Twórca Dragon Age’a twierdzi, że EA raczej nie będzie już sięgać po tę markę. On chciałby zaś opowiedzieć w jej ramach „coś mrocznego i niebezpiecznego”
Choć Dragon Age jest kultową marką oznaczającą pewną jakość w świecie RPG, to ostatnio nie radzi sobie zbyt dobrze. Wynika to m.in. ze średnio udanej premiery Dragon Age: The Veilguard, które spotkało się z mieszanym odbiorem i stanowiło zawód dla wieloletnich fanów serii. Jak dowiedzieliśmy się po wielu miesiącach od premiery, gra przeszła przez prawdziwe piekło produkcyjne, a Electronic Arts planowało przekształcić ją w grę-usługę.
Niezależnie od powodów tej porażki, efekt jest jeden – marka na razie została zakopana i nie słyszymy nawet o planach stworzenia kolejnej części. Samo BioWare zresztą też nie trzyma się zbyt dobrze, choć twórcy zapewniają, że wciąż pracują nad nowym Mass Effectem. Niedawno David Gaider, czyli jeden z głównych scenarzystów studia, który pracował tam do 2016 roku, wypowiedział się na temat stanu Dragon Age’a pod zarządem EA. Teraz postanowił nieco rozwinąć tę myśl.
Gainer został zapytany przez dziennikarzy PC Gamera o prognozę dotyczącą dalszych losów Dragon Age’a. Niestety jego zdaniem przyszłość marki nie maluje się zbyt jasnych barwach.
(Przyszłość – dop. red.) ze strony Electronic Arts? Mało prawdopodobne. Gdy tam pracowałem, przez cały czas byliśmy o krok od tego, by nasz projekt schowano na półkę. Działo się tak, że wypuszczaliśmy kolejne gry, które sprzedawały się znacznie lepiej, niż przewidywał wydawca, co ciągle go zaskakiwało.
Twórca zasugerował również, że gdyby – jakimś cudem – prawa do marki trafiły w jego ręce, to chętnie podjąłby się napisania nowej, mrocznej historii w świecie Dragon Age’a.
Lubię wyzwania, a zatem, gdyby ktoś – ze względu na jakieś dziwny zbieg okoliczności – oddał mi markę Dragon Age i powiedział: Tchnij w to dziecko nowe życie”, to byłaby trudna, ale ciekawa do załatwienia sprawa. Trzeba by wrócić do podstaw tego, co uczyniło Dragon Age’a tak popularnym. Pójść w mroczne i niebezpieczne rejony oraz zrobić rzeczy, które sprawią, że ludzie się zasmucą. Wydaje mi się, że poszedłbym w tym kierunku.
Jak dotąd kolejnej części Dragon Age’a ani widu, ani słychu, ale kto wie? Może po premierze Mass Effecta 5 BioWare postanowi powrócić do tej kultowej marki.
Oczywiście że nie,ea sięga tylko po coś co przynosi zyski
Mroczna kontynuacja Inkwizycji, bardziej w stylu Origins, która kompletnie ignoruje tego ostatniego potworka byłaby spoko. No ale szanse na to są zerowe.
Nie rozumiem po co odgrzewać serię która przyniosła bodaj tylko jeden dobry tytuł. No ale przecież wszyscy wiedzą że nie da się stworzyć nowego IP które byłoby mroczne i niebezpieczne. Jest to niemożliwe przy obecnym poziomie technologiczny. 😀
Każdy tytuł był dobry oprócz najnowszego.
I bardzo dobrze, krzyżyk na drogę 😉
Ta gra to eksperyment społeczny, pożywka dla mediów na afery, clickbaity i nieudana próba wciskania politycznej propagandy starszym fanom serii (zapewne głównie mężczyznom). Tworzona z myślą „I hate videogames because they appeal to male fantasy”.
+1
Czy EA cierpi na alzhaimera? A nowa część zaspoilerowana w zakończeniu Dragon Age: Veilguard?
Mroczne i niebezpieczne?
Hahaha. Miał na myśli: bez woke i nonbinary. Ale nie ma jaj tego powiedzieć.
One to przecież zabiły markę DA.
Mam wrażenie, że wielu z komentujących tutaj ma jakiś debuff do intelektu. Albo po prostu tutaj nikt nie grał w poprzednie części, sami turyści.
Wygląda na to, że nie wiesz, że David Gaider jest gejem. xD Gość pisał lore do DA. Kiedy DA stało się „woke”? Always has been. Dlaczego nikt nie używał tego określenia po premierze poprzednich części? No tak, bo wtedy jeszcze nawet nie znali słowa woke i nie było na yt jeszcze tylu grifterów.
No dobra pomijając to, Veilguard po prostu totalnie różni się od poprzednich części gameplayem, klimatem, stylem graficznym, muzyką. Zawsze jest to ryzykowny ruch twórców czy to w grach, kolejnej części filmu (np Joker 2) lub kolejnym albumie muzycznym (np popowy album rockowego zespołu Linkin Park) i często tak duża zmiana spotyka się z krytyką której można się spodziewać.
Ofc są też głosy, że „ile można klepać to samo” i są jakieś szanse, że nowa forma będzie na tyle dobra, że przekona ludzi i się przyjmie ale no cóż w tym przypadku się nie udało.
Tu się zgodzę, Veilguard mocno ugrzecznił świat, pozbawiając odcieni szarości, nawet z bezlitosnych i chciwych zabójców z Antivan Crows zrobiono nagle wielkich patriotów, którym zależy na obronie Antivy.
Tylko nie tego dotyczył mój post. Tamten wyżej sugerował, jakby Gaider był przeciwny np. obecności postaci niebinarnych w grach i różnych progresywnych elementów, nie zdając sobie zapewne sprawy, że takie wątki zawsze były częścią tej serii oraz duża część fanów serii to osoby LGBT. No i chyba nawet nie wiedział, że Gaider jest gejem, więc tym głupszy był tamten post, jeśli twierdzi, że Gaider byłby przeciwny obecności czegokolwiek związanego z LGBT.
Oczywiście np. słynna scena z pompkami była głupio napisana, tylko ci wszyscy niegrający ciągle do tego wracali, bo to jedyne, co znali. Wiadomo też, że takie osoby lubią sobie pohejtować osoby trans, nie oszukujmy się. No a większość fabuły jest po prostu zbyt grzeczna i prosta moralnie, i o tym należałoby dyskutować. Tu raczej większość fanów serii się zgodzi, że gra ma wiele wad i mocno odbiega klimatem od poprzednich części serii.