Olden Era jednak nie taka „old”. Jak nowe Heroesy przywróciły mi wiarę w strategie RPG

Olden Era jednak nie taka „old”. Jak nowe Heroesy przywróciły mi wiarę w strategie RPG
Cóż za piękny rok dla polskiego gracza. Dziś nowe „Heroski”, niedługo „Goticzek”. Serce rośnie. Gdybym mógł wysłać pocztówkę do samego siebie sprzed 10 lat, z pewnością napisałbym na niej coś w stylu: „Będzie dobrze!”, śmiejąc się pod nosem.

Heroes of Might and Magic: Olden Era to naprawdę dobra gra, zasłużony spadkobierca kultowej serii. Ale nie tylko. To przede wszystkim promyk nadziei dla nieszczęśników takich jak ja, miłujących skazaną na zapomnienie, zapadającą się pod ciężarem własnej nieudolności niszę, dla której dwie dekady temu nie istniał sufit. Mowa oczywiście o hybrydach strategii i RPG. Dziś łączenie gatunków i implementacja elementów RPG w niemal każdym możliwym tytule to niezdrowa norma. 

Kiedyś? Twórcza alchemia, efektem której było powstanie takich serii jak HoMM, Disciples, Warlords: Battlecry, Majesty, Warcraft czy SpellForce. Mieszanie komponentów strategii, tak turowych, jak i czasu rzeczywistego, z szeroko rozumianymi rolplejowymi składnikami rozgrzewało mnie dawniej do czerwoności i przykuwało do peceta na długie godziny. Nic nie wskazywało na to, że w 2026 Olden Era stanie się jedną z niewielu czystych nut w chórze przedśmiertnego rzężenia niegdyś ukochanych przeze mnie gier.

Bo mnie boli

No bo spójrzcie. King’s Bounty 2 to porażka, podobnie jak (aktualnie) seria Disciples rodząca kolejne nikogo nieinteresujące odnogi. Warcraft zatrzymał się w miejscu (a nawet cofnął, czyt.: wersja Reforged). SpellForce i jego trzecia odsłona złamały mi serce (choć plasterkiem na tę niemal śmiertelną ranę okazało się nieoczekiwanie Conquest of Eo). Majesty, Warlords, Etherlords, spoczywajcie w pokoju. Heroes of Annihilated Empires – ktoś w ogóle o tym pamięta? No właśnie. A jeśli jesteś fanem Age of Wonders, gratulacje. 

Jeżeli nie, to jedynym, co tak jak mnie utrzyma cię przy życiu, są herosoidalne twory pokroju Songs of Conquest czy Hero’s Hour. Ale to raczej dawka przypominająca niż faktyczne remedium na wewnętrzną pustkę i ból oczekiwania. Są jeszcze oczywiście świry z fandomu i nieśmiertelne Horn of The Abyss, ale… cholera, każdy potrzebuje następcy, nawet HoMM 3. Kogoś, komu przekaże pałeczkę, prawda? „Nic nie trwa wiecznie, niebezpiecznie…” – jak mawiał nasz nowożytny wieszcz. 

Heroes of Might and Magic: Olden Era

Tak, piszę ten tekst z perspektywy rozemocjonowanego malkontenta. Człowieka, który swoje młodzieńcze zamiłowania taił od lat, bojąc się kolejnych ciosów i kolejnych egzekucji na tytułach przynoszących mu niegdyś radość. Czy tylko dlatego Olden Era wydaje mi się prawdziwym powiewem świeżości, mimo odgrzewanej lub – jak kto woli – przeniesionej z szacunkiem do uwielbianej antenatki formy? Chciałbym, byście uwierzyli, że nie tylko. 

