Godzinę temu
1 Komentarze

Bethesda zapowiedziała gigantyczną aktualizację Starfielda, kolejny dodatek i wersję na PS5. Wyczekiwane nowości dadzą grze drugie życie?

Bethesda zapowiedziała gigantyczną aktualizację Starfielda, kolejny dodatek i wersję na PS5. Wyczekiwane nowości dadzą grze drugie życie?
Jest tego sporo, ale to wciąż raczej nie Starfield 2.0, jakiego byśmy oczekiwali.

Od jakiegoś czasu fani Starfielda spekulowali na temat powstającej sporej aktualizacji gry, która miała dać tej produkcji zupełnie nowe życie. Mówiono, że Bethesda być może będzie chciała wypuścić patcha 2.0, przypominającego to, co CD Projekt Red zrobił z Cyberpunkiem 2077. Plotkowano też o podróżach międzygwiezdnych rodem z No Man’s Sky czy Star Wars Outlaws, które miałyby zmniejszyć liczbę natrętnych ekranów ładowania w Starfieldzie. Wszystkie te spekulacje nareszcie można odłożyć na bok, bo Bethesda zaprezentowała nam w końcu wyczekiwaną aktualizację o nazwie Free Lanes i dodatek Terran Armada.

Ulepszona eksploracja kosmosu

Zacznijmy z grubej rury – prawdopodobnie najważniejsza funkcja, jaką wprowadza do Starfielda nowy patch, to tryb rejsu. Możemy w niego wejść podczas kierowania statkiem w kosmosie, aby przyspieszyć naszą gwiezdną eksplorację. Dzięki tej mechanice zyskujemy możliwość szybszego przemieszczania się między planetami, choć jesteśmy tu ograniczeni do jednego układu. W trakcie takiego szybkiego śmigania przez kosmiczną przestrzeń mogą nas zaskoczyć np. anomalie – przełączamy się wtedy na klasyczny tryb eksploracji, badamy nietypowe znalezisko, po czym możemy wrócić do trybu rejsu.

Nie owijając jednak w bawełnę, zapomnijcie o płynnym lądowaniu i startowaniu z planet bez ekranu ładowania. Nie ma tu niestety mowy o rozwiązaniach znanych ze wspomnianych No Man’s Sky czy Star Wars Outlaws. I choć jest to na pewno rozczarowanie, pamiętajmy, że Bethesda nie obiecała wprowadzenia takiego systemu do Starfielda – były to jedynie pogłoski, które mocno podsyciły nadzieje graczy.

Na otarcie łez mamy za to funkcję autopilota. Możemy dzięki niej ustalić, na jaką planetę chcemy polecieć, a statek sam będzie kierował się w jej stronę, pozwalając nam w międzyczasie zająć się czymś innym. Niewątpliwie jest to dość klimatyczna opcja, dzięki której możemy np. rozmawiać z enpecami w trakcie podróży gwiezdnych, ale niestety pozwala ona jedynie dolecieć przed daną planetę, a nie na niej wylądować – to musimy już zrobić klasycznie z dobrze nam znanym ekranem ładowania. Warto tylko dodać, że twórcy wprowadzili nowe FOV (kamery), z perspektywy których możemy sterować naszym statkiem i podziwiać go w pełnej okazałości.

Dodatkowe lokacje na planetach i mniejsza powtarzalność

Chyba wszyscy zgodzimy się, że jednym z największych problemów Starfielda jest najzwyklejsza w świecie nuda. Planety są po prostu nieciekawe i spotykamy na nich w kółko praktycznie te same lokacje, tych samych przeciwników i ten sam loot. Bethesda na szczęście przyjrzała się temu i twierdzi, że wprowadziła pewne zmiany w systemie, który generuje dla nas losową zawartość na planetach. Teraz mechanizm ten ma tworzyć mniej powtarzalne lokacje, a dodatkowo będzie czerpał z nieco większej puli dostępnych elementów.

Na pokazie zaprezentowano nam np. placówkę, w której możemy znaleźć nowy typ pojazdu – skoczek księżycowy. Podczas jazdy pozwala on nam wzbijać się mocno do góry, a biorąc pod uwagę, że na planetach w Starfieldzie jest cała masa skał i kamieni, to wóz, który potrafi coś takiego, zdecydowanie może się okazać przydatny. Oczywiście możemy go też przemalowywać wedle naszych upodobań.

