05.03.2026
9 Komentarze

Ponad 800 graczy wzięło udział w teście na przejście klasycznej przygodówki bez pomocy poradnika. Zdali go nieliczni

Ponad 800 graczy wzięło udział w teście na przejście klasycznej przygodówki bez pomocy poradnika. Zdali go nieliczni
Choć odsetek zdawalności jest niski, głównym powodem wciąż pozostaje sposób projektowania starych gier przygodowych.

Chyba każdy lubi chwalić się jakimś nietypowym osiągnięciem. Niektórzy obierają swą drogę ku chwale speedrunując znane wszystkim tytuły, kiedy inni wolą podjąć się niecodziennego dziś wyzwania… przejścia klasycznej gry przygodowej bez pomocy jakichkolwiek podpowiedzi w ściśle określonym czasie. I choć jest wielu takich, którzy próbują, udaje się tylko nielicznym.

Właśnie do takich wniosków można dojść po przeanalizowaniu wyników przeprowadzonego niedawno testu AGAT – Adventure Game Aptitude Test, co można tłumaczyć jako Test Umiejętności w Grach Przygodowych. A jakie to wyniki, zapytacie? Jak podaje developer Woe Industries, organizator całego przedsięwzięcia, do testu przystąpiło 999 graczy, z których 168 zostało zdyskwalifikowanych ze względu na zbyt późny start

Mowa więc o 831 zakwalifikowanych graczach, których zadaniem było ukończenie Maniac Mansion wydanego w 1987 roku przez Lucasfilm Games bez jakiejkolwiek pomocy zewnętrznej. Podczas trwania testu gracze byli monitorowani przez specjalne oprogramowanie, które było w stanie wyłapać najmniejsze zmiany aktywności w otwartych oknach przeglądarki. Zaangażowane zostały również kamery oraz mikrofony, które dodatkowo miały jak śledzić poczynania przystępujących do testów. 

I wyobraźcie sobie, że spośród tych 831 podchodzących do egzaminu graczy zdało jedynie dwóch. To zaledwie 0,24% zdawalności, ale patrząc na poziom trudności samej gry trudno się temu dziwić. Klasyczne przygodówki point and click stanowią obecnie raczej relikt przeszłości, więc nic dziwnego, że dzisiejsi gracze są do tego typu rozrywki przyzwyczajeni. 

Natomiast ci, którym udało się dokonać prawie niemożliwego, zrobili to w wyjątkowo krótkim czasie. Budzi to więc pytania organizatorów, czy mieli do czynienia z wyjątkowymi geniuszami, czy może znawcami gatunku.

Nasi dwaj mistrzowie ukończyli grę stosunkowo szybko, co skłania nas do zastanowienia się, czy po prostu znali ją już bardzo dobrze. Nie ma nic złego w uczeniu się do testu. Tytuł gry nie był wcześniej podawany, więc muszą mieć niesamowitą pamięć.

Woe Industries

Jak jednak twierdzą w większości internauci komentujący całe wydarzenie, to wcale nie jest tak, że w latach premiery Maniac Mansion graczy, którzy ukończyliby zabawę w mniej niż 4 godziny bez podpowiedzi, byłoby więcej. 

Szczerze mówiąc, gdybyś przeprowadził ten sam test z ludźmi w latach 80., jestem pewien, że wyniki byłyby podobne. Wiele z tych gier nie miało absolutnie żadnego sensu, nawet gdy znalazłeś rozwiązanie.

Mysterious-Theory713

W komentarzach wspomina się również o niecodziennych rozwiązaniach zagadek w King’s Quest 6, który potrafił zablokować się po 30 godzinach zabawy tylko przez to, że pominęło się jeden element układanki na samym początku gry. 

Gry King’s Quest wyglądają mniej więcej tak: „Och, nie nakarmiłeś serem szczura na gali na początku, żeby kot go nie złapał? No cóż, ten szczur chyba nie pojawi się, żeby przegryźć liny, które musisz zerwać 30 godzin później, a ty pracujesz na nieudanym zapisie gry od pierwszej godziny! Haha, wal się!”

lazyparrot

Bez względu na specyfikę tego gatunku gier AGAT może pochwalić się pewnego rodzaju prestiżem, wszak zdawalność na poziomie mniej niż pół procenta robi niemałe wrażenie. A wy co o tym myślicie? Macie jakieś wspomnienia z klasycznymi grami przygodowymi? Mnie, prawdę mówiąc, nigdy specjalnie nie interesowały.

