113
30.08.2016, 10:58Lektura na 4 minuty

Andrzej Sapkowski: "Gra narobiła mnóstwo smrodu i g***a"

"Znam parę osób, które grało, ale niewiele takich osób znam, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych".


Mateusz Witczak

Wrocławski Polcon był okazją, by dowiedzieć się co nieco na temat wiedźmińskiego filmu, nad jakiego produkcją czuwa Tomasz Bagiński (zapraszam zresztą do sprawozdania wizytującego konwent Crossa). Jak się jednak okazuje, jeszcze ciekawszy był panel, w którym uczestniczył był sam Andrzej Sapkowski.

W sobotę nagranie ze spotkania z autorem udostępnił na swojej Facebookowej tablicy Adrian Chmielarz

 

O co chodzi? Gdy jeden z uczestników dyskusji zapytał pisarza o niedoszłą egranizację sagi, jaką w 1997 szykowało Metropolis (dawne studio Chmielarza, które możecie kojarzyć z Księcia i Tchórza czy Gorky17), padła odpowiedź: 


Nie mam pojęcia, jak to wyglądało. Jak CD Projekt "zaszczycił mnie" ofiarowaniem egzemplarzy gry, tak od Chmielarza nie dostałem nic, nawet "pocałuj mnie w dupę" nie usłyszałem... już nie mówię o pieniądzach...


Pytający zwrócił uwagę, że gra ostatecznie się nie ukazała, co Sapkowski skwitował krótkim "tym lepiej". 

Khem... Nie od dziś wiadomo, że Sapkowski nie do końca orientuje się, co też z jego dorobkiem robią filmowcy i developerzy. Kilka lat temu pisarz wprost mówił, że nie uznaje fabuł gier i że jeżeli kiedykolwiek wróci do sagi, to na własnych warunkach (nieco uciekł przed problemem wydając w 2013 "Sezon Burz", fabularny prequel sagi). W dodatku - co też nie jest tajemnicą - autor jest dość szorstki w obejściu... 

Rozmowę (klik) warto obejrzeć, zwłaszcza, że pisarz opowiada nie tylko o kontaktach z RED-ami i Metropolis, ale także o trudnościach w przeszczepianiu na obce grunty trylogii husyckiej, swojej metodzie twórczej (w przeciwieństwie do Kinga - nim jeszcze usiądzie do prac nad książką, ma precyzyjnie rozplanowaną całą fabułę) i nawiązuje do twórczości George'a R. R. Martina.

Co dla nas, graczy, najbardziej interesujące, Sapkowski odniósł się do zysków, jakie RED-zi czerpią z growych gadżetów. Jak stwierdził:


Nie bawię się w jakieś merchandise'y Umowa z CD Projektem, a miałem z nimi cztery umowy, dotyczyła także merchandise'u. Robią to absolutnie legalnie, wcale nie muszą mi niczego płacić. Nie może mi być tego żal, nie ja zrobiłem gry, nie mam wizerunku, nie mam z czego robić gadżetów. 


Przytomnie zauważył przy tym, że i film, i gry, podniosły sprzedaż wiedźmińskiego cyklu. Nie omieszkał jednak wbić graczom szpili:


Zaczęły się szerzyć (plotki -dop.), nie wiem, kto je szerzył, pewnie sam CD Projekt, że gdyby nie gra, to ja bym nie zobaczył przekładu w zachodniej Europie. G**** prawda. (...) To gra wykorzystała moją popularność, a nie ja wykorzystałem popularność gry. Druga sprawa - gra narobiła mnóstwo smrodu i g****a. Przez to, że zaczęli mi zagraniczni wydawcy używać grafiki z gry na okładkach. Ludzie odrzucali książkę, mówiąc, że to nie jest nowe, że jest game-related. Typu: książka napisana do gry, czego, w fantasy zwłaszcza, mamy mnóstwo (...) fani w Europie zaczęli mi książkę odrzucać. Musiałem toczyć tęgą wojnę, żeby udowadniać, kto był pierwszy. Gra mnóstwo napsuła koniunktury, mnóstwo.


 

To jednak nie koniec. Wczoraj Chmielarz ponownie odniósł się do panelu z Sapkowskim, wyliczając na swoim Facebooku:


a) przed Wiesławem I generalna populacja światowa nie interesowała się przesadnie książkami Sapka; b) drgnęło przy Wiesławie I; c) drgnęło mocniej przy Wiesławie II Lepszym; d) uderzyło piorunem przy Wiesławie III Najlepszym. e) i drga do dzisiaj w rytm owego Wiesława


I ilustrując wynurzenia poniższym wykresem:


 

Oczywiście Dziki Gon i pozostałe gry RED-ów podbiły sprzedaż książek (tuż po premierze "trójki" na amerykańskiej liście bestsellerów New York Timesa na moment pojawiło się "Ostatnie Życzenie". W dodatku książka przebojem wbiła się wówczas w amazonowe top 10). Na pewno jednak chcąc wyrokować o zagranicznej popularności prozy Sapkowskiego nie można odwoływać się li tylko i wyłącznie do Google Trends.

Podczas rzeczonego Polconu, na panelu poświęconemu rosyjskiej fantastyce, jeden z prelegentów stwierdził zresztą, iż istnieją dwie "ery" polskiej fantastyki na Wschodzie. Autorzy sprzedawani jako "nowy Lem" i - po debiucie Geralta - autorzy sprzedawani jako "nowy Sapkowski". 

Redaktor
Mateusz Witczak

Obecnie wydaję serwis PolskiGamedev.pl, wcześniej przez wiele lat prowadziłem dział publicystyki w CD-Action. O grach pisałem m.in. w Playu, PC Formacie, Playboksie i Pikselu, a także na łamach WP, Interii i Onetu. Współpracuję z Repliką, Dwutygodnikiem i Gazetą Wyborczą, często można mnie przeczytać na łamach Polityki, gdzie publikuję teksty poświęcone prawom człowieka, mniejszościom i wykluczeniu.

Profil
Wpisów3456

Obserwujących18

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze