Sony nie wyklucza kolejnych podwyżek PS Plusa. Przecież gracze i tak zapłacą, a zyski są rekordowe

Sony nie wyklucza kolejnych podwyżek PS Plusa. Przecież gracze i tak zapłacą, a zyski są rekordowe
Nie boli go? Nie, to nasz najtwardszy elektorat.

Sony po raz kolejny daje do zrozumienia, że cennik PlayStation Plus nie jest wykuty w kamieniu. Podczas czerwcowego spotkania segmentu biznesowego szefostwo firmy dostało pytanie o tempo i skalę ewentualnych przyszłych podwyżek abonamentu. Odpowiedź brzmiała jak wyjęta z marketingowego postu na LinkedInie: usługa oferuje graczom dużą wartość, którą firma nieustannie równoważy z kosztami po stronie klienta, a do poprawy rentowności służy wiele dźwigni, wicie, rozumicie… Padły też liczby: wyższe pakiety to już 40% subskrybentów, a rok podatkowy 2025 przyniósł usłudze rekordową rentowność.

Żadnych dat ani kwot jeszcze nie ogłoszono, ale kierunek jest czytelny, zwłaszcza że jesteśmy świeżo po majowej podwyżce. Sony uzasadniło przecież zmiany mityczną „obecną sytuacją na rynku”, przez co subskrybowanie miesiąc w miesiąc zwyczajnie się nie opłaca, a firma zamyka graczy w dłuższych zobowiązaniach finansowych.

Rosnący udział Extra i Premium to zresztą trend, którym Sony chwali się nie pierwszy raz: rok temu było to około 38%, dziś 40% – i firma otwarcie odczytuje ten fakt jako dowód, że gracze zniosą więcej. Logika jest bezlitosna w swojej prostocie: skoro po kolejnych podwyżkach ludzie nie dość, że nie uciekają, to jeszcze przesiadają się na droższe pakiety, to „równoważenie wartości z kosztami” odbije się raczej w drugą stronę.

Kontekst też robi swoje. Wypowiedzi padają w tygodniu, w którym Sony ogłosiło koniec produkcji gier na fizycznych nośnikach od stycznia 2028 roku – a w świecie bez płyt subskrypcja i dystrybucja cyfrowa staną się dla graczy jedyną bramą do biblioteki. Do tego dochodzą tegoroczne podwyżki cen samych konsol PS5 w części regionów i ogólnobranżowa drożyzna podzespołów. Po drugiej stronie barykady Microsoft dopiero obniżał ceny Game Passa Ultimate, ale głównie dlatego, że poprzednia podwyżka kosztowała go miliony subskrybentów. Lekcja dla Sony płynie z tego jednoznaczna: gotować żabę można, po prostu powoli.

Skomentuj