Pracownicy EA oskarżają zarząd o szereg patologicznych praktyk. „Zwalniają cię, bo jesteś tylko cyfrą na liście”
Electronic Arts od lat uznawane jest za największego wydawcę gier na świecie. Ostatnie decyzje firmy trudno jednak traktować jako powód do dumy – zamknięcie legendarnego BioWare’u, a tym samym anulowanie powstającego Mass Effecta oraz zwolnienia w innych zespołach wywołały sporą krytykę wśród graczy. To jednak nie koniec tematów do dyskusji o EA, ponieważ jak wynika z wypływających właśnie na światło dzienne wypowiedzi pracowników studia, dzieje się tam znacznie gorzej, niż do tej pory przypuszczaliśmy.
Według relacji zarówno byłych, jak i obecnych pracowników studia zebranych przez portal Vertical Slice, skala problemów w Electronic Arts wykracza daleko poza ostatnie redukcje etatów. Anonimowe głosy oskarżają wydawcę o celowe wprowadzenie polityki tajemnicy i dezorientacji wewnątrz studia, a także wymuszanie korzystania ze sztucznej inteligencji oraz przekładanie korporacyjnych zysków ponad dobro zatrudnionych tam developerów.
Jednym z najważniejszych zarzutów jest sposób, w jaki EA przeprowadza zwolnienia. Firma nie informuje części zarządzających o tym, którzy pracownicy stracili zatrudnienie, nad czym ów developer pracował czy w jaki sposób go zastąpić. Niektóre głosy wskazują, że o zwolnieniu kolegów z pracy dowiadują się z nieformalnych dróg komunikacji – w tym prywatnych grup czy wpisów zwolnionych na LinkedInie.

Według większości wypowiadających się głosów, taka polityka nie dość, że skutecznie utrudnia sensowną organizację pracy, to jeszcze wprowadza otoczkę tajemnicy, która w dobie ciągłych zwolnień nikogo nie napawa optymizmem. Morale developerów jest więc głęboko pod poziomem morza, ale czego innego spodziewać się, gdy w każdej chwili możesz dostać wezwanie na rozmowę na Zoomie, podczas której zarząd wyłącza czat i ukrywa listę uczestników, by przypadkiem nikt nie odkrył, jak wielka jest skala wprowadzanego zwolnienia i nie wyraził swojego niezadowolenia?
Cała ta sprawa przypomina jedną wielką zagadkę dla psychoterapeuty, którego klientem jest apodyktyczny zarząd z kompleksem boga niepozwalający na jakąkolwiek formę sprzeciwu własnych pracowników i tkwiący w przekonaniu o nieomylności. W tekście padają nawet słowa, że w firmie może panować przekonanie, iż „członkowie kierownictwa EA nie mogą ponieść porażki – mogą jedynie zostać zawiedzeni przez innych”, co dosadnie pokazuje stopień oderwania od rzeczywistości włodarzy tej korporacji.
Ciekawy jest również wątek o AI – według wypowiedzi niektórych pracowników korzystanie z generatywnych narzędzi jest wymagane przez firmę, ale nikt nie mówi tego wprost. Dla wielu pracowników to dość prosty sygnał, że EA promuje AI jedynie aby sprawdzić, jak bardzo można ograniczyć zatrudnienie, żeby wciąż być w stanie tworzyć gry.
Nie powiedzą wprost, że korzystanie z tych narzędzi jest obowiązkowe, ale sprawią, że wykonywanie swoich zadań bez nich stanie się niemożliwe lub bardzo utrudnione.
Ciekawych wątków w samym źródle jest oczywiście znacznie więcej. Prezentowane opinie dają do myślenia i generują pytania o przyszłość Electronic Arts, jak i całej branży. To dość mocne zarzuty, które wybrzmiewają z kilku gardeł jednocześnie, a redakcja Vertical Slice zwróciła się do EA z prośbą o komentarz. Obawiam się jednak, że jedyne, czego się doczekamy, to bezduszny, wygenerowany przez AI komunikat, który nie zostanie nawet zaadresowany do konkretnej osoby, żeby przypadkiem inni się za dużo nie dowiedzieli.
To mi trochę przypomina warunki panujące na forach okołogrowych. Dyskusja z moderacją jest zakazana, jakiekolwiek poruszanie tematu moderacji jest zakazane, mod ma zawsze rację i ostatnie słowo a użytkownicy znikają bez uprzedzenia i wszyscy udają że tych użytkowników nigdy nie było.