Gwiazdor „The Walking Dead” nakręcił własną ekranizację Resident Evil 7. Teraz marzy o współpracy z Zachem Creggerem
Chandler Riggs, czyli Carl Grimes z „The Walking Dead”, udowadnia, że prawdziwa miłość do gier nie kończy się na trzymaniu kontrolera. Aktor nakręcił własny, 20-minutowy film fanowski oparty na Resident Evil 7: Biohazard, w którym sam zagrał główną rolę. Otwarcie zadeklarował również, że jest gotowy dołączyć do ekipy tworzącej oficjalne kinowe sequele.

Film Zacha Creggera pobił niedawno rekordy kasowe w kinach, stając się najbardziej dochodową adaptacją w historii marki Capcomu – obecnie ma na koncie ponad 320 milionów dolarów z całego świata. Jednak Chandler Riggs postanowił stworzyć coś z zupełnie innej perspektywy. W swoim 20-minutowym projekcie przeniósł na ekran legendarne starcie w garażu z Jackiem Bakerem z Resident Evil 7: Biohazard.
Okazuje się, że największym wyzwaniem dla aktora okazało się obsadzenie samego siebie w roli Ethana Wintersa – protagonisty, którego twarz w grach była celowo ukrywana przez twórców:
Nie da się zadowolić każdego. Długo zastanawialiśmy się, czy nie nakręcić całości z perspektywy pierwszej osoby albo unikać pokazywania twarzy. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że jeśli chcemy trafić do szerszej widowni – także tej, która nie grała w gry – musimy złamać tę zasadę. To było dość przerażające, ale mam nadzieję, że fani to zaakceptują.
Fabuła tego krótkometrażowego filmu podąża śladami Ethana, który, szukając zaginionej żony, nieświadomie wpada w sidła rodziny Bakerów. Riggs postawił na maksymalny realizm – zamiast generowanego komputerowo tła i cyfrowych potworów, ekipa produkcyjna przekształciła starą fabrykę cygar w Tampa Bay w autentyczny, obskurny plan zdjęciowy odpowiadający rezydencji Bakerów. Całość oparto na praktycznej scenografii, tradycyjnej charakteryzacji i wyczynach kaskaderskich. Twórców wsparł sam Greg Nicotero (legenda charakteryzacji znana z „The Walking Dead”), który dostarczył na plan profesjonalny sprzęt do efektów specjalnych.
Fanowska krótkometrażówka Riggsa trafi do sieci 14 października. Obok młodego aktora w roli Jacka Bakera zobaczymy Jasona Douglasa (Tobin z „The Walking Dead”). Na razie możecie obejrzeć krótką zajawkę i zobaczyć zdjęcia zza kulis:
Decyzja o stworzeniu filmu wynikała po prostu z pasji do grania i chęci przebywania na planie. W rozmowie z serwisem IGN Riggs przyznał, że gdy Hollywood nie oferowało mu odpowiednich ról, postanowił sam wziąć się do pracy. Zadeklarował również, że jest otwarty na współpracę z Zachem Creggerem:
Przeniesienie na ekran Leona czy Jill to ogromne wyzwanie. Te postacie są tak kultowe, że stworzenie własnej wizji wymaga odwagi i w pełni to szanuję. Jeśli Cregger chce kontynuować prace w tym uniwersum, jestem jak najbardziej za. Niech do mnie napisze!
Szanse na ich współpracę przy oficjalnej kontynuacji wiszą jednak na włosku. Cregger po fali hejtu ze strony części fanów uniwersum Resident Evil zapowiadał, że może już nie wrócić do znanych marek – choć ma gotowe pomysły na sequel. Z drugiej strony ogromny sukces jego ostatniego filmu może sprawić, że zmieni zdanie.