buty jako nowa gwiazda kina szpiegowskiego? Zapewne wkrótce się przekonamy.
No to teraz się będzie działo. Jeśli komuś jest za zimno na dworze, to nadchodzący zapłon odbytów podgrzeje nieco atmosferę.
Jak dla mnie to pójście w kobiecą wersję nie jest takim złym pomysłem ale nie z tą aktorką. Jakoś mi zupełnie nie pasuje do takiej roli. No chyba, że nie będzie to girl boss a raczej pójdą w mniej akcji więcej samego „szpiegostwa” to wtedy może być ok. Widzę tu podobny problem jak z Baleriną (spin-off Johna Wicka), sam film jest ok, ale Ana de Armas, jak lubię ją jako aktorkę, zupełnie mi nie pasowała 🙂
Moim zdaniem sprawdziła się w roli. Film był tylko ok, ale same sceny walki były fajnie skrojone i sprawiały wrażenie brać pod uwagę, że Ana jest kobietą.
Ja mam tylko taki problem, że Matt Damon jest dużo lepszym aktorem, niż ona aktorką. W Euforii dała radę, ale gdzie indziej już nie bardzo. Inna sprawa, ze to będzie zapewne tak durna rąbanka, ze wszystko jedno i szkoda by było lepszej aktorki.
Jeśli to rzeczywiście ma być nowa postać w świecie Bourne’a, to ja się absolutnie nie czepiam. Filmy i tak tak zmasakrowały oryginał, że po pierwszej części, która i tak za wierna nie była, już jakiekolwiek podobieństwo wyparowało.
Natomiast jeśli chcą zrobić Joan Bourne w miejsce Jasona, to ja mówię „stop!” Dlaczego kobiece postacie muszą się podszywać pod męskie oryginały, zamiast mieć swoją własną tożsamość i historię? Nowa postać i nie ma sprawy; nigdy nie miałem problemów z kobietą w filmie akcji. Moim największym zastrzeżeniem np. do Salt jest to, że nie było kontynuacji, z plotek, że może powstać Atomic Blonde 2 się bardzo ucieszyłem (pomimo obaw, że zdaje się Netflix miał się za to zabrać). Kurczę, jak chcą mieć kobietę w stylu Bourne’a, to niech ożywią Długi Pocałunek na Dobranoc: akurat agentka z amnezją, której ciągle mogą wychodzić rozmaite sprawy z zapomnianej przeszłości.
Może dlatego, że przez wiele dekad pewien rodzaj postaci był domyślnie przeznaczony dla mężczyzn i to teraz takie odczarowywanie? Ale nie twierdzę też, że co do zasady nie masz racji, powoli czas zamknąć ten etap i tworzyć zupełnie nowe universa, które od początku będą należeć do bohaterek.
Lara Croft, Ellen Ripley, Samantha Caine / Charly Baltimore – czyli Geena Davis, Cynthia Rothrock, Czerwona Sonia, już nie mówiąc o bardziej współczesnych filmach – silnych kobiet nie brakowało w kinie akcji, więc nie przesadzałbym z tym odczarowywaniem. Nigdy nie miałem problemu z silnymi kobietami w filmach, wręcz przeciwnie. Uwielbiam Millę Jovovich czy Kate Beckinsale. Mogę je oglądać w dowolnym filmie.
Wymieniłeś prawie wszystkie 😉 Do tego taka Lara jest w zasadzie parodią silnej kobiety… Na każdą z nich masz 100 męskich twardzieli i jeszcze w ich przypadku, nikogo nie obchodzi czy ładnie wyglądają. Twardzielek które nie musiały być klasycznie atrakcyjne jest już jak na lekarstwo, Ripley, Sarah Connor, są tu jednymi z niewielu. Chociaż ten aspekt paradoksalnie się nie zmienił. Robi się te wszystkie kobiece wersje, ale bohaterki dalej mają być aniołkami Charliego… Kung-fu w szpilkach…
No tak, bo twardzieli to grają sami brzydale. Nie czuję się kwalifikowany oceniać męską urodę, ale tez nie widziałem, żeby główną rolę w filmie akcji grał jakiś Quasimodo. Jeśli chcesz twierdzić, że w filmach akcji są nadmierne wymagania co do wyglądu kobiet, to przypomnij sobie może filmy akcji z lat 80., gdzie bohater kina akcji powinien mieć mięśnie, którymi można by obdzielić trzech zwykłych ludzi. Nawiasem mówiąc, tak całkiem się to nie skończyło; nie bez powodu starali się zawsze pokazać muskulaturę Hemswortha w Thorach, a raz go nawet rozebrali do gołego zadu (już słyszę to oburzenie, gdyby tak samo potraktowano kapitan marvel czy inną superbohaterkę).
Fajnie, że o nich wspominasz. Serial z lat 1976-1981. Kolejne bohaterki z czasów, które to niby trzeba „odczarowywać”.
