Twórcy Marvel’s Wolverine wbijają szpilę Rockstarowi. Ich gra będzie dostępna na płycie
Czekaliśmy i czekaliśmy, i wygląda na to, że w końcu się doczekamy. Zapowiedziane niemal 5 lat temu Marvel’s Wolverine trafi do graczy już 15 września. Choć nadzieje wiązane z tytułem są całkiem spore (w końcu odpowiada za niego Insomniac Games), to prezentacja podczas ostatniego State of Play nie przypadła do gustu wszystkim graczom. Jak tytuł sprawdzi się jednak w praktyce?
Cóż, o tym przekonamy się za kilka miesięcy, grunt to fakt, że w końcu jesteśmy w faktycznym okresie przedpremierowym, a nie w dziwacznym limbo, jak miało miejsce przez lata. Marvel’s Wolverine jest jednym z tytułów, które sprawiają, że wrzesień będzie wyjątkowo obfity w premiery. Spowodowane jest to oczywiście niechęcią do wchodzenia w paradę listopadowej premierze GTA 6. Rockstar zdążył już jednak podpaść graczom, bowiem poinformował, że fizyczne wydanie nie będzie zawierało płyty, tylko kartkę z kodem. Ekipa z Insomniac Games postanowiła od razu wykorzystać to na swoją korzyść.
Jak poinformowali twórcy Marvel’s Wolverine, w pudełku z grą znajdziemy płytę, a nie tylko kod pozwalający na pobranie tytułu ze sklepu PlayStation. Podanie takiej informacji zaraz po kontrowersjach związanych z fizycznym wydaniem GTA 6 jest swoistym prztyczkiem w nos Rockstara i sposobem na zdobycie zaufania graczy. Cel ten został spełniony – przynajmniej patrząc na komentarze pod tym wpisem, wśród których większość to pochwały, że Insomniac nie poszedł drogą GTA 6.

A co po Marvel’s Wolverine? Czy Insomniac przygotowuje się już do prac nad Spider-Manem 3? Tego jeszcze nie wiemy, jednak z przecieków wynika, że Insomniac wciąż może pracować nad grą o Venomie. Informacje na ten temat są jednak bardzo mętne, a zatem pozostaje nam czekać na oficjalne komunikaty ze strony studia. Być może tegoroczny Gamescom rzuci nieco światła na plany twórców growego Pajączka?
„Wbijają szpilę”? Właściwie, to jedynie odnieśli się do ważnego pytania, na które odpowiedź była do tej pory oczywista, ale za sprawą Take-Two pewnie już nigdy nie będzie. Cieszy natomiast reakcja tłumu pokazująca, że jeszcze nie wszyscy dali sobie nałożyć korporacyjne obroże. Gdyby dziennikarzom naprawdę zależało na dobru czytelników, to w tej chwili zamiast kolejnych ploteczek o GTA powstawałyby obszerne artykuły odnoszące się do skrajnie antykonsumenckich posunięć wydawcy, ale wiadomo, jak jest.
Ta „gra na płycie” będzie warta tyle samo co kod na naklejce bo kazdy wie że współczesne gry otrzymują Day One Patch który jest praktycznie całą nową grą.