Wybierz trójkę, panie

To nie tak, że Unfrozen Team żeruje na kulcie „trójki”. Tak naprawdę mierzenie się z nim stanowi nieprawdopodobne wręcz wyzwanie. I choć wyposzczony fan z pewnością sięgnie po nowy tytuł z ukochanej serii, choćby i z braku laku (czyt.: akapit powyżej), developerzy z… ekhm… Cypru, nie poszli na skróty (o rosyjskich korzeniach gry piszemy więcej tutaj)

Tym, co w dużej mierze stanowiło o sukcesie Heroesów 3, był wspomniany już koktajl gatunkowy, tak popularny w czasach premiery tej produkcji. Znacznie wzbogacony, od wydania poprzedniczki z dwójką w tytule, oferował ówczesnym sympatykom tego cyklu pętlę rozgrywkową znajdującą złoty środek między maksymalnym zaangażowaniem gracza a stopniem skomplikowania mechanizmów. 

Anno Domini 2026 to już zupełnie inna bajka i inne oczekiwania decydentów dokonujących wyborów za pomocą własnego portfela. Twórcy Olden Ery o tym wiedzieli, a to, co utrzymywało uwagę fanów drzewiej, dziś nie zdałoby egzaminu. Postawiono więc sprawę jasno – formułę trzeba przeszczepić do czasów teraźniejszych z uwzględnieniem obecnych designerskich trendów. 

Heroes of Might and Magic: Olden Era

Nic więc dziwnego, że balans między składnikami mojej ulubionej mieszanki uległ zmianie. Czy to źle? Patrząc na casus chociażby King’s Bounty: Legend lub Spellforce’a 2 będących, moim skromnym zdaniem, idealnymi gatunkowymi hybrydami – niekoniecznie. 

Znak czasów? Szukając odpowiedzi w preferencjach współcześnie grających, można odnieść takie wrażenie. Implementacja mechanizmów powszechnie uważanych za rolplejowe to dziś niemal konieczność. Czy również w przypadku bohaterów rodem z Enroth? 

Weź RPG, bez RPG się nie nagrasz

Szybka odpowiedź: zmiany w proporcji między synergicznie uzupełniającymi się gatunkami RPG i taktycznej turówki wychodzą Olden Erze na zdrowie, przynajmniej na aktualnym – wczesnodostępowym – etapie. Historia opowiadana w kampanii pozwala tym razem na zupełnie inny poziom udziału gracza w jej przebiegu. Pojawiają się istotne wybory, kwestie dialogowe mające konsekwencje, punkty reputacji zdobywane u różnych frakcji, zadania poboczne niebędące wyłącznie okienkiem kontekstowym, tylko niejednokrotnie złożoną aktywnością. Niekiedy jedynie nieco żmudną i wydłużoną. 

Wszystko wskazuje też na to, że w przyszłości doczekamy się w grze czegoś na kształt, tak popularnego ostatnimi czasy, zbierania ekipy bohaterów w hubie startowym, niczym w Mass Effectach. Postęp na polu dającej poczucie sprawczości immersyjnej narracji w porównaniu z poprzednimi uznanymi częściami cyklu jest widoczny. Czy ta pod względem scenariopisarskim również się broni? Cóż… Stara się, to trzeba przyznać. Ale kierunek wydaje się słuszny. 

Kolejną istotną pozycją z erpegowego abecadła jest rozwój tytułowych herosów. Rewolucji tutaj nie widać, niemniej nie zabrakło najlepszego z palety dostępnych rozwiązań, które przewinęły się przez serię. Mianowicie tego z części poprzedniej, siódmej. Prosta zasada: dać graczowi możliwie dużo konkurencyjnych ścieżek rozwoju, nie zaś jedną czy dwie, szerokim łukiem omijające część umiejętności zupełnie zbędnych. Mamy więc i skille główne, i perki poboczne, wybierane podczas awansowania na wyższe poziomy wtajemniczenia. Ale to nie wszystko. Poszczególne perki współgrają ze sobą w sposób synergiczny, sprawiając, że warto kombinować i zastanowić się chwilę, miast bezwiednie wybierać przysłowiową magię ziemi, logistykę i mądrość. Wisienką na torcie są zaś podklasy, które możemy odblokować, gdy spełnimy odpowiednie wymagania, a te – wbrew pierwotnemu zamysłowi – nakładają na nas obowiązek wyboru konkretnego zestawu umiejek – na szczęście nie wszystkie są niezbędne.

