Asha Sharma chce od Xboksa wyników z kosmosu. Wszystko zapewne kosztem pracowników
Podczas gdy myśmy oglądali BlizzCon 2026, Wall Street Journal opublikował obszerny profil Ashy Sharmy, która od lutego kieruje Xboksem. Wyłania się z niego portret menadżerki, która odważnie mówi o słabościach swojej firmy, podając liczby i uważając, że przejrzystość to życzliwość.
Liczby rzeczywiście są złe. Xbox generuje około 23 miliardów dolarów przychodu rocznie, ale ów przychód spada, a marża operacyjna wynosi 3% - co oznacza, że na każde sto zarobionych dolarów „w domu” zostają 3. Ta informacja krążyła już od pewnego czasu i nie była żadnym sekretem. Do tego Game Pass nie spełnia oczekiwań: i jest to bezpośredniość, za którą chwali ją Todd Howard.
Jednocześnie jednak Sharma powiedziała coś nowego w tym wywiadzie. Nowa szefowa Xboksa powiedziała pracownikom, że oczekuje dwucyfrowych marż jeszcze w tym roku podatkowym. Z trzech procent do ponad dziesięciu, w dwanaście miesięcy, przy przychodach które maleją i przy morale szorującym podłogę. Sprzedaż im tego nie załatwi: będą cięcia, będzie bolało.
Druga rzecz jest jednak znacznie bardziej interesująca: otóż Sharmie marzy się, żeby ich usługi medialne – Xboksa, filmy i tak dalej – odwiedziało miliard osób. Dziennie. To ambicja rodem z Mety Marka Zuckerberga, gdzie Asha Sharma zrobiła karierę i naprawdę niewiele ma wspólnego z tym, z czego dzisiaj żyje Xbox, czyli z dużych tytułów. Sharma chce natomiast czegoś, co będzie generować w graczach nawyk powracania: jak Candy Crush czy Roblox. To właśnie temu drugiemu nowa szefowa chce rzucić rękawicę i przestawić Minecrafta w stronę treści tworzonych przez graczy. Jeżeli to będzie nowa miara, to… uch. Witamy w Electronic Arts.

Tymczasem w lipcu ogłoszono wielki reset, redukcję etatów, a jeszcze wiele wisi w powietrzu i pracownicy opowiadali Wall Street Journal o utrzymującym się napięciu. Na tym tle ów profil Sharmy jawi się dziwnie nieprzyjemnie: jej dawny przełożony z Mety chwali ją, opisując jako osobę bardzo intensywną, ciężko pracującą, wymagającą i dokładną.
Czyta to czternaście tysięcy jej pracowników, z której ponad tysiąc nie wie, czy ma jeszcze pracę.
Nie jestem pewien, czy powinniśmy wierzyć w to, że Microsoft, po tym co zostawił po sobie Phil Spencer oddałby władzę nad marką w ręce jednej osoby. Bardziej jestem wyznawcą poglądu, że Sharma to baba do bicia i do robienia dobrej miny na czas sprzątania syfu po Spencerze, coś w rodzaju rzeczniczki marki, a sam Microsoft po niedawnym tąpnięciu dużo bardziej zdecydowanie pociąga za sznurki w Xboksie.
(edytowano)
Pewnie tak, ale koniec końców co to za różnica – czy wymaga tego Asha sama w sobie, czy jest tylko głośnikiem, przez który mówi zarząd. Efekt jest ten sam, kierownictwo Xboxa chce 3 krotnie zwiększyć marże w kilkanaście miesięcy, nie wydając przy tym niczego, co miałoby aż tak wielki sukces zapewnić. Można to odczytywać jasno w obecnej sytuacji – zapowiedziane 1600 (chyba, o ile dobrze pamiętam) zwolnień w drugiej fali to nie koniec
Po przekroczeniu pewnych granic, linia obrony „ja tylko wykonywałem rozkazy”, przestaje mieć znaczenie. Ale nawet w małych sprawach, człowiek ponosi współodpowiedzialność za uczestnictwo.
To pewnie to wzbogacenie kulturowe. Chociaż sam siedzę aktualnie w korpo. Niektórzy się ślinią na nadgodziny, klepią po 12 godzin i przychodzą na 6 dzień pracy w tygodniu. I po co było walczyć o te wolne soboty?
