Valve nadal przekonuje, że Steam Machine nie dostanie gier na wyłączność. Nawet ewentualny Half-Life 3 ma działać wszędzie
Valve po raz kolejny popatrzyło, w którą stronę zmierza branża i stwierdziło: „e, nie tędy”, po czym zawróciło. Firma potwierdziła miesiąc temu, że wydany pod koniec czerwca Steam Machine nie będzie miał żadnych gier na wyłączność – ani portów Valve zablokowanych na tej platformie, ani kupionych czasowych ekskluzywnych tytułów. Zapytana o strategię jeden z pracowników firmy w rozmowie z GamesRadar+ odpowiedział: znacznie bardziej interesuje ich posiadanie całego katalogu na PC na premiery niźli tytuły zamknięte w jakimś ekosystemie. Innymi słowami, stawiają na bibliotekę Steama.
Uzasadnienie jest spójne z całą filozofią platformy. Valve tłumaczy, że ograniczenie graczom miejsca, w którym mogą grać, po prostu nie działa i nie leży w interesie odbiorcy. Deklaruje przy tym, że nie planuje zamykać swojego sprzętu: na Steam Machine można zainstalować Windowsa, inne sklepy z grami czy dowolne oprogramowanie, dokładnie jak na Steam Decku. Ta zasada obowiązuje w firmie od dawna i Valve podkreślało zawsze, że tak zostanie: mamy traktować ich sprzęt jak peceta, koniec pieśni. Nawet, jeżeli Gabe wyjmie kiedyś z szafy Half-Life’a 3, ma on – zgodnie z tą logiką – uruchamiać się na dowolnym sprzęcie mającym go pociągnąć, a nie służyć za przynętę na konkretne pudełko.
To jawny policzek wymierzony w model, na którym od dekad stoją Sony, Microsoft i Nintendo: sprzęt sprzedawany często poniżej kosztów, a straty odbijane na tytułach na wyłączność i subskrypcjach, przywiązujących gracza do jednej platformy. Valve łączy tę filozofię z inną głośną deklaracją sprzed miesiąca – że świadomie nie dopłaca do ceny Steam Machine, mimo że jest ona wysoka.

Brzmi pięknie, ale warto tę szczerość odrobinę ostudzić. Po pierwsze, otwartość jest tu wygodną wymówką, żeby nie ciąż marży: nietrudno głosić, że to dla naszego dobra, gdy oznacza, to sprzedaż drogiego sprzętu bez straty. Po drugie, Valve deklaruje, że nikogo nie zamyka w ekosystemie, ale jego prowizja spod znaku 30% robi z tego otwartego roku pojęcie mocno umowne i dla wielu developerów jest to bariera wejścia. Można też głosić filozofię otwartości, kiedy ostatnią dużą premierą było Half-Life: Alyx. Nie zmienia to jednak faktu, że dla gracza z pokaźną biblioteką Steama oferta jest uczciwa.
Jak na razie Half-Life 3 jest tak ekskluzywny że nie ma go na ŻADNE platformy. 😀