26.10.2015
9 Komentarze

Twórca Mario chciał w przeuroczy sposób pozbyć się zabijania z Goldeneye

Twórca Mario chciał w przeuroczy sposób pozbyć się zabijania z Goldeneye
James Bond zabił dotąd na ekranie 362 osoby - w grze Goldeneye 007 też nie szczędził wrogom brytyjskiej korony ołowiu. Skala masakry nie spodobała się jednak Shigeru Miyamoto z Nintendo, który zaproponował... dość oryginalną metodę pozbycia się niepotrzebnej przemocy z rąk wirtualnego agenta.

Jak wyjawił podczas panelu dyskusyjnego w Nottingham Martin Hollis, projektant z Rare, Shigeru Miyamoto nie był zachwycony rzezią, która miała dokonać się na milionach konsol Nintendo. Choć „rzeki krwi godne kubrickowskiego Lśnienia” szybko zniknęły z wczesnych wersji gry, w trakcie nakładania ostatnich szlifów zespół developerów otrzymał od ojca Mario faks, w którym pojawiło się parę dobrych rad od doświadczonego twórcy. Dwie najbardziej pamiętne dotyczyły krzywdzenia przeciwników. Jedna dotyczyła „przerażającej skali zabójstw z bliska”, przez które Miyamoto czuł się źle – Hollis zignorował tę uwagę. Druga była znacznie bardziej pamiętna – ze względu na tragiczny charakter konfliktu słynny projektant oświadczył, że miło byłoby, gdyby w celu usprawiedliwienia wrażliwym graczom tych wszystkich mordów James Bond na koniec wkroczył do szpitala i podał rękę wszystkim postrzelonym przez siebie przeciwnikom – żywym i kurującym się.

Sami powiedzcie, czy to nie urocze? Hollis niestety zignorował tę świetną ideę i zastąpił ją napisami końcowymi udającymi, że każdego przeciwnika grał jakiś aktor – miało to podkreślić „udawany” charakter przygody. Ostatecznie Nintendo było na tyle zachwycone sprzedażą gry, że samo poprosiło Rare o stworzenie podobnego sequela. Odmówili, woląc zrobić własną wersję „Nikity” pod tytułem Perfect Dark. Reszta jest historią.

9 odpowiedzi do “Twórca Mario chciał w przeuroczy sposób pozbyć się zabijania z Goldeneye”

  1. Prawie jak walka z The Sorrow w MGS3 😛

  2. Umm… Mario „zamordował” dużo więcej stworzeń niż Bond. Fakt że nie wyglądały one jak ludzie, ale moim zdaniem dla przeciętnego europejskiego gracza nie robi to różnicy, bo przeciwnicy i tak są wirtualni. Nie wiem czy wszyscy japońcy czują się inaczej kiedy zabijają wirtualnego człowieka a wirtualny glut z oczami, ale jak dla mnie sekwencja w której legendarny James Bond pozdrawia Siepacza nr 92 który usiłował go zabic, byłaby co najmniej śmieszna, nie „uff ci wszyscy wirtualni ludzie których zabiłęm żyją”

  3. Nie dziwię się że zignorował jego uwagi , nikomu by chyba się nie podobało jak ktoś próbował wcielać swoje pomysły w cudze dzieło.

  4. Taa, i może jeszcze zamiast Kałacha niech 007 dzierży armatkę miotającą pluszowe misie, a „unieszkodliwieni” przeciwnicy zmieniają się w aniołki :]|Ciekawe czy twórcy Red Steel i Mad World też musieli się użerać z podobną „famikonsolową mentalnością”…

  5. Prawie każda postać spod znaku nintendo to masowi mordercy. Mario, Kirby, Starfox, Samus Aran, Yoshi, Link, trener pokemon, Donkey i Diddy Kong i tak dalej. Jak się zagłębić to nawet nie zawsze ten, którym gramy jest tym dobrym. Znaleźć też można wiele teorii o problemach życiowych takich postaci jak Bowser. A takie rozwiązanie pana Miyamoto i tak byłoby lepszym rozwiązaniem niż Tomb Raider. Sceny z Larą przed zastrzeleniem jelonka nie zapomnę nigdy. Głównie przez rzeź, jaką można było robić później.

  6. Ciekawe czy Nintendo Bond musiałby również płacić alimenty wszystkim porzuconym kochankom? A może nawet stał by się monogamistą…

  7. testtest test|test test |testtest

  8. Przypomniała mi się jedna z części Felixa, Neta i Niki w której był FPS w którym po postrzeleniu pierwszy przeciwnik wrzeszczał i zwijał się z bólu i trzeba było go zawieść do szpitala a potem się tłumaczyć czemu się go postrzeliło zamiast z nim negocjować.|No I symulator przeprowadzania staruszek przez ulice który zamienił się w symulator zabijania staruszek w hurtowych ilościach.

  9. to byøo w teoretycznie mozliwa katastrofa… ech dobre czasy szkoly ;-(

Skomentuj Koinzell Anuluj pisanie odpowiedzi