Xbox zaczyna gasić pożar i obniżać abonamenty. Lepsze ceny dostają jednak tylko wybrańcy

Xbox zaczyna gasić pożar i obniżać abonamenty. Lepsze ceny dostają jednak tylko wybrańcy
Na moim polskim koncie taka sama cena. Niegodnam uwagi Ashy Sharmy.

Xbox najwyraźniej obudził się z ręką po łokieć w toi-toiu. Po ostatnich podwyżkach cen udało im się stracić całkiem sporo subskrybentów, dlatego zaczynają testować nowe rozwiązania wzorem Sony. Część amerykańskich graczy, która wchodzi na stronę subskrypcji Game Passa, widzi inną cenę niż oficjalne 22,99 dolara miesięcznie za Ultimate (84,99 złotych w Polsce). Najniższa zgłoszona stawka to 16,09 dolara przez pierwszy rok, potem powrót do standardowego cennika. Rachunek ma przychodzić co miesiąc, bez opłacania dwunastu miesięcy z góry.

Wszystko zaczęło się od wpisu użytkownika Synthlov3r na reddicie Game Passa, a rozniosło, gdy 6 września podchwycił to IdeSloth. W komentarzach posypały się kolejne kwoty. Część kont nie zobaczyła żadnej zniżki. Jeden z komentujących dostał ofertę na koncie pobocznym, podczas gdy główne pokazywało pełną cenę.

Rok w regularnej cenie kosztuje jakieś 275,88 dolarów (przed podatkiem), czyli na polskie jakieś 1019 zł. Przy 16,09 dolarów mamy już 193,08 dolarów, czyli jakieś 716 złotych. Microsoft testów nie potwierdził, naturalnie.

Personalizacja znikąd się nie bierze – w październiku zeszłego roku Microsoft przebudował swoje plany i jak już wspominałam, podniósł ceny. Podwyżka kosztowała firmę miliony dolarów, a niedawny reset Xboksa jeszcze bardziej podkopał resztki zaufania graczy do giganta z Redmond.

Nie ma jednak przypadków, są tylko znaki: parę dni temu Xbox ogłosił, że od listopada kończy się nielimitowany streaming w chmurze. Teraz okazuje się, że wybrani gracze mogą dostać ten sam abonament o 30% taniej. No ładnie.

Taka taktyka stoi zaraz obok klasycznej oferty powrotnej. Jeżeli nie zadziała, po prostu wyłączą system i zwolnią jeszcze paru pracowników, żeby cyferki się zgadzały. Część komentujących już teraz zapowiada, że wypisze się z abonamentu i poczeka, aż Microsoft zacznie ich prosić o powrót, obiecując lukratywne zniżki. Jedno jest pewne: pytanie „ile kosztuje Game Pass” może wkrótce nie mieć jasnej odpowiedzi, panie Areczku.

18 odpowiedzi do “Xbox zaczyna gasić pożar i obniżać abonamenty. Lepsze ceny dostają jednak tylko wybrańcy”

  1. Powiedziałbym żeby zaorali tego całego GejPasa i na zgliszczach zbudowali coś na nowo, tylko wtedy, po kalkulacjach jeszcze łatwiej będzie o obcięcie zwykłemu userowi jakości i ilości oferowanych przez usługę. To dziwne widzieć jak GamePass, cudowne dziecko Xboxa traci na swojej cudowności.

    Cloud gaming jednak nie jest takim złotym standardem i przyszłością kiedy szafy serwerowe zamiast usług dla graczy mogą mielić ej-ajowe zapytania, co, Majkrosoft?

  2. Od 28 lat kiedy jestem graczem (o – szybko zleciało 😉 ) nigdy nie rozumiałem fenomenu konsoli. Teraz nie rozumiem tym bardziej. Oto moje prymitywne wyobrażenie o współczesnych możliwościach grania:

    1. PS, XBOX: graczu, czy chcesz co miesiąc płacić abonament i mieć gry jako usługi zamiast być ich właścicielem? – miliony graczy – nom!
    2. Steam: graczu czy chcesz nie płacić abonamentu ale nadal mieć gry jako usługi zamiast być ich właścicielem? – miliony graczy – nom!
    3. GOG: graczu czy chcesz zarówno nie płacić abonamentu jak również być właścicielem zakupionych gier i mieć do nich własne instalki? – ja – no raczej.
    • Mylisz brak DRM z posiadaniem gry na własność. GOG dalej udostępnia Ci licencję na korzystanie z danej gry, ale daje też offline instalatory, które jak sobie zbackupujesz, to nawet po wycofaniu ze sklepów, będziesz mógł sobie zainstalować grę u siebie. Ale formalnie nie stajesz się właścicielem tej kopii gry. Tak, to dalej lepsza opcja dla konsumenta niż Steam/PS/Xbox, ale jest to warta odnotowania różnica 😉

      • Jasne ale w praktyce tak to działa. Nawet gdyby GOG upadł to twoje instalki pozostają legalne i możesz ich używać nawet na oczach kontroli skarbowej. Na XBOX, PS czy Steam jeśli te platformy zbankrutują albo wystarczy że usuną daną grę ze sklepu to nie masz nic.

