Cała generacja Xboksa 360 może wrócić na sprzęt, na którym nigdy jej nie było. Microsoft rozesłał wydawcom konkretne daty
Do sieci trafił dokument, który Microsoft miał najwyraźniej rozesłać wydawcom i developerom: harmonogram rozwoju kompatybilności wstecznej na najbliższe dwa lata. Według Toma Warrena z The Verge, firma pracuje nad uruchomieniem gier z Xboksa 360 na konsoli nowej generacji, owianym legendą Projekcie Helix, na komputerach określanych jako „xboksowe pecety” oraz na urządzeniach przenośnych. Wdrożenie ma być jednak stopniowe, rozłożone na najbliższe dwa lata. Microsoft jednak jeszcze niczego nie potwierdził.
W tym miejscu zaczynają się schody. W dokumencie jest mowa o „urządzeniach Xboksa nowej generacji”, ale to bardzo nieprecyzyjne sformułowanie: czy chodzi tylko o przyszłe konsole? Czy w grę wchodzą urządzenia przenośne? Czy pecety też się liczą? Nie chodzi tylko o kosmetykę, bo w wersji bardziej nam przychylnej odpalimy Halo 3 na własnym pececie, a w wersji ostrożniejszej: tylko na Heliksie.
Sam mechanizm jest dobrze opisany i wygląda znajomo, bo powiela model, który ruszył na pecetach razem z czterema klasykami z pierwszego Xboksa. Microsoft bierze na siebie całe wsparcie techniczne i wszystko co za tym idzie, a wydawcy zachowują pełną kontrolę nad swoimi markami oraz cenami. Ich jedynym zadaniem jest zgłoszenie gry do programu i ustalenie warunków handlowych. Z wycieku wynika również, że na Heliksie gry będą działać przez emulator, ale wizualnie mają zachowywać się jak zwykłe pecetowe produkcje, bez konieczności przygotowywania portu.
Poza tym dokument ustala kilka innych terminów. Pełne uruchomienie katalogu pierwszego Xboksa na pecetach ma nastąpić w październiku tego roku, a wcześniej, w sierpniu, do Xboksów One i Series X ma trafić funkcja disc-to-digital. Wspominaliśmy już o niej przy okazji informacji o dramatycznym wzroście cen: po włożeniu płyty do napędu dostajemy cyfrową licencję, z tym że przypisaną nie tylko do konta, ale i do konkretnego krążka. Sprzedaż albo pożyczenie płyty przenosi uprawnienia na nowego właściciela, zamiast zostawiać oryginalnemu nabywcy darmową kopię cyfrową. Rynek wtórny zostaje więc nienaruszony (hurra!), a Microsoft pokątnie przygotowuje grunt pod sprzęt bez napędu.

Chociaż… kto wie? Oto bowiem ciekawostka: z tego samego harmonogramu wynika, że Project Helix zachowa napęd optyczny – co kłóci się z plotkami o całkowicie cyfrowej nowej generacji. Pożyjemy, zobaczymy.