9 odpowiedzi do “Ponad 800 graczy wzięło udział w teście na przejście klasycznej przygodówki bez pomocy poradnika. Zdali go nieliczni”

  1. Tak szczerze to nie widzę w tych wynikach niczego dziwnego. Cenię tę klasykę gatunku, ale ani mi w głowie przechodzić bez jakiejkolwiek pomocy tytuły, w których projektowanie zagadek nie polegało na „sprawdźmy pomysłowość gracza, każąc mu pokazać, jak w danej sytuacji, w choć trochę wiarygodny sposób mógłby dany problem rozwiązać, dysponując takimi, a takimi środkami” ale zazwyczaj było bzdurą w rodzaju „sprawdźmy, jakie najgłupsze i najmniej sensowne rozwiązanie możemy wymyślić i czy ktokolwiek na to wpadnie”. A już zwłaszcza w tych tytułach, gdzie jeden przegapiony szary piksel wśród 50 innych, szarych pikseli na początku gry mógł gracza ugryźć w d 15 godzin później, w finale przygody.

    Gatunek mi leży i do dziś chętnie rozwiązuję różniste zagadki przedmiotowe jak i te bardziej logiczne, ale preferuję te tytuły, w których zagadki mają sens i nagradzane jest sensowne myślenie, a nie klikanie wszystkiego na wszystkim, na chybił trafił w nadziei, że jakaś absurdalna kombinacja zadziała.

  2. KapitanŻbik 6 marca 2026 o 04:33

    Znam człowieka, który na przygodówki mówi „gry logiczne”, ale za każdym razem go poprawiam i podaję przykład jakiejś skrajnie przekombinowanej zagadki, typu – otwórz drzwi przy pomocy kompilacji kija od szczotki, wieszaka na ubrania i żarówki, zamiast kluczem albo wytrychem.

    • No do pewnego stopnia ma rację. Mysty, Schizmy, Rhemy, Talos Principle, The Witness czy Quern to przygodówki typowo logiczne. Właściwie można by się nawet spierać, czy to jeszcze przygodówka, czy całkiem gra logiczna. Wiele typowych point & clicków ma logiczne i (przynajmniej do pewnego stopnia) wiarygodne zastosowania przedmiotów oraz rozmaite formy zagadek logicznych: rozszyfrowywanie symboli, łamanie szyfrów, „przesuwanki”, układanki, wieża hanoi itp.

  3. Uwielbiam klasyczne przygodówki, ale to prawda, że niektóre z nich miały skrajnie przekombinowane zagadki w stylu „użyj kota na pizzy żeby dostać klucz od pralki”. Kto grał w Monkey Island 2, ten dobrze pamięta wyłączanie wodospadu małpą.

    • Moja osobista „trauma” to ominięcie cerbera w Simonie the Sorcererze bodajże 2. Ciągle mnie usłyszał, jak chciałem obok niego przejść. Kombinowałem najróżniejszymi sposobami. Miałem w ekwipunku psa i kota, to próbowałem ich używać na cerberze, logicznie zakładając, że albo pogoni za kotem, albo pies się rozszczeka i zagłuszy moje kroki. Kto normalny wpadłby na to, że należało „ubrać” psa, żeby Simon przemienił zwierzaki w puszyste kapcie, w których mógł ominąć tego potworka?!

      • KapitanŻbik 8 marca 2026 o 19:04

        O, właśnie takie przykłady zagadek mam na myśli w komentarzu powyżej

  4. Z tych klasycznych przygodówek chyba tylko Neverhood nie kojarzy mi się z powalonymi zagadkami.
    Czy to seria Monkey Island, czy Simon The Sorcerer, czy wspomniany Kings Quest – miały sporo absurdalnych momentów, gdzie bez solucji nie szło tego przejść…

  5. Kto by pomyślał że gry takie jak Monkey Island czy Simon The Sorcerer to przygodówki z jajem. To i zagadki były lekko pokręcone.
    A Nverhood była moją jedną z pierwszych przygodówek i mocarne bekanie będę pamiętał do końca życia.

  6. Absurdalne zagadki to jeszcze pół biedy, nigdy nie było tak, że 100% zagadek w jakimś tytule takie było, a w najbardziej pokręconych momentach działała metoda brute force w postaci używania wszystkiego na wszystkim. Prawdziwy problem z tymi klasykami był wtedy jak nie robiąc czegoś tak jak sobie wymyślili twórcy blokowałeś sobie drogę do przejścia gry, często nawet o tym nie wiedząc i kilka godzin później w końcu niewidząc innego sposobu siegałeś po tą solucje tylko po to żeby się dowiedzieć że musisz grać od nowa. Do dziś pamiętam traumę gdy jako dziecko grając w Kajko i Kokosz nie przywiązałem łódki liną do drzewa 😄

Skomentuj