      • Asunez napisał(a):

        Mylisz brak DRM z posiadaniem gry na własność. GOG dalej udostępnia Ci licencję na korzystanie z danej gry

        Jakby się tak wczytać w rozmaite EULA za czasów świetności płyt, to było dokładnie to samo. Też w teorii nie byłeś właścicielem swojej kopii, ale że miałeś płytkę (albo i wciąż masz), to teoria swoje, a w praktyce byłeś. O te brak DRM-u nie równa się posiadaniu mogą się spierać prawnicy między sobą, a w praktyce nikt nie będzie nasyłać oddziałów uderzeniowych, żeby graczowi odebrać jego archiwum instalatorów offline z GOG-a.

        (edytowano)

    • w przypadku konsol dochodzi (póki co) kupowanie gier na płytach co umożliwia odsprzedaż gry. więc jesli nie jesteś kolekcjonerem to możesz odzyskać większość hajsu za grę. nikt nie każe graczom płacić za abonament o ile nie chcą grać online. wtedy niestety trzeba. na PC gier na płytach nie ma od lat przez steam. no i też do niedawna poziom wejścia w gry na konsoli był dużo niższy. najnowsza generacja kosztowała ok 2k zł. to też niestety się zmienia na minus. tak czy siak, przez wiele lat granie na konsolach było po prostu tańsze w długoterminowej perspektywie. niestety, przez AI to się zmienia. jedyne do czego można się przyczepić to kwestia sterowania: mysz + klawiatura vs pad. ale to jest kwestia gustu i przyzwyczajenia.

      • Odnośnie do sterowania to na PC w przeciwieństwie do konsoli możesz sterować jak chcesz: klawiatura + mysz, pad, dżojstik, kierownica – co tylko chcesz. Jeśli chcesz grać w salonie – proszę bardzo – podłączasz PC do telewizora, jeśli chcesz na tym samym urządzeniu zrobić jakąś robotę biurową – bez problemu, chcesz pograć przed monitorem w wygodnym fotelu przy biurku – jak najbardziej. PC daje wszystkie możliwości konsoli + o wiele więcej.
        Ale mniejsza o to – to są moje wyobrażenia i nie będę nikomu niczego narzucał.

      • możesz sobie nie zdawać sprawy ale zarówno na xboxie jak i na ps możesz używać klawiatury i myszy. możesz też podłączyć konsolę do monitora przy biurku i grać przy nim zamiast w salonie na TV. pod tym względem nie różnią się te urządzenia. nie uważam że coś komuś narzucasz, dyskutujemy normalnie. próbuję po prostu cię uświadomić, że obecnie konsole mają ten plus że są tańsze w graniu niż PC (o ile nie wymagasz grania online, bo wtedy trzeba bulić za subskrypcję). niestety, to zaczęło się zmieniać, a przy pełnym przejściu na cyfrowe wydania (ha tfu na $ony) konsole stracą tę dużą przewagę.

      • Na PC grasz online za darmo i możesz go używać do zadań biurowych czy przeglądania Internetu – lub choćby do pisania na tym forum. Większa cena jest tylko za samo granie offline. Jeśli używasz go do grania online i innych niż granie zastosowań to nie jest droższy bo do takich zastosowań przy konsoli musisz dokupić abonament do grania online laptopa do zadań biurowych.

    • No nie, to nie do końca tak z konsolami.

      Konsole (pomijając na chwilę multiplayer) pod kątem „posiadania” gier wciąż bardziej przypominają koniec lat dziewięćdziesiątych na PC niż steamowe piekiełko.

      Kwestia usług multiplayerowych na konsolach to inna inszość…

  3. Czekam aż dynamic pricing zostanie zdelegalizowane, mam nadzieję, że jak najszybciej.

    • Piter napisał(a):

      Czekam aż dynamic pricing zostanie zdelegalizowane, mam nadzieję, że jak najszybciej.

      Ja chcę zdelegalizować dynamic pricing na arabskich bazarach, bo mnie te negocjacje męczą.

      • Ale tam chociaż możesz negocjować. A jak stargować cenę z Sony czy MS? Wysłać zażalenie do supportu, że słuchajcie, ja chcę kupić gamepassa i mam cenę X, a mój kumpel za ten sam wariant miał cenę X -30%, też chcę zniżkę? Nawet nie odpowiedzą żadną standardową formułką.

      • Bez żartów, ale dokladnie tak mam. Arabski bazar czy kupowanie materiałów na budowę, jeden czort. Kultura targowania wkurza mnie niemożliwie jako konsumenta.

  4. Sony stworzyło dla Xboxa niepowtarzalną szansę na odzyskanie części rynku i przez odgrywanie na nim roli „tego dobrego”. Jest to jednak strategia nieznana i nierozumiana w tego typu korpo, tam złe nastroje wobec konkurencji postrzega się jako okazję, żeby samemu wykonać antykonsumencki ruch, licząc że w cieniu awantury związanej z płytami, temat mniej zażre.

Dołącz do dyskusji