Korea Północna stworzyła swoją własną konsolę
Z Korei Północnej niezręcznie się śmiać. Z jednej strony to jeden z najgorszych reżimów istniejących współcześnie na Ziemi, rządzony żelazną ręką i indoktrynujący swoich obywateli na przerażającą skalę, trzymając ich przy tym w niewyobrażalnej nędzy. Z drugiej – jego władca zachowuje się jak rozpieszczony 6-latek, a propaganda osiągnęła poziom absurdalnej groteski, który osoby z zewnątrz może już tylko bawić.
Dlatego zrozumiałe jest, że wieść (puszczona w świat przez znanego nam dobrze Daniela Ahmada) o pojawieniu się na tamtejszym rynku w pełni półnokoreańskiej konsoli przyjmujemy nieco sceptycznie. Moranbong (w oryginale: 모란봉), bo tak zwie się to urządzenie, po koreańsku oznacza „wzgórze piwonii”. Poetycka nazwa, najpewniej mająca swoje źródła w słynnym parku w Pjongjangu lub dzielnicy, w której ów się mieści (podobną etymologią może pochwalić się zespół muzyczny Moranbong uznawany za północnokoreańskie Spice Girls). Jest to konsola ruchowa wzorowana (i podejrzewam, że to naprawdę zbyt delikatne słowo) na Wii czy Microsoft Kinect. Moranbong ma pozwolić graczom zachować sprawność fizyczną i pomóc w walce z otyłością, a także sprawić, że poczujemy się jak na „prawdziwym stadionie”. Sprzęt pozwala również odwiedzić wirtualną strzelnicę, chociaż jak się wydaje, wszystko to raczej w stylistyce stricte sportowej. Przy tym wszystkim Moranbong jest wyposażony w programy „niezbędne do edukacji dzieci”, a także funkcję odtwarzania filmów czy muzyki. I właściwie wiemy tylko tyle – portal North Korea Tech (szczerze – nie mam pojęcia jak bardzo związany z reżimem) sugeruje jeszcze, że jest to urządzenie niezaprojektowane w Korei, a wyprodukowane w sąsiednich Chinach i sprowadzone ze zmienioną nazwą.



Cóż, nie sądzę, żeby urządzenie trafiło powszechnie do północnokoreańskich domów, jednak kto wie, może w przyszłości mieszkańcy tego kraju będą wspominali je jak my „Ruskie jajka”.

Witoldzie, zniszczyłeś system tym żartem, z pewnością to pomoże w walce z otyłością, powszechnym problemem w Korei Płn. Uśmiałem się, choć rzeczywiście można tylko współczuć.
No ale fakt, polityka koreańska to patologia. Można by powiedzieć, że my mamy zajebistą władzę xD
Poranna audycja w północnokoreańskim radio:|”Dzień dobry, obywatele! |Nasz Wódz już wstał – i wy wstawajcie! |Nasz Wódz już umył zęby – i wy umyjcie wasze! |Nasz Wódz już zrobił poranną gimnastykę – i wy poćwiczcie! |Nasz Wódz już je śniadanie – a wy w tym czasie posłuchajcie sobie muzyki…”
Korea Nuke’m Forever!|A nóż widelec dziecko przed telewizorem powie coś bardzo pochlebnego przed tą konsolką – żegnaj kierunku IT, witojcie w pracy wolontariackiej. Na koledżu ma się darmową trawkę i tykwę żółtej oranżady, którą „profesorowie” rozdają każdego dnia. Kto o siłach może przynieść koledze czy koleżance. Na nudę nie można narzekać, zajęcia są prowadzone od świtu do nocy. Żyć, nie umierać! |@maxxkazimieszko – akurat strzał w 10tkę – do nowej konsolki dziecko może używać Grush! sponsored by Donkey.
Z punktu widzenia tamtejszej władzy, konsola z kamerką jest niezłym narzędziem do inwigilacji, więc jakiś sens by to miało.
Propaganda w Korei Północnej jest silna, ostatnio prezentowano tam ich wodza jadącego na białym koniu.
Reżim miałby dać możliwość marnowania czasu? W Polsce zdecydowana większość osób nie ma takich telewizorów, co na załączonych obrazkach. Tym bardziej w Korei Północnej, z PKB na osobę 10-krotnie mniejszym od naszego, choć dane te i tak wydają się cholernie zawyżone. W krajach Ameryki Południowej ludzi nadal stać jedynie na granie na PS2, wątpliwe więc, czy w Korei ktoś mógłby sobie pozwolić na sprzęt generację nowszy. Konsolą nie ma się więc co przejmować, tym bardziej, że to pewnie marny, chiński klon Wii.
@Witold:|”półnokoreańskiej konsolił” – zbędna litera po słowie „konsoli”.
@goliat|ale reszta się z tego śmiała więc XDD
Nie doceniasz reżimu z sąsiednich Chin pod panowaniem CCP.
Trochę przypomina nintendo wii
@kondiq91 – nie zapominaj o wbudowanym mikrofonie.