Bloodborne wciąż sprzedaje się świetnie. Tylko co z tego, skoro Sony nic z nim nie robi
Bloodbornium to chyba najczęściej zażywany przez fanów soulsów lek. Co jakiś czas gracze znajdują jakiś powód – choćby najmniejszy okruch nadziei – do tego, by wierzyć, że Sony jeszcze ruszy Bloodborne’a. W największych marzeniach miłośników gry Miyazakiego pojawia się oczywiście remake albo sequel, ale na tym etapie nawet zwykły patch pozwalający grać w 60 fps-ach wywołałby na pewno ogromny entuzjazm.
Przez lata zachodziliśmy w głowę, próbując zrozumieć, czemu Sony nie weźmie po prostu pieniędzy z ulicy i nie zrobi nawet zwykłego remastera Bloodborne’a albo portu na PC. Co ciekawe odpowiedzi na tę zagadkę nie ma nawet były szef PlayStation, Shuhei Yoshida. Tymczasem gracze w końcu wzięli sprawy w swoje ręce i sami przenieśli dzieło Miyazakiego na pecety.
Ta apatia Sony w kontekście Bloodborne’a dziwi teraz jeszcze bardziej. Znany w branży analityk, Rhys Elliott, przekazał bowiem, że dzieło FromSoftware do dziś sprzedaje się świetnie. Według jego szacunków gra w sumie sprzedała się już w 10,4 mln kopii i wygenerowała tym samym przychód na poziomie 317 mln dolarów. Ktoś złośliwy mógłby teraz powiedzieć, że to wciąż za mało, by odrobić stratę Concorda, ale ja przecież nie jestem złośliwy…
Jeszcze ciekawiej robi się w kwestii aktualnej sprzedaży gry. Jak podaje Rhys Elliott, tylko w tym roku Bloodborne rozszedł się w 250 tys. egzemplarzy. Znów, ktoś złośliwy mógłby zauważyć, że to podobny wynik, co Gears of War: E-Day, a przynajmniej tak wskazują na to szacunki. Do tego Elliott dodaje jeszcze jedną ciekawą statystykę. Według analityka w tym miesiącu w Bloodborne’a grało prawie 500 tys. osób. Oczywiście nie należy tego jednak mylić z peakiem na Steamie – to po prostu liczba mówiąca o tym, ile graczy w sumie sięgnęło po grę FromSoftware w ciągu ostatnich paru tygodni.
Naturalnie wydaje się, że wiele osób uruchomiło teraz Bloodborne’a ze względu na Halloween. Szkoda tylko, że z tej okazji Sony znów nie przygotowało nic dla fanów tej gry. Kto wie, może kiedyś w końcu dowiemy się, czemu Japończycy nie ruszają w ogóle tej produkcji. Na razie chwytajmy za kolejną pastylkę Bloodbornium i trzymajmy kciuki za to, by coś wreszcie ruszyło w temacie remake’a, remastera, sequela lub portu gry na PC.
Wersja na PC już jest, więc wystarczy, że Sony wykupi ją i wyda (raczej nie wyjdzie to drożej, niż SEGA zapłaciła za slop remaster Szoguna).
W ulepszenia graficzne nie ma sensu się bawić – stylistyka gry na tyle dobrze maskuje niedoskonałości technologii, że nie spodziewałbym się specjalnej poprawy tak czy inaczej. Historia też jet raczej zamknięta, więc sequel za dużo by nie wniósł – już lepiej zrobić nową grę w podobnym klimacie.
Nie każda gra wymaga ciągłego mielenia przez rimejki i remastery. Wolę sobie kupić tytuł na wyprzedaży za 20 zł, niż gorzej działający i ocenzurowany remaster za 200.