Warto odnotować, że Bethesda poeksperymentowała też co nieco z legendarnymi cechami u przeciwników. Teraz tacy mocarni wrogowie powinni dysponować bardziej zróżnicowanymi zdolnościami. Bossowie, którzy posiadają te same modyfikatory, będą się więc trafiać dużo rzadziej niż do tej pory.

Nowe przedmioty i usprawniony crafting

Ale nowe lokacje (points of interest) to nie jedyny powód, dla którego możemy mieć teraz większą ochotę na eksplorację planet. Bethesda dodaje bowiem do Starfielda zupełnie nowe materiały, w tym niezwykle interesujący x-tech. Pozwala on nam na ciekawszą modyfikację broni i pancerzy, a znaleźć go możemy np. właśnie w placówkach, które losują się na planetach.

X-tech służy do ulepszania i losowania nowych cech na naszym sprzęcie. Za jego pomocą możemy ponownie wylosowywać legendarny modyfikator broni, aż w końcu trafimy na interesującą nas cechę. Dodatkowo po stworzeniu np. 1. poziomu legendarnej modyfikacji broni, od razu odblokowujemy możliwość rozwinięcia jej na 2. poziom. Twórcy wprowadzają też 4. poziom legendarny, dzięki któremu dana spluwa lub pancerz może uzyskać wyjątkowe właściwości. Na pokazie zobaczyliśmy m.in. ulepszony w ten sposób karabin, który miał szansę na potrojenie pojemności magazynku.

Do tego wszystkiego developerzy dodają także kolejne skórki frakcyjne do broni i innych sprzętów (nie, to nie mikrotransakcje, tylko możliwy do wytworzenia w grze wygląd różnych przedmiotów – tak jak w Falloucie 4). Zatem podsumowując, skoczek księżycowy, nowe materiały, niezwykle wartościowy x-tech, nieznane dotąd placówki i lepszy system generowania lokacji to powody, dla których warto będzie teraz odwiedzać planety w Starfieldzie i szukać na nich wszystkich tych nowości.

Dodatek Terran Armada i masa mniejszych nowości

Wraz z aktualizacją Free Lanes do Starfielda trafia też sporo mniej spektakularnej, ale całkiem sympatycznej zawartości. Po pierwsze, nowości czekają na nas w budowanych przez nas placówkach. W takich osiedlach będziemy mogli teraz stawiać hodowle zwierzaków, a także stanowiska craftingowe w barwach różnych frakcji. Oprócz tego Bethesda wprowadza coś, o co od dawna prosili gracze, czyli wspólny pojemnik placówek. Możemy w nim podejrzeć przedmioty, które chowamy w różnych osadach, co pozwoli nam łatwo zorientować się co i gdzie zostawiliśmy.

Pojawia się również motyw figurek znany chociażby z Fallouta 4. Podczas wypraw możemy natrafić na figurki dodające nam na stałe różne bonusy, a w osadach mamy mośliwość stworzenia stanowiska, gdzie posążki te mogą ładnie prezentować się na specjalnej wystawie. Bardzo ciekawie zapowiada się też baza danych. To zupełnie nowa zakładka w menu, w której możemy podejrzeć m.in. wszystkie nasze placówki czy znane nam lokacje, dzięki czemu szybko sprawdzimy, na jakiej planecie odkryliśmy interesujące nas zasoby.

Bethesda postanowiła także urozmaicić nam majsterkowanie przy naszym statku. Na pokładzie możemy teraz umieścić terminal optymalizacji. Służy on do bawienia się systemami, co pozwala nam na jeszcze lepsze dostosywanie kosmicznej łajby do naszego widzimisię. Według twórców ma to realnie wpłynąć na rozgrywkę i potyczki, których przebieg może się różnić zależnie od tego, w jakie systemy statku zainwestowaliśmy najbardziej.

Teraz uwaga – Bethesda chciała, byśmy mieli w Starfieldzie coś, do czego możemy dążyć. Miejsce, na które warto będzie odkładać kasę. I oto jest – dwór w wydrążonej asteroidzie. Ten superluksusowy „dom” ma być naszą najpiękniejszą i najbardziej niezwykłą bazą wypadową, w której możemy przygotowywać się do wypraw, podziwiając zapierające dech w piersiach kosmiczne widoki. W środku mamy m.in. basen, pokój do gier czy niezwykle luksusowe pomieszczenia.

