Insomniac Games dodaje do Wolverine’a wyczekiwaną opcję. Władza trafiła w ręce graczy
Od premiery Marvel’s Wolverine minął już prawie miesiąc, a o najnowszej grze Insomniac Games nie mówi się jakoś bardzo dużo. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest najpewniej dość chłodne przyjęcie tytułu przez społeczność, choć wcale do najgorszych nie należy. Z naszej recenzji można stwierdzić, że jest dobry, poprawny, choć nie wszystko się w nim udało. W materiale wideo opublikowanym na naszym kanale YouTube Spikain podkreślał liniowość tytułu, na co składa się chociażby korytarzowe zaprojektowanie map oraz ciągnący gracza jak po niebieskim sznurku ślad zapachu.
I na całe szczęście Insomniac Games właśnie postanowiło pozbyć się ostatniego z wymienionych elementów. No, może nie do końca, lecz najnowsza aktualizacja ukryje przed wzrokiem gracza wspomniane wskazówki, a jeśli ktoś ich potrzebuje, to wystarczy kliknąć konkretny przycisk na padzie. Domyślnie jest to R3, czyli prawy analog, który teraz po naciśnięciu wskaże drogę do ukrytych na mapie przedmiotów.
Jakby nie patrzeć, to całkiem dobry ruch w stronę oddania sprawczości graczom i nie ciągnięcia ich za rękę od znajdźki do znajdźki. Dotyczy to wszak innych zamieszczonych w grze wskazówek – ukryte zostaną podpowiedzi dźwiękowe oraz Korzenie Koszmaru. Być może teraz gracze odczują większą satysfakcję ze znalezienia wyzwań ukrytych w lokacjach fabularnych na własną rękę, a jeśli ktoś potrzebuje, to zawsze może sobie włączyć niebieski sznureczek, traktując go trochę jak wiedźmińskie zmysły.
Wspomniany update usuwa także szereg pomniejszych błędów występujących w grze, lecz próżno szukać ich szerszego opisu w zamieszczonym kilka godzin temu wpisie. Developerzy Insomniac Games więcej miejsca przeznaczyli na omówienie najważniejszej zmiany, czyli ukrycia przed wzrokiem gracza wspomnianych wcześniej wskazówek.
Jak myślicie, czy ten ruch pomoże studiu Insomniac Games naprostować wyniki sprzedażowe nowego Wolverine’a? A może jest już za późno i w głowach graczy tytuł ten już zawsze pozostanie tylko poprawny, a co za tym idzie – giereczkowo szybko o nim zapomni?

„ najnowsza aktualizacja ukryje przed wzrokiem gracza wspomniane wskazówki, a jeśli ktoś ich potrzebuje, to wystarczy kliknąć konkretny przycisk na padzie.”
Zastanawia mnie, dlaczego nie można tak było od początku. Kto nie potrzebuje to nie będzie mu wpychane na siłę, a kto chce, ten może w każdej chwili skorzystać.
A mnie zastanawia dlaczego w ogóle w liniowej grze są jakiekolwiek wskazówki co gdzie jest. Po to gra jest liniowa, aby nie było to potrzebne, bo nie da się tam zgubić. Ale znowu to jest problem z Insomniaciem, bo jak już uznali, że należy grać z podpowiedziami to się trzeba było tego trzymać, a nie wycofywać z przyjętych założeń.
Z tego co kojarzę opcje dostępności, rozszerzone nawet do poziomu mówienia graczowi, jak przejść grę, to konik Sony. Na PS5 jest chociażby zakładka Activities, w której w zależności od gry mogą być poradniki jak przejść dany poziom czy zdobyć trofeum, nierzadko ze spoilerami. Jestem skłonny uwierzyć że nacisk na takie rzeczy jest efektem posiadania Sony jako wydawcy, choćby i niebezpośrednim.
Te „activites” to w ogóle olewam. Zresztą poza grami Sony to mało kto z tego korzysta. Ogólnie Sony jest totalnie pogubione, próbują robić wszystko, żeby gracz nie grał w gry a patrzył jak AI je przechodzi, sugerował się podpowiedziami itd. Właściwie można mieć wrażenie, że zanim powstanie gra to już mają opracowane systemy ułatwiające rozgrywkę. Dla mnie to totalna katastrofa, nie tego od gier oczekuję. Ja chcę wyzwania, chcę sam kombinować jak coś zrobić, mogę kilka dni walczyć z jedną zagadką. Ważne żeby znaleźć samemu rozwiązanie. A jak się nie uda, to zostawić grę i wrócić do niej kiedyś, może wtedy się uda przejść.
Jedni chcą wyzwania, inni mają dość wyzwań w prawdziwym życiu i chcą się przy grze wyluzować. Oba podejścia są OK i w pomocach/podpowiedziach samych w sobie nie ma nic złego. Tylko chodzi o domyślne traktowanie gracza jak skończonego idioty i zrobienie niewyłączalnych podpowiedzi, których wielu graczy wcale nie chce i nie potrzebuje.
Do wyluzowania są te wszystkie cozy games czy interaktywne filmy od Supermassive Games. Mnie irytują podpowiedzi, te wszystkie świecące przedmioty, zaznaczone miejsca interakcji, postacie mówiące nam ciągle co robić. W większości przypadków nie da się tego wyłączyć. I fajnie że w Wolverine będzie można to wywalić, ale znowu dlaczego tego nie było od początku, a jak uznano, że jest to potrzebne to powinni to zostawić. To nie jest błąd a element gry. Podczas tworzenia jej widocznie nikt nie uznał, że podpowiedzi są niepotrzebne. Nie powinni zmieniać ciągle gry po premierze bo paru krzykaczom coś się nie podoba.
Albo… poziomy trudności. Dajesz easy i się relaksujesz, bo przechodzi się właściwie samo, dajesz nightmare i masz swoje wyzwanie, krew, pot i łzy, dajesz normal i masz coś pośredniego.
Mam dokładnie tak samo. Też nie lubię jak przedmioty błyszczą się z kilometra, każde miejsce, gdzie można się wspiąć jest maźnięte odblaskową farbą, a strzałka wskazuje położenie celu co do centymetra. Subtelne wskazówki środowiskowe są w porządku, ale właśnie subtelne. A wszelkie wskaźniki, podpowiedzi, detektywistyczne zmysły powinny być zawsze włączane na życzenie gracza zamiast stale aktywne.
” a co za tym idzie – giereczkowo szybko o nim zapomni?”
Na to bym nie liczył. Znając życie, obecności gównoburzy będzie wyczuwalna w powietrzu jeszcze przez dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi czas.
Ale przecież te podpowiedzi i ułatwienia to był Zamysł Twórców, i jak wiemy nie wolno Zamysłu Twórców siłą zmieniać bo Gry To Sztuka. 😀