Zach Cregger nie porzuci Resident Evil. Twórca chce mieć wpływ na ewentualne sequele
Starcia z toksyczną częścią fandomu potrafią zmęczyć nawet najbardziej ambitnych twórców. Choć kinowa ekranizacja Resident Evil w reżyserii Zacha Creggera rozbiła bank w światowym box offisie, zarabiając ponad 400 milionów dolarów, wywołała przy tym ogromne podziały wśród graczy.

Przypomnijmy, Zach Cregger zamiast po raz kolejny odtwarzać dobrze znane wątki z gier, postanowił pokazać incydent w Raccoon City z perspektywy zwykłego człowieka, próbującego przetrwać wybuch epidemii. Ciągłe porównywanie każdego detalu z growym oryginałem oraz ignorowanie filmu jako autonomicznego horroru wyraźnie dały się jednak twórcy we znaki.
W rozmowie w podcaście The Town with Matthew Belloni Cregger stwierdził wprost, że ma dość pracy przy znanych markach i nie planuje już reżyserować podobnych widowisk:
Chyba byłem po prostu sfrustrowany tym, jak bardzo dyskusje wokół »Resident Evil« tak naprawdę nie dotyczyły samego filmu. (...) Chodziło wyłącznie o to, czy film spełnia przeróżne oczekiwania poszczególnych fanów gier. O to, czy wykorzystuje te same postacie, albo co przekręciłem w fabule. W kółko powtarzały się pytania: »Dlaczego to nie jest zgodne z materiałem źródłowym?«, albo »Dlaczego to dobrze, że różni się od oryginału?«. Miałem wrażenie, że te wszystkie rozmowy były o wszystkim, tylko nie o filmie.
Reżyser chce jednak nadal mieć pełną kontrolę nad przyszłymi projektami:
Chciałbym mieć w tym swój udział. Nie potrafię powstrzymać myśli o tym, w jakim kierunku ta marka mogłaby pójść dalej.
To nie pierwszy raz, kiedy filmowiec sygnalizuje gotowość na rozwinięcie historii. W przeciwieństwie do swojego autorskiego hitu „Barbarzyńcy”, który uważa za zamkniętą całość, w przypadku „Resident Evil” widzi ogromny potencjał na kontynuację – zwłaszcza w kontekście zakończenia pierwszej części, o którym bardzo chciałby wreszcie porozmawiać bez ukrywania spoilerów.
Mimo chłodnego przyjęcia ze strony części fandomu, sam film obronił się w kinach. Produkcja debiutowała przy znakomitych recenzjach – krytycy przyznali jej aż 96% pozytywnych ocen w serwisie Rotten Tomatoes, a widzowie nieco mniej, bo 90%. Obraz zgarnął na starcie imponujące 108 milionów dolarów w światowym box offisie. Biorąc pod uwagę budżet szacowany na 75 milionów, był to niezwykle solidny wynik, a w kolejnych tygodniach widzowie nadal tłumnie ściągali do sal kinowych. Zach Cregger może więc pogratulować sobie sukcesu, a nie pluć w brodę.