Sympatycznym dodatkiem jest również nowy zwierzak – dość komediowe stworzonko potrafiące zmieniać kolory, wywracać się na brzuch i umilać nam nudne chwile w naszej bazie. To zresztą nie jedyny nowy kompan. Twórcy dodają także śmiesznego robocika, Model G, który może nam towarzyszyć w wyprawach. Ponadto dobrze znaną fanom Starfielda Murię możemy teraz zrekrutować do załogi, a w dodatku Terrran Armada ma na nas czekać jeszcze jeden towarzysz.

No właśnie, jak wygląda sprawa z dodatkiem? Z tego, co się dowiedzieliśmy, Terran Armada będzie kolejnym po Shattered Space mniejszym rozszerzeniem. Co prawda będziemy tu mieć do czynienia z całkiem dużym konfliktem, który wpłynie na nasze poruszanie się po kosmosie, ale ogółem ma to być bardziej kameralny dodatek, z jakich słynie Bethesda. DLC wprowadzi do gry nowych przeciwników – specjalne humanoidalne roboty – a także kolejne lokacje oraz dodatkowe statki i schematy.

Zmiany w endgamie

(Tu uwaga na drobne spoilery!) Jeśli jesteście jednymi z tych, którzy mają absolutnie dość biegania za świątyniami, by ulepszać zdolności Astran, to ucieszy was wieść, że Bethesda zmienia nieco ten system. Teraz nie będziemy już musieli przechodzić przez jedność, żeby ulepszyć te umiejętności, a zamiast tego esencja kwantowa posłuży nam do ich wzmacniania. Dodatkowo w naszych placówkach będziemy mogli wybudować specjalny obiekt, do którego możemy powrzucać różne przedmioty. Zostaną one przetransportowane do Nowej Gry+ po przejściu przez jedność. Naturalnie jednak nie wszystkie rzeczy można wrzucić do tego pojemnika – nie możemy tego zrobić np. z niektórymi przedmiotami questowymi.

Starfield zmierza na PS5

Tak jak mówiono o tym od dłuższego czasu, Starfield trafi wkrótce na PlayStation 5. Bethesda wyjawiła w końcu konkretną datę i możemy już powiedzieć, że gra ukaże się na konsoli Sony 7 kwietnia. Tego samego dnia, w którym zadebiutuje wspomniany dodatek Terran Armada i aktualizacja Free Lanes.

No dobrze, to przejdźmy do cen. Podstawowa wersja Starfielda i edycja zawierająca wszystkie dodatki (czyli także nadchodzące rozszerzenie) będą teraz kosztowały odpowiednio 219 i 299 złotych. Za sam dodatek Terran Armada zapłacimy natomiast 44 złote. Z kolei ulepszenie gry do wersji deluxe to wydatek na poziomie 111,50 zł.

Czy to drugie życie dla Starfielda?

Kiedy pogłoski o nadchodzącej aktualizacji gry zaczęły nabierać tempa, Todd Howard ostudził nieco oczekiwania co do tych nowości. Bethesda kontynuuje teraz tę narrację, podkreślając, że nie jest to Starfield 2.0. Nie oczekujcie więc po Free Lanes i Terran Armada comebacku Starfielda w stylu Cyberpunka 2077. Nie oznacza to jednak, że taki patch 2.0 nie wydarzy się w przyszłości. Twórcy przekazali bowiem, że wciąż chcą pracować nad Starfieldem i doszlifować go jeszcze bardziej. Czy to oznacza, że Starfielda czeka teraz drugie życie? Cóż, o tym przekonamy się w najbliższych tygodniach i miesiącach, ale raczej należy wszystkie te nowości traktować po prostu jako solidne ulepszenie produkcji Bethesdy, a nie jej całkowite przerobienie.

Jedna odpowiedź do “Bethesda zapowiedziała gigantyczną aktualizację Starfielda, kolejny dodatek i wersję na PS5. Wyczekiwane nowości dadzą grze drugie życie?”

  1. Największa różnica pomiędzy Starfieldem a No Man’s Sky: Bethesda każe sobie płacić za dodatki podczas gdy Hello Games daje wszystko za darmo, w dodatku to co Hello Games daje za darmo jest wielokrotnie lepsze, lepiej rozbudowane, lepiej obmyślane niż to co znajdziesz w dodatkach Starfielda. Już nie wspominając o bezwstydnych płatnych modach.

Skomentuj cyniczny Anuluj pisanie odpowiedzi