Aktor głosowy z serii Resident Evil mówi, że Metallica i Nirvana pomogły mu wczuć się w Leona. „Czerpię głęboką inspirację z muzyki”
Chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że Nick Apostolides fenomenalnie zagrał Leona Kennedy’ego. Domyślam się, że pewnie spora część fanów w ogóle nie wyobraża sobie już żadnego innego aktora w tej roli. Pomijając grę Apostolidesa, sam jego głos jest tak charakterystyczny, że po prostu byłoby dziwnie i wręcz niekomfortowo słyszeć jakiegoś innego aktora podkładającego głos pod uwielbianego bohatera serii Resident Evil.
Okazuje się, że w tak świetnym przedstawieniu tej postaci Apostolidesowi pomógł nie tylko jego warsztat aktorski, lecz także słuchanie konkretnej muzyki. Jak powiedział, metal i grunge pozwoliły mu lepiej wczuć się w Leona. W przypadku odgrywania tego bohatera w remake’u Resident Evil 2 Apostolides wykorzystał dużo utworów Nirvany. Alice in Chains i Metallica z kolei pomogły mu wcielić się w Leona z czwartej i dziewiątej odsłony serii.
W mojej karierze aktorskiej czerpię głęboką inspirację z muzyki, która pomaga mi osiągnąć właściwy stan umysłu. Przenosi mnie w sferę życia, w której mogę korzystać z prawdziwych emocji.
Aktor przyznał, że młody Leon z Resident Evil 2 miał w sobie sporo rockowej i grunge’owej energii (i chyba ponownie wszyscy jesteśmy tu zgodni), a Nirvana idealnie pasowała mu do obrazu bohatera. Natomiast podczas pracy z Resident Evil 4 Apostolides mówi o słuchaniu Alice in Chains – konkretnie wymienia utwory takie jak „Them Bones”, „Would” czy album „The Devil Put Dinosaurs Here”.
W przypadku odgrywania Leona z Resident Evil Requiem Apostolides wiedział, że ze względu na wiek preferencje muzyczne bohatera na pewno nieco się zmieniły. Dlatego przy pracy z dziewiątą odsłoną serii aktor zdecydował się sięgnąć po klasykę Metalliki. Przyznał przy tym, że „Orion” jest jego ulubionym utworem muzycznym.
Oczywiście fani absolutnie szaleją po tej wypowiedzi Apostolidesa. Nie brakuje na przykład komentarzy, w których gracze zarzekają się, że wiedzieli już od dawna, iż aktor musiał słuchać Alice in Chains albo Metalliki. Wydaje mi się więc, że to właściwie wielki komplement dla Apostolidesa, bo oznacza to, iż świetnie udało mu się odwzorować energię tych zespołów i przenieść ją do gry.
Swoją drogą nie wiem jak wy, ale ja całkiem rozumiem podejście Apostolidesa. Wiadomo, to nie to samo, ale przy tworzeniu bohaterów w erpegach (czy to cyfrowych, czy papierowych) też często słucham najpierw muzyki, która pasuje mi do obrazu postaci, jaką mam w głowie. Ciekaw jestem, czy wy też tak może macie?