Analitycy szacują sprzedaż Resident Evil Requiem. Kwota imponuje, a udział Xboksa jest w niej prawie niezauważalny
Znamy kwotę, jaką przyniosła Capcomowi najnowsza przygoda w świecie pełnym zombie… a przynajmniej się jej domyślamy. Jak podaje Rhys Elliott z firmy Alinea Analytics, Resident Evil Requiem przekroczyło 500 milionów dolarów przychodu i jest już niemal pewne, że niebawem przebije zarobione przez remake Resident Evil 4 600 milionów. Requiem ma podobno najlepsze tempo ze wszystkich gier w serii.
Ciekawe są szczegółowe dane sprzedaży, jakie podaje Alinea. Według jej informacji zaledwie 8,6% kopii zostało sprzedanych na konsolach Xbox. Króluje PlayStation, które zgarnęło procent od 48,1% sprzedanych kopii – na drugim miejscu jest Steam, który wzbogacił się na 43,4% z nich. Chyba nie trzeba mówić, że platforma Microsoftu w porównaniu z wynikami dwóch pozostałych mocno blednie.

Kolejną ciekawą rzeczą jest procent sprzedanych kopii fizycznych na PlayStation 5. Według Alinei jest to 30,8% ze wszystkich egzemplarzy kupionych na tę konsolę, co gryzie się z narracją Sony o tym, jak nieopłacalne i przestarzałe są płyty. Nic dziwnego, że niektórym wydawcom tak bardzo zależy na zmianie zdania firmy w sprawie wycofania nośników fizycznych do 2028 roku.
Głównym pytaniem, jakie stawia sobie Elliott w swojej analizie, jest wpływ najnowszej ekranizacji na sprzedaż. Choć „Resident Evil” bije w kinach rekordy – Huwer nazywa go jedną z najlepszych adaptacji gier – według analityka ostatecznie bardziej niż na premierze filmu Requiem skorzystało na towarzyszącej jej zniżce. Co tu dużo mówić, gracze wiedzą, że kupić bez promocji to już jak przepłacić.
Resident Evil Requiem doczekało się wspaniałych ocen i dużej popularności. Horror docenili nie tylko krytycy, ale także zwykli gracze. Wszystko wskazuje na to, że gra szykuje się na zajęcie miejsca w ścisłej czołówce najlepszych, najbardziej znanych i – co nie bez znaczenia – najbardziej opłacalnych dla Capcomu odsłon serii.

Jak słyszę słowo „analityk” (bądź tudzież czytam) to słyszę to samo co przy słowie „wróżka” – jak ktoś chce to uwierzy i wmówi sobie że mieli rację. W niektórych wypadkach zawód ma sens, w większości jednak.. eh.
Wynik z procentowej analizy przedstawionej na wykresie wykazuje 100.1% całości – przy takiej precyzji pomiarów nie dziwota, że sprzedaż gry na Switcha wykazuje zero procent.
Przy pozbyciu się nawet 30% przychodu ze sprzedaży płyt Sony może wykręcić cenę w cyfrowym sklepie o parę procent w górę żeby zrekompensować brak dystrybucji fizycznej – wtedy wybór ograniczy się do zagrania w cyfraka, albo do nie grania wcale.
(edytowano)
Oczywiście nikomu nawet nie mieści się w głowie żeby nie grać wcale, dlatego przejście Sony na model w pełni cyfrowy nie przyniesie absolutnie żadnych strat. Co więcej, GTA6 na PS6 przyniesie Sony niebotyczne zyski i Sony będzie się chwalić na lewo i prawo że ich w pełni cyfrowa konsola okazała się oszałamiajacym sukcesem według statystyk. 😀