Alchemia królową nauk

Zbieractwo w Olden Erze również zyskało nieco więcej rozmachu. Artefaktów na ten moment występuje tu nieco mniej niż w HoMM 3 z dodatkami, jednak pamiętajmy, że mówimy o pozycji wczesnodostępowej. Współczesne tendencje w projektowaniu gier i tutaj są aż nadto widoczne. Oprócz wszechobecnych (dosłownie) zestawów, dających dodatkowe bonusy w przypadku skompletowania ich odpowiedniej liczby, zbierany loot zyskał charakterystyczną kolorową obwolutę świadczącą o stopniu rzadkości zdobywanych sprzętów. Ponadto artefakty możemy ulepszać za niezwykle cenną nową walutę wykorzystywaną niemal do wszystkiego (nie jest to niestety rdest – chodzi o pył alchemiczny). Niekiedy możemy to robić niemal w nieskończoność, co w skrajnych przypadkach prowadzi do uzyskania absurdalnych wręcz liczb. 

Skoro przy wspomnianym pyle jesteśmy – magia, która jest najtrudniejszą do usystematyzowania siłą w serii (poważnie, KAŻDA kolejna część przynosi zupełnie inne nazwy szkół magicznych, na które podzielone są dostępne w grze czary), stała się nieco bardziej skora do ujarzmienia. Wszystko za sprawą wspomnianego alchemicznego specyfiku, który pozwala ulepszać również zaklęcia. Zresztą, to właśnie w Olden Erze nasi arkaniści są w stanie rzucać więcej niż jeden czar na turę, czyniąc tę specjalizację wyjątkowo pociągającą i siejącą spustoszenie we wrażych szeregach. Dorzucając do tego umiejętności pokroju magii bitewnej, zwiększającej potencjał bojowy bohatera stricte magicznego, czy przyzywanie darmowego, potężnego awatara, magia staje się opcją wartą rozważenia nawet przez graczy stroniących od staruszków w luźnych szatach i szpiczastych kapelutkach. 

Heroes of Might and Magic: Olden Era

Moda na sukces

Opisywane przeze mnie nowości, których doszukałem się w najświeższej odsłonie „Hirołsów”, to oczywiście niejedyne zmiany. Tych nie zabrakło również w warstwie strategicznej/taktycznej. Sądzę jednak, że punkty skupienia, modyfikacje w ulepszaniu jednostek lub nowe zasoby równorzędne ze złotem (prawo, astrologia) nie stanowią głównego nurtu wizji artystycznej studia Unfrozen. Nie da się ukryć, że zbalansowanie gry i frakcji przy takiej liczbie jednostek będzie zadaniem karkołomnym (zwłaszcza że system skupienia doczeka się zapewne, jeśli nie resetu, to przynajmniej przemodelowania), jednak to kampania, mająca aspiracje stania się prawdziwie erpegowym doświadczeniem, wydaje się oczkiem w głowie twórców. 

Złośliwi mogliby doszukiwać się w Olden Erze quasimodernizmu w oprawie z uwagi na grafikę stylizowaną zamiast realistycznej – bardziej przystępną, innymi słowy… mobilkową. Choć w przypadku high fantasy trudno oczekiwać fotorealizmu, rzekomy skręt w stronę wizualiów rodem z produkcji kojarzonych raczej z darmówkami pokroju Fortnite’a okazuje się kwestią dzielącą graczy. Z pewnością nowożytnym wynalazkiem jest też model dystrybucji wczesnodostępowej i angażowanie społeczności w proces twórczy, co ponownie polaryzuje fandom. 

Baner Banner CD-Action Heroes of Might and Magic, numer 2

Jedni uważają to za pójście na łatwiznę, cięcie kosztów, w skrajnych przypadkach wysługiwanie się graczem jako darmowym beta-testerem. Drudzy natomiast widzą w tym szansę na skrojenie produktu na miarę, z myślą o konkretnym odbiorcy, wedle jego upodobań i preferencji. Nietrudno natomiast nie zauważyć przykładów skuteczności tego rozwiązania. Za dowód niech posłużą Baldur’s Gate 3 czy Path of Exile 2. Dodatkowym atutem Olden Ery jest zaś doświadczenie wydawcy, który mając pod skrzydłami i Against the Storm, i Manor Lords, wie, jak projektami tego typu zarządzać lub owo zarządzanie wspomagać. 