Pracuje w korpo od wielu lat, nigdy takiej sytuacji nie miałem i nikt kto znam nie miał, zmień korpo/ dział :c
Sa różne korpo i różni ludzie, są tacy którzy koniecznie chcą być prymusami, inni myślą że jak tak ostentacyjnie będą robić nadgodziny, to szybciej awansują itd. To jednocześnie z rewolucja najgorszy typ, który w razie czego bez wachania wbije ci nóż w plecy, jeśli coś z tego będzie miał. Rzeczywiście, jak jest takich trochę, warto szukać innej pracy.
Microsoft chyba chcę by ta kobieta była utożsamiana z wszystkim co złego dzieje się w firmie. Chyba, że sama inicjuje takie pomysły i ma gdzieś wizerunek, tak czy inaczej, współczuje pracownikom.
Ma gdzieś wizerunek? To co, ma kłamać do kamery żebyś ty poczuł się dobrze, myśląc że „twoja” konsola i „twoja” platforma radzi sobie prężnie i jest liderem rynku?
Ale jemu chyba bardziej chodzi nie o to że ona „mówi jak jest” (niech sobie mówi), tylko o te wygórowane wymagania co do potrojenia osiągów w 12 miesięcy
Nie wiem jakim cudem doszedłeś do takiej konkluzji :c
To jest PR firmy, nie jej osobista strategia wizerunkowa.
Za kasę jaką dostaje, większość ludzi miałoby gdzieś wizerunek. Ale sytuacja jest jeszcze inna, bo w środowiskach biznesowych, to co robi przekłada się na wręcz znakomity wizerunek. Zdanie plebsu nikogo tam nie obchodzi.
Innymi słowy, jakimś cudem dywizja Xboxa „przejada” rocznie ponad 22 miliardy dolarów na samo utrzymanie się. Pomyślcie trochę o tym. Gdzie idą 22 miliardy dolarów ROCZNIE na samo utrzymanie Xboxa?
Asha Sharma zwalnia pracowników. Chętnie bym się dowiedział jakie stanowiska ci zwalniani pracownicy obejmują. Czy mówimy tu o szeregowych programistach i grafikach którzy rzeczywiście robią przy tworzeniu gier, czy też mówimy o wszelkiego szczebla menedżerach, zarządcach, dyrektorach, administratorach, którzy praktycznie nic nie robia a zarabiają 10 razy tyle co szeregowiec? Innymi słowy czy ta restrukturyzacja ma na celu pozbycie się figurantów czy tylko ukrycie ich i pogorszanie stanu rzeczy.
Jeśli wierzysz, że Xbox, jako jedyny dział Microsoftu pozbędzie się figurantów, to… Chyba jednak tak nie będzie. Prędzej figuranci pozbędą się większej liczby szeregowych pracowników, jeszcze bardziej dociskając crunch.
Przypomnij sobie swój nick, to będziesz wiedział.
@alistair80 prawda? Ale zawsze znajdzie się ktoś gotowy bronić „swojej” korporacji że wcale bo nie, to dla dobra „wojny”. 😀
@cyniczny
„Chyba, że sama inicjuje takie pomysły i ma gdzieś wizerunek,” brzmi jak oskarżenie, najwyraźniej nie zależy jej na wizerunku firmy że się tak niepochlebnie wypowiada.
Nie oskarżenie, ale ewentualność.
A ty dalej z tą „wojną” konsol? Co nam dotychczas ta „wojna” dała? I co nam ona da? Kto ma wygenerować te pieniądze Microsoftowi? My, gracze. My, gracze, mamy zapłacić, z naszych pieniędzy.
Niestety jesteś niepoważny. Jestem pecetowcem i żadna siła na ziemi i niebie nie zmusi mnie do kupowania konsoli żeby grać w te pożal sie boże eksklusyfy. Nie kupiłem ani PlayStation ani Xboxa, nigdy, jak jestem graczem od ćwierć wieku. I żaden ekskluzyw tego nie zmieni. Nie jestem również jedyną osobą która tak myśli i tak robi. „Dawać wszystko swoim wrogom”? Masz na myśli płacących klientów, graczy którzy chcą grać w grę, ale na własnych warunkach, na takim sprzęcie na jakim im się chce grać? Gry to produkt rozrywkowy i masz dogodzić widzowi a nie wymyślać jakieś obostrzenia „bo wojna”.