Może dlatego, że (taka radykalna teoria) statystycznie znacznie więcej mężczyzn lubi oglądać (i potrafi tworzyć) gatunek akcji niż kobiety? Tak to już po prostu jest, że mężczyźni i kobiety są zainteresowani innymi rzeczami, inne rzeczy lubią, na inne rzeczy zwracają uwagę i inne rzeczy są ich mocnymi stronami. Co NIE oznacza, że żadne kobiety nie są bądź nie powinny być zainteresowane gatunkiem akcji (to tak dla całkowitej jasności).
I nie ma tu czego odczarowywać. Gatunek sam z siebie organicznie otwierał się na bohaterki i nie było potrzeby wymuszać „naprawy krzywdy dziejowej”.
Nie pisz nigdy, że nie masz do czegoś kompetencji ale… W zasadzie służy to za komentarz.
I chyba rozumiesz, że nie chodzi o urodę samego aktora/aktorki, tylko sposób przedstawiania. Rozumiesz prawda?? Przerośnięte mięśnie zaś nie wynikały zaś z seksualizacji, tylko kultu fizycznej siły. Kobiet prawie tak nie przedstawiano.
Fajnie, ze nie rozumiesz, iż są one właśnie przykładem skrajnego wypaczenia i instrumentalnego podejścia do kobiet jako bohaterek kina akcji…
Nosz ja pier…litości…
Nie mam nic do Zendayi, ale trudno mi ją sobie wyobrazić jako bohaterkę kina akcji, a już na pewno nie jako jakąś super tajną agentkę. Kogoś takiego jak Ane de Armas czy Charlize Theron, pewnie (pod warunkiem, że scenarzystów nie ponosi), ale niestety nie Zendayę.
Atomic bomb podobał mi się bardziej od Johna Wicka. Zobaczyłbym ją chętnie w czymś podobnym drugi raz.
Blondie, nie bomb 😛
Kojarzę jeszcze taki film Anna, o agentce KGB czy coś takiego. Scena walki w jakiejś tam restauracji była świetna.
Blonde, nie Blondie 😛
haha, obaj mamy rację 😀
Już czwarty Bourne był słabiutki, mocno na siłę (o dziwo spin-off z Rennerem oglądało mi się nieźle), więc nie wiem, czy w tej serii jest jeszcze z czego wyciskać. I Zendaya też średnio mi pasuje do roli głównej w takiej historii, ale lubię być zaskakiwany.
Nie, nie będzie. To po prostu takie gadanie, będzie tak samo jak z czarnym Jamesem Bondem – trochę pogadali, marketingowego szumu narobili, a żadnych realnych planów nie mieli.
Filmy z Bournem to niestety im dalej tym gorzej. Bardziej bym sie martwil o sensowna fabule niz kto gra glowna role.
Chociaz Zendaya to drewno, wiec i tu jest problem. Raczej nie wyjdzie z tego filmu nic dobrego.
https://www.youtube.com/watch?v=_aPZbhugRVE
:O :DD
Dodajmy jeszcze…. Nikitę.
To jeden z niewielu przykładów naprawdę dobrej bohaterki tego typu.
Moim zdaniem Jeden ze świetnych seriali oraz dziś praktycznie Zapomniany.
Mówię oczywiście o tej oryginalnej blond Nikicie bo potem był Remake z Magie Q ale to już był mega kiepski serial.
Panie jaki oryginał? Oryginałem to był film Luca Bessona z 1990 roku i jedyna słuszna Nikita jest właśnie tam 😉
Już widzę te memy.. „Jesus Christ, that’s… Zendaya.”
Wymieniłeś prawie wszystkie 😉 Do tego taka Lara jest w zasadzie parodią silnej kobiety… Na każdą z nich masz 100 męskich twardzieli i jeszcze w ich przypadku, nikogo nie obchodzi czy ładnie wyglądają. Twardzielek które nie musiały być klasycznie atrakcyjne jest już jak na lekarstwo, Ripley, Sarah Connor, są tu jednymi z niewielu. Chociaż ten aspekt paradoksalnie się nie zmienił. Robi się te wszystkie kobiece wersje, ale bohaterki dalej mają być aniołkami Charliego… Kung-fu w szpilkach…
Najsilniejsza z silnych kobiet jest niewatpliwie Galadriela od amazonu. Co za koszmarna postac.
Panie jaki oryginał? Oryginałem to był film Luca Bessona z 1990 roku i jedyna słuszna Nikita jest właśnie tam 😉
Ten post jest zdublowany, bo z uwagi na fatalne działanie systemu odpowiedzi trafił w nieodpowiednie miejsce, ja zaśnie mogą ani edytować ani usunąć. Także całkowitą odpowiedzialność za ten śmietnik ponosi redakcja…
A to ja znam tylko Serial z 97 roku.
„Przede wszystkim zarówno książki i filmy nie mają nic wspólnego z prawdziwą walką wywiadowczą”
A czy ktoś tu twierdzi inaczej? Schowaj tego chochoła.