Twórcy Life Is Strange oskarżeni o nielegalne praktyki zarządzania. Dontnod już długo nie pociągnie

Twórcy Life Is Strange oskarżeni o nielegalne praktyki zarządzania. Dontnod już długo nie pociągnie
Pracownicy nie mają nic miłego do powiedzenia o firmie.

O tym, że studio odpowiedzialne za Life Is Strange się rozpada, wiedzieliśmy już wcześniej. Firma zapowiedziała duże zwolnienia, które jeszcze bardziej pogrążyły ją w błędnym kole wiecznego cięcia kosztów. Pracownicy Dontnod, którzy są członkami francuskiego związku zawodowego Le Syndicat des Travailleureuses du Jeu Vidéo, w pełnym emocji oświadczeniu zdradzili kulisy upadającego studia i oskarżyli je o nielegalne praktyki.

Komunikat zdradza przerażającą skalę spustoszenia w Dontnod. Przytłaczająca większość pracowników została zwolniona – oczywiście poza menedżerami.

Prawie wszystkie stanowiska niemenedżerskie zostały usunięte: 6/6 animatorów, 3/3 artystów postaci, 3/3 artystów szkiców konceptowych, 8/10 artystów otoczenia, 2/3 projektantów dźwięku, 4/8 projektantów, 3/5 projektantów poziomów, 6/6 młodszych producentów, 18/22 programistów, 3/5 testerów, 2/3 specjalistów od DevOps, 3/4 pracowników HR…

Co jednak najbardziej niepokojące, praktyki, których firma się ponoć nie wstydzi, według pracowników są niezgodne z francuskim prawem.

Menedżerzy w bardzo oczywisty sposób celują w ustalonych ludzi i otwarcie mówią, że chcą zatrzymać w firmie konkretne osoby, nie stanowiska. To jest nielegalne.

Jeśli chodzi o przyszłość Dontnod, podobno nie jest dobrze. Firma ma być objęta państwowym programem ochronnym ze względu na swój opłakany stan, który uniemożliwia jej spłacenie długów. Wszystkiemu temu, jak twierdzą pracownicy, można było łatwo zapobiec, gdyby tylko szefowie nie wierzyli cały czas w cud i nie próbowali zrobić gry, której skala przerastała możliwości studia.

Dwa lata pogoni za finansowaniem, którego raz za razem im odmawiano, męczenia pracowników, żeby ciągle robili nowe demo na każde nowe targi, spotkanie, Gamescom… Menedżerzy zgubili wszystko, włącznie z nami, przez ślepą wiarę we własne marzenia.

Jeśli tak naprawdę wygląda sytuacja – a brzmi to wiarygodnie – to patrzymy właśnie na upadek twórców gry, którą wielu określiłoby mianem kultowej. Ale jeden czy dwa tytuły nie wystarczą, szczególnie kiedy szefowie nie radzą sobie z zarządzaniem własnymi pieniędzmi i ambicjami. Pozostaje mieć nadzieję, że byli pracownicy Dontnod (których będzie pewnie coraz więcej) szybko znajdą nową pracę w branży gier.

Dołącz do dyskusji