Star Trek: Shadow Frontier nową produkcją Bloober Team. Polskie studio zaprezentowało swoją kolejną grę
Bloober Team nie przestaje zaskakiwać rozmachem i ambicją. Dopiero co pisaliśmy o dwóch projektach polskiego studia, a już trzeba poinformować o kolejnym. Dla przypomnienia – developerzy z Krakowa pracują obecnie nad Saw: Genesis, które zabierze nas do świata „Piły”, a także nad dodatkiem Lazarus do Cronos: The New Dawn. A nie zapominajmy o remake’u Silent Hilla 1, który też gdzieś tam czai się w mroku. Ogółem w kwietniu tego roku pisaliśmy, że Bloober Team tworzy aż 7 gier.
Najświeższym, bo zapowiedzianym kilkanaście godzin temu, projektem krakowskiego studia jest Star Trek: Shadow Frontier. To kolejna mroczna przygoda, jaką zaoferują nam nasi polscy developerzy. W grze wcielimy się w Ro Laren, czyli postać, którą dobrze znają fani „Star Treka”. Co ciekawe, w opisie produkcji nie ma nigdzie mowy o horrorze, za to wiemy, że Shadow Frontier ma być przygodówką akcji z perspektywą trzeciej osoby.
Po rozbiciu się na odległej planecie opanowanej przez dziwną świadomość, Ro Laren musi przetrwać w środowisku równie niezwykłym, co śmiercionośnym. W klasycznym stylu Star Treka, misja Ro jest napędzana poczuciem obowiązku i celu. Jednak odkrywanie planety ma tu straszliwą cenę. Im więcej poznaje, tym głębiej zostaje wciągnięta w skażony labirynt, gdzie jej wspomnienia ulegają zniekształceniu, a kontakt z planetą grozi zerwaniem jej więzi z rzeczywistością.
I choć, jak powiedziałem, teoretycznie nie jest to horror, to trudno nie mieć tu jakichś skojarzeń na przykład z serią Dead Space albo Somą. Wizualnie wygląda to po prostu jak solidny horror science fiction, ale twórcy używają tu jednak słowa „przygodówka”. Ogółem wygląda na to, że jeśli chodzi o strach, to dostaniemy tu prawdopodobnie coś bliższego wspomnianej Somie. Przygotujcie się więc bardziej na psychologiczną ostrą jazdę.
Niestety tworzona we współpracy z Paramount Games Studio produkcja nie ma na razie daty premiery. Na konkretną datę debiutu gry przyjdzie nam zatem jeszcze poczekać. Wiemy natomiast, że Star Trek: Shadow Frontier ukaże się na pecetach, PlayStation 5, Xboksach Series X/S, a także na Nintendo Switchu 2.

Łosszzzz kurna w kosos se polecieli tylko że no już dostaliśmy Dyrektywę 80 coś tam która wyszła marnie.
Kosmos…
Chyba trochę za dużo kruków za dzioby próbują złapać.
Ojejku. Ktoś ucieka przez ciemne korytarze. Łał. Dosłownie łał. Ponury głos sugeruję podróże w czasie…
Ale co to jest niby?
A gdyby nie latający komunikator Gwiezdnej Floty to bym nawet nie wiedział że to Star Trek.
A grałeś? No bo ja akurat tak i uważam, że wyszła całkiem udanie.
Grałem …. ale nie ukończyłem… Początkowo była intrygująca ale im dalej w las tym zaczęła mnie nużyć a gdy się pokapowałem o co w niej chodzi i gdy zostało mi to oficjalnie potwierdzone fabularnie to stanąłem i ostatnich 2 rozdziałów nie ukończyłem i nie zależy mi.
Ich gry zawsze mają coś dobrego i do pewnego momentu są świetne, ale jakoś się to w trakcie rozmienia na drobne. Albo stają się monotonne albo idą w dziwnym kierunku który nie pasuje do mechanik, czy początkowej opowieści. Wszystkie w które grałem dostarczyły mi fajnych momentów, ale też żadnej nie chciało mi się kończyć.
*Silent Hill 2 nie liczę, bo to remake cudzej gry.