Kiedyś uważał, że granie w gry wojenne jest „żałosne”, a gracze są „słabi”. Teraz nakręci film na podstawie Call of Duty

Kiedyś uważał, że granie w gry wojenne jest „żałosne”, a gracze są „słabi”. Teraz nakręci film na podstawie Call of Duty
Peter Berg znalazł się pod ostrzałem graczy.

Jak wiadomo, w internecie nic nie ginie i dlatego czasami lepiej trzymać język za zębami, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Cóż, najwyraźniej Peter Berg nie spodziewał się, że kiedyś zostanie nie tylko reżyserem, ale też współscenarzystą i współproducentem filmu opartego na popularnej marce Call of Duty, i przez to znalazł się teraz w ogniu krytyki.

A konkretnie przez wywiad dla serwisu Esquire, którego udzielił 13 lat temu. Filmowiec nie gryzł się wówczas w język, jeżeli chodzi o podejście do gier wojennych – wprost nazwał tę formę rozrywki „żałosną” i zasugerował, że młodzi ludzie zamiast grać, powinni zająć się czymś kreatywniejszym:

Żałosne. Po prostu żałosne. Odważni tylko przed klawiaturą. Nie cierpię tego. Jedynymi ludźmi, którym daję taryfę ulgową w kwestii Call of Duty, są wojskowi. Są na służbie, nudzą się i chcą jakiejś rozrywki? No dobra, niech będzie. Ale dzieciaki? Nie ma mowy. Uważam, że to żałosne. Moim zdaniem każdy, kto przesiaduje cztery godziny nad grami wideo… Jest słaby. Wyjdź na zewnątrz, zrób coś ze sobą.

Amerykanin ma duże doświadczenie w kinie wojennym. Stanął za kamerą takich dzieł jak m.in. „Hancock” z 2008 roku, „Battleship: Bitwa o Ziemię” z 2012 roku czy „Ocalony” z 2013 roku. Widać jednak, że dekadę temu reżyser zaliczał się do szerokiego nurtu osób krytykujących gry komputerowe jako formę spędzania wolnego czasu. Ciekawe, czy Berg z czasem zmienił zdanie o graczach, czy po prostu skusiła go propozycja gigantów z Activision i Paramount.

W połowie kwietnia Paramount i Activision oficjalnie zapowiedziały film na podstawie bestsellerowej serii FPS-ów Call of Duty. Widowisko ma trafić do kin 30 czerwca 2028 roku. Na ten moment nie znamy jeszcze żadnych konkretnych szczegółów odnośnie do fabuły, ani obsady. Scenariusz przygotowuje Taylor Sheridan, twórca nagradzanego „Yellowstone”.

Co ciekawe, Call of Duty stoczy kinowy pojedynek z Battlefieldem – ta druga marka również trafi na duży ekran. Za wyreżyserowanie filmu odpowiedzialny będzie Christopher McQuarrie, twórca sukcesu serii „Mission: Impossible”, a główną rolę zagra Michael B. Jordan, zdobywca Oscara za rolę w „Grzesznikach”.

3 odpowiedzi do “Kiedyś uważał, że granie w gry wojenne jest „żałosne”, a gracze są „słabi”. Teraz nakręci film na podstawie Call of Duty”

  1. Artur Mazurek 28 kwietnia 2026 o 09:54

    Właściwie, to się nie znam, ale w mojej ocenie mordowanie innych ludzi nie wymaga „odwagi”, tylko wielu miesięcy systemowego łamania wolnej woli. Będę się powtarzać jak katarynka, ale jaką to „odwagą” wykazał się człowiek, który za naciśnięciem klawisza zamordował 168 irańskich dziewczynek, a pół godziny później nacisnął ów przycisk jeszcze raz, żeby zrobić to samo z przybyłymi na miejsce ratownikami medycznymi?
    Gracze jako grupa nie są, wbrew obiegowej opinii, ani socjopatami, ani psychopatami. Graczom nikt nie wmówił, że ten cyfrowy chłop po drugiej stronie ekranu jest „wrogiem” i należy go pozbawić życia na dźwięk rozkazu. Gracze potrafią być cholernie irytujący, ale generalnie są nieszkodliwi, a prowadzone przez nich wirtualne wojny nie tworzą sierot i wdów, nie obracają miast w gruzy, ani nie rujnują globalnej gospodarki. Krótko mówiąc, gracze są całkiem OK – w przeciwieństwie do „odważnych” ludzi z prawdziwymi karabinami w dłoniach walczących w imię polityków i powiązanych z nimi biznesów.

  2. Szczerze mówiąc patrząc na rynek gier multiplayer, nie dziwię się że ten reżyser nie ma do graczy szacunku.

  3. „Amerykanin ma duże doświadczenie w kinie wojennym. Stanął za kamerą takich dzieł jak m.in. „Hancock” z 2008 roku, „Battleship: Bitwa o Ziemię” z 2012 roku czy „Ocalony” z 2013 roku.” DZIEŁ? A, to dobre; chyba „dzieł”.

Skomentuj cyniczny Anuluj pisanie odpowiedzi