Fundamenty to podstawa

Heroes of Might and Magic: Olden Era to tak naprawdę „trójka” na sterydach. Trudno zaprzeczyć tego typu stwierdzeniom, nawet pomimo odważnych decyzji dotyczących zmian frakcji, oprawy wizualnej czy sposobu zakorzenienia tego wszystkiego w settingu Might and Magic (np. jednostki pokroju kotorożców). To, jak Unfrozen zmodyfikowało główne założenia stojące za kultem części trzeciej, sprawiło, że gra okazała się sukcesem (40 tysięcy jednocześnie grających w dniu premiery na Steamie). 

A podbicie mechanizmów RPG w stosunku do tych strategicznych? Tylko potwierdza zrozumienie rynku, graczy i marki. Nie cieszy mnie to w żaden sposób, gdyż jestem zapamiętałym fanem RTS-ów i taktycznych turówek.Cieszy mnie natomiast, że Heroes of Might of Magic wychodzi z cienia (poprzedniego wydawcy?), dając tym samym nadzieję mnie i moim ukochanym hybrydom. Nadzieję na powrót do czasów świetności.

40 odpowiedzi do “Olden Era jednak nie taka „old”. Jak nowe Heroesy przywróciły mi wiarę w strategie RPG”

  1. Dobre, ale nic więcej. Gra zaprojektowana inteligentnie, ale bez wyobraźni. Niby wszystko się zgadza, a nadal sporo brakuje – brak pracy kamery w czasie bitew, przewidywalne jak diabli, tania grafika, mniej nawiązań do uniwersum niż by się chciało (chyba, że uważacie, że Rój albo Schizma istniało w Erathii). Można wymieniać i wymieniać, dużo pracy przed nimi.

    • A, byłbym zapomniał. Jak na tak lekką grę (niecałe 7gb) to wolno się ładuje a muzyka jest co najwyżej poprawna, nie ma się jak do innych części.

      • U mnie ładuje się szybko. To ea sooro jeszcze mozna poprawić, muzyka jest OK. Poza tym cena jest niższa niż standardowe gry.

    • Ale wiesz że uniwersum Might and Magic to nie tylko Erathia? I nie mam na myśli Ubisoftskiego Ashan

    • Ktoś się tu próbuje nieudolnie czepiać o zgodność. Już pierwsza kwestia, że to nie jest „Erathia” (a raczej Antagarich) tylko Jadame. Po drugie w lore istnieje wymiar między wymiarami. Po trzecie ta gra dzieje się chronologicznie przed Heroes 1.

  2. Dzięki za artykulik. Długo już nic nie było na temat tej gry.

  3. Dla mnie V jest duchowym spadkobiercą trójki. Wszystko od 6 w górę mnie odrzuca. A te porównania do trójki… Powtarzane jak mantra.. Ja tam nie widzę w nowej części, spadkobiercy trzeciej części…

  4. Andrzej Bażant 4 maja 2026 o 00:19

    Moim zdaniem gra jest strasznie napompowana przez takie teksty jak ten. Ludzie sie rzucili na ten tytuł przez podobieństwo do 3 a tej grze wiele brakuje. Grałem w demo i uważam że są to dobre heroesy, ktore bronią sie gameplayem ktory zasysa na godziny ale to nie takie hetosy na jakie fani serii zaslugują. Już nie chce mi się mówić o tej mobilkowej grafice, słabej pracy kamery i małych jednostkach na polu walki. Muzyla to totalne dno, zrobiona aby była, do tej pory ogrywam starsze czescie jak 3,4 i 5 i jestem w stanie zatrzymać się w mieście na jakiś czas żeby posłuchac pięknen muzyki, tutaj to bym się porzygał. Nie rozumiem czemu nie idziemy z rozwojem technologii i nie zrobili miast 3D jak w V, większej animacji jednostek, bardziej realistycznej grafiki, naprawde bylbym ciekaw jak by wygladala 5 gdyby dzisiaj powstała… zaklęcie są dla mnie przekombinowane i dziwnie złożone a prosto ktory tkwiłanw tych z H3,4 wgl nie ujmowała na wadze zaklęciom. Albo jestem już za stary a mam 25 lat albo nie wiem, ta „magia” to czarna magia. Natomiast frakcje wołają o pomste do nieba i to jest moj najwiekszy zarzut dla tej gry, Rój i Schizma nigdy nie powinna postać i ludzie mowie ze Loro zgodne, a kogo kurwa obchodzi Lore jak nie gra sie w Heroesy zeby siedziec 300h na kampanii tylko by grac wlasne scenariusze, hot seat czy multi. Naprawde liczyłem na diabły, sukkuby a nie komary z piekła rodem. Schizma to jakiś żart i takie gówno nigdy nie powinno postać. Kniej też mi nie siedzi ale jest do przyjęcia, tyle z moich wypocin, brak słów na to wszystko . Pozdrawiam

