Fani wygrzebali z psującej się strony StarCrafta kartę pacjenta. Seria może powrócić wraz z jej główną bohaterką
Oficjalna strona StarCrafta od kilku dni gra i buczy, ale niekoniecznie w sposób, w jaki pierwotnie oznacza to sformułowanie. Grafika drga, mruga i wszystko wygląda na awarię do momentu, w którym ktoś otworzy narzędzia developerskie. A tam: kopalnia kontentu, czyli transmisje, manifesty, dokumentacja, dane wszelakie. Pierwszy zwrócił na to uwagę publicznie Game Informer, ale fani na Reddicie grzebią dalej.
Najświeższa fala materiałów przynosi nam kartę pacjenta (pacjentki?). Imię to S., nazwisko zaczyna się na „K”, siedem kolejnych liter jest zamazanych. Nie trzeba tutaj fizyki kwantowej, żeby połączyć to z legendarną Sarah Kerrigan, bohaterką dwóch pierwszych części.
Transmisje datowane są na sierpień i wrzesień 2575 roku. Kampania Legacy of the Void kończy się w 2508, toteż skok wynosiłby jakieś 67 lat – można wprowadzić nową obsadę, nie ruszać kanonu i jednocześnie zwrócić nam przynajmniej parę postaci, które mogłyby przeżyć. Przy czym, oczywiście, Kerrigan jest (była?) Xel’nagą, właściwie boginią i do tego prawdopodobnie martwą (chociaż końcówka nie jest taka jednoznaczna). Trudno wyobrazić ją sobie jako bohaterkę sensu stricto w kolejnym tytule. Ale kto wie? Może coś się wydarzyło?
Miejscem akcji „przecieków” jest kompleks wydobywczy Aokara na Roxarze, lokacja znana z materiałów okołofabularnych do porzuconego StarCraft: Ghost. Eskadra Theta transportuje tam ładunek badawczy, w którym coś skrzeczy (złośliwi powiedzieliby, że pewnie rzeczywistość pod auspicjami Microsoftu, ale my nie jesteśmy złośliwi). Stacja sensorów melduje zero osób obecnych, a jednocześnie wykrywa czternaście sygnatur. Uff.

Do BlizzConu pewnie się dużo nie dowiemy, a to jeszcze kilka dni – wydarzenie będzie miało miejsce 12 września w Anaheim i jest pierwszą stacjonarną edycją po przerwie. W harmonogramie dnia pierwszego, tuż po ceremonii otwarcia i panelu World of Warcraft, zieje gigantyczna dziura na głównej scenie. Takie luki nie biorą się znikąd. Może czeka tam na nas StarCraft 3 od Nexona. Albo ta jednoosobowa strzelanka, którą nam obiecują. A może rozczarowanie typu „gra mobilna” jak w przypadku niesławnego Diablo Immortal.
Zobaczymy.