  5. Kampania która wręcz prowadzi za rękę, kiepskie grafiki, teksty które przyprawiają o mdłości, to jest gra dla 5 latków ,a nie fanów serii. Twórcy zawsze mówią o wzorowaniu się na H3 ,ale jak zawsze tego nie robią i to chyba na siłę robią wszystko by była to parodia prawdziwych HoMM. Ta gra jest poprostu żenująca.
    Rój to jest wręcz żart, tak samo wciskanie mrocznych elfów do lochu rodem z H5.
    Jeśli chcecie się wzorować na H3 to najpierw odpalcie grę ,a dopiero potem weźcie się za robotę, nie odwrotnie.

    • Z bólem to piszę, ale Heroes 3 to ostatnia grywalna część. Każda kolejna to dramat, syf i mogiła. Nie wiem po co redakcja wałkuje ten early access i robi jakieś analizy, ile tutaj jest Heroes w Heroes. Tej gry nic już nie uratuje, bo trzeba by zrobić ją od nowa i zwolnić wszystkich grafików i game designerów.

      Współczuję redakcji że musieli recenzować wszystkie kolejne – po trójce – części. Tak po ludzku mi przykro. O tej grze wszyscy zapomną, a w trójkę dalej będziemy grać z przyjemnością i bez znużenia.

  6. „Implementacja mechanizmów powszechnie uważanych za rolplejowe to dziś niemal konieczność”? Mam na ten temat raczej odmienne zdanie. Zależy, czy chcemy trafić do wszystkich, czy do specyficznej grupy odbiorców. Bo przecież, jak powszechnie wiadomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego…

    „Złośliwi mogliby doszukiwać się w Olden Erze quasimodernizmu w oprawie z uwagi na grafikę stylizowaną zamiast realistycznej – bardziej przystępną, innymi słowy… mobilkową” – ochydne stwierdzenie. Nie trzeba być złośliwym, nawet nie trzeba się doszukiwać… Ta mobilkowa grafika wali po oczach z kilometra i skutecznie mnie odrzuca od tej gry. Poza tym, co to za utożsamianie mobilkowej grafiki z przystępną grafiką…? Twórcy podjęli taką decyzję, poniosą jej konsekwencje. Ratowanie im wizerunku takimi tekstami raczej nie poprawia sytuacji.

    • Patrząc na 93% pozytywnych opinii graczy na Steam to raczej żadnych konsekwencji nie poniosą.

      • Ależ ponieśli, ponieśli 😉 Przede wszystkim, konsekwencje nie muszą być negatywne. A po drugie – ja nie kupiłem tej gry. Może skala niewielka, a może jest więcej takich, jak ja. Niemniej – po ograniu dema kompletnie nie poczułem ducha „Heroes of might and magic”, a raczej „Hero Wars”.

      • 89%

    • Artur Mazurek 4 maja 2026 o 11:37

      Opie, czy ty masz boga w sercu? „Ratowanie wizerunku” reprezentującej nieomal wymarły gatunek gry, która mimo to zdołała już zgromadzić 60 tysięcy grających jednocześnie na Steam (a jest w Game Passie!), która cieszy się 93% pozytywnych ocen grających i której koszty produkcji zwróciły się w zaledwie jeden dzień?
      Swoją drogą, jeśli niektórych z was przytłacza ilość newsów i artykułów dotyczących Olden Ery, to lepiej od razu zaplanujcie sobie urlopy od Internetu w listopadzie, najlepiej do końca marca-kwietnia 2027. Taka dobra rada.

      • Poczekajmy miesiąc, zobaczymy też po premierze, ile trzeba będzie marketingu, by dalej utrzymać zainteresowanie tym tytułem, zobaczymy, jak gra będzie żyć za jakiś czas. I wtedy tak naprawdę okaże się, jak dobrze jest.
        A gatunek dalej ma mnóstwo wielbicieli, tylko porządnych nowych tytułów do ogrania jest jak na lekarstwo.

  7. Nikt jeszcze nie wspomniał, że gierka jest rosyjska i ma powiązania ze spółkami fundującymi wojnę?
    Przy Atomic Heart z takimi komentarzami problemu nie było xD

    • Atomic Heart nie miał osobnego numeru CD-Action do kupienia w sklepie sidiekszyn pe el. Co się tam przejmować moralnością, patrz jak potworki robią rach ciach na planszy!

    • Jest to też ciekawe bo studio jest rozproszone i pracuje z wielu krajów (również z Polski!).

      Ale no idąc dalej to chyba już nieważne co kupujesz to fundujesz którąś wojnę. Albo ruskich, albo Izrael, albo Amerykan, albo Amerykan fundujacych ruskich i Izrael.

      • Artur Mazurek 5 maja 2026 o 12:57

        Amen. Temat ten pojawia się w komentarzach dość często, choć najwyraźniej nie na tyle, by dotarło to do wszystkich. Dziś już nawet kupując grę Cedepu możesz w jakimś takim marginalnym stopniu przyczyniać się do wszystkich wojen i zbrodni duetu USA-Izrael, bo przecież jedna z placówek firmy mieści się Bostonie (stan Massachusetts). Świat jest popieprzony, a gdybyśmy faktycznie chcieli mieć pewność, że się do tego nie przyczyniamy, musielibyśmy zamieszkać między żubrami w jakiejś puszczy.

  8. Gram i jest mega dobrze. Do zmiany grafiki fabularne, bardzo budżetowe i zbyt kreskówkowe.

    Do tego duże jednostki powinny zajmować dwa heksy a nie jeden, przez to same pojedynki tracą na taktyce.

  9. alistair80 4 maja 2026 o 23:59

    Co to za bzdury o rozwoju bohatera? Wybiera się umiejętności na ślepo, do pewnego stopnia oczywiście. W szóstce i siódemce był zaimplementowany krąg umiejętności, wiadomo było co wybierać by zdobyć umiejętność ostateczną. W piątce tego nie było oficjalnie, z tego co pamiętam, to moderzy zrobili sami ten krąg, w poradnikach było podpowiedziane co wybierać. Tutaj z tego zrezygnowano całkowicie, są jedynie lakoniczne informacje, że jakaś umiejętność jest silniejsza, gdy wybierze się inną. Może jedne umiejki są zależne od innych, jednak żeby to wiedzieć, już o odblokowaniu podklas nie mówiąc, trzeba grać godzinami, wybierać umiejętności, nie wiem co jeszcze. Brak mi słów, dosłownie nie mam pojęcia jak to opisać. W trójce wybierało się umiejętności, które uważało się za konieczne, z tego co pamiętam nie wpływało to na otrzymanie dodatkowych. Umiejętność to była umiejętność i tyle. Dopiero w piątce wprowadzono zależności, fani dodali koło umiejętności, które wprowadzono oficjalnie do szóstki i siódemki. W OE z tego zrezygnowano nie dając nic w zamian. Może jest inaczej, gdybym kupił grę, bo w demie nie widzę niczego takiego. Bohater zdobywa kolejny poziom, ja wybieram to, co mi teoretycznie pasuje, w opisie niektórych jest napisane, że jakaś jest silniejsza, gdy wybiorę później (cholera wie kiedy) jakąś inną główną. Wybieram na ślepo, zastanawiam się może trochę dłużej niż w trójce. Konkurencyjne ścieżki rozwoju? Niby gdzie, wybieram z tego co dostaję, gra kompletnie nie pokazuje mi z czego zrezygnuję, gdy wybiorę taką, a nie inną umiejętność. Podkreślę jeszcze raz – może w „pełnej” wersji jest inaczej, ale w demie tak to wygląda. Patrzyłem w samouczku, patrzyłem w odpalonym szablonie. Nie wydam ponad stówy na niedorobiony półprodukt, żeby się przekonać, czy w nieukończonej grze jest inaczej niż w demie. Niech mi ktoś udowodni, że nie mam racji dając mi podgląd w grze do umiejętności. Ja nie widzę żadnych ścieżek rozwoju bohatera. Podczas awansu mogę wybrać jedną umiejętność z trzech kompletnie nie wiedząc do czego te moje wybory prowadzą.

  10. Grając w demo miałem uczucie grania w jakąś mobilkę, na co jestem wybitnie uczulony. Raczej wątpię, żeby w pełnej wersji zmienili styl graficzny, więc prawdopodobnie sobie daruję.

  11. Artur Mazurek napisał(a):

    Amen. Temat ten pojawia się w komentarzach dość często, choć najwyraźniej nie na tyle, by dotarło to do wszystkich. Dziś już nawet kupując grę Cedepu możesz w jakimś takim marginalnym stopniu przyczyniać się do wszystkich wojen i zbrodni duetu USA-Izrael, bo przecież jedna z placówek firmy mieści się Bostonie (stan Massachusetts). Świat jest popieprzony, a gdybyśmy faktycznie chcieli mieć pewność, że się do tego nie przyczyniamy, musielibyśmy zamieszkać między żubrami w jakiejś puszczy.

    Ach, symetryzm, dawno nie było.

    • Artur Mazurek 5 maja 2026 o 15:46

      „Symetryzm”, czy po prostu trzeźwe spojrzenie na zgniły świat? W przeciwieństwie do liderów niektórych państw, uważam, że wartości ludzkiego życia nie determinuje narodowość, a zbrodniarze zrzucający bomby na cywilów zasługują na szafot w jednakowym stopniu, czy mają na nazwisko Putin, czy Trump. Nie istnieje ani jeden powód, by traktować USA lepiej niż Rosję. Władze obu tych krajów mają łapska umazane krwią po same łokcie i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Mimo to, z jakiegoś powodu nie namawiacie do bojkotu amerykańskich gier, czy filmów i nie przeszkadza wam napychanie kieszeni mocarstwa, które przez ostatnich kilkanaście miesięcy niemal każdego dnia okazywało reszcie świata (z pominięciem Rosji, żeby było zabawniej) otwartą wrogość.

      • alistair80 5 maja 2026 o 19:36

        Brawo, nigdy nie byłem po stronie Amerykanów. To mordercy, szafiarze śmiercią, jedni z największych handlarzy bronią. Symbol demokracji i równości tylko dla skrajnych idiotów. Zawsze wpierdzielali się tam, gdzie nie ich miejsce. Do II WŚ przystąpili tylko dlatego, że Japończycy mieli czelność zaatakować Pearl Harbor. Idę o zakład, że sprzedawali broń także Hitlerowcom, a właściwie Niemcom. Na Japonię spuścili dwie bomby atomowe nie dlatego, żeby powstrzymać zbrodniarzy, a jedynie dlatego, żeby pokazać, że potrafią i mogą. Trump udaje, że nie wie, że Amerykanie wycięli w pień rdzennych Amerykanów, czyli Indian. Wywala ze swego kraju emigrantów, nie myśląc o tym, że współcześni Amerykanie są potomkami emigrantów. Hipokryzja na miarę wszechświata.

  12. alistair80 5 maja 2026 o 19:26

    zlociutki napisał(a):

    Karol Laska napisał(a):
    @zlociutki Weź może parę głębokich oddechów – to normalne, że piszemy o grach, o których czytelnicy najchętniej czytają, a Olden Era jest właśnie takim przypadkiem. Zostajesz więc ostrzeżony, bo za kolejne insynuacje wleci po prostu ban. A co do Windrose, to tekst o grze wcześniej czy później powstanie, ale nie spieszy się nam.

    BTW mnie straszysz banem a zamierzacie cos zrobic z lamiacym notorycznie starkiem i jego obrazaniem wszystkich z ktorymi sie nie zgadza? czy was…

    Dziwi cię to? Czym innym jest wzajemne obrażanie się pospólstwa, a czym innym obrażanie majestatu. Jest takie fajne powiedzenie „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”.

  13. zlociutki napisał(a):

    i zapomnieliscie dodac ze wydaje to cos ubi, a cdaction jest dalekie od krytyki czegokolwiek od ubi

    Szczegoln8ie w Szpilach CDA im wlazi w zadek. 😛

  14. Wyglada jak jakies flaszowe badziewie na komorki, do tego ruscy, z czystym sercem odpuszczam. Jak bede chcial pograc w dobrych Herosow to pogram w oryginalna trojke albo Hote.

    • Nie chcę cię zmartwić, ale HOTA też jest robiona przez ruskich…

      • Nie tyle mi chodzi o narodowość samych ludzi (nikt nie ma wpływu na to gdzie sie urodził), co o nie zasilanie ruskiej gospodarki. Hota jest darmowa.

  15. alistair80 6 maja 2026 o 22:19

    Smuggler napisał(a):

    Nie pamietasz ale wiesz. To konkretnie co mieli dostac i nie dostali?
    I przez te 6 lat nic, siedza cicho, nie narzekaja, nie ciagaja po sadach, nie trabia jak ich to oszukano i wyludzono ich pieniadze?
    Pewnie wzielismy ich rodziny za zakladanikow…

    Tak samo jak nie ciąga się po sądach twórców gier, którzy wypuszczają zabugowane gry. Czcze obietnice były i tyle. Ostatecznie to nie afera z Amber Gold. Sam se szukaj w komentarzach na początku waszej obecnej strony. Znajdziesz. Ja mam lepsze rzeczy do roboty.

  16. Karol LaskaRedakcja 3 maja 2026 o 22:17

    @zlociutki Weź może parę głębokich oddechów – to normalne, że piszemy o grach, o których czytelnicy najchętniej czytają, a Olden Era jest właśnie takim przypadkiem. Zostajesz więc ostrzeżony, bo za kolejne insynuacje wleci po prostu ban. A co do Windrose, to tekst o grze wcześniej czy później powstanie, ale nie spieszy się nam.

  17. A grałeś w Windrose? Podchodzę do gier jako zabawy więc jeśli mi się nie podoba to nie oceniam gry jako słabą, ale to co mogę ocenić jako słabe w Windrose to większość mechanik które w żaden sposób nie są głębokie czy dobre. Ot kopiuj wklej rozwiązań które były i jak to samo deweloperzy powiedzieli – nie próbują robić nic wielkiego, po prostu zrobili gre. I pewnie to oraz rzut kością na dobre pierwsze opinie przyczyniły się do sukcesu bardzo „średniej gry”. Olden Era jedzie na nostalgii i kulcie, co nie powinno cię dziwić. Diablo 4 z drugiej strony… jest popularny. Proste.

  18. „Olden Era jedzie na nostalgii i kulcie, co nie powinno cię dziwić. Diablo 4 z drugiej strony… jest popularny. Proste.”

    Nie znasz się! Tu się odstawia SPISEG! ZAMAH, wręcz. Afera jakich Giereczkowo i cały świat nie widział.

  19. alistair80 5 maja 2026 o 22:01

    Z tym to chryja była od samego początku. Ludzie władowali kasę w ratowanie pisma, mieli coś tam dostać za to, a pismo zrobiło ich w wała. Nie pamiętam jak to było, pamiętam żale ludzi w komentarzach.

  20. Nie pamietasz ale wiesz. To konkretnie co mieli dostac i nie dostali?
    I przez te 6 lat nic, siedza cicho, nie narzekaja, nie ciagaja po sadach, nie trabia jak ich to oszukano i wyludzono ich pieniadze?

    Pewnie wzielismy ich rodziny za zakladanikow…

Skomentuj