15 lat temu na świat przyszło PlayStation Vita. Wielka porażka Sony, która starzeje się z godnością, a nawet przeżywa drugą młodość
Decyzja o stworzeniu następcy PSP zapadła już w maju 2008 roku. Projektanci chcieli raz na zawsze wyeliminować bolączki poprzedniego sprzętu: masowe piractwo, słabą baterię i brak „konsolowej” jakości. Mark Cerny, legendarny architekt hardware’u, dostał zielone światło na projekt „Next Generation Portable” (NGP). Vita miała udowodnić, że na handheldach da się grać w produkcje równie dobre jak na stacjonarkach. Dlatego od początku była projektowana jako sprzęt klasy premium – zarówno pod względem technologicznym, jak i cenowym. Jakość ponad wszystko, żadnych kompromisów!
Konsola w kieszeni!
Technicznie Vita była w owym czasie – i mówię to bez przesady – prawdziwym potworem. Serce urządzenia stanowił czterordzeniowy procesor ARM Cortex-A9 oraz także czterordzeniowy układ graficzny PowerVR SGX543MP4+, 512 MB RAM-u + 128 MB VRAM-u. Bateria 2210 mAh pozwalała na ok. 3–6 godzin grania. Największe wrażenie robił jednak ekran: pięciocalowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 960×544 pikseli. Kolory, kontrast, ostrość – wszystko to stawiało Vitę kilka klas wyżej od konkurencji. Do tego dochodziły dwa analogowe drążki (standard w konsolach stacjonarnych, rzadkość w handheldach), ekran dotykowy z przodu i panel dotykowy z tyłu, żyroskop i akcelerometr, dwie kamery, moduły Wi-Fi, Bluetooth, a w niektórych wersjach także 3G. Vita miała być kompatybilna z PS3 (Remote Play) i oferować jakość „w połowie pomiędzy PSP a PS3”.
W czasach, gdy 3DS miał ekran 240p i jedną gałkę, Vita wyglądała jak przybysz (ze świetlanej) przyszłości gamingu. Tyle że taka bezkompromisowość kosztowała – na starcie konsolę wyceniono (w zależności od wersji) na ok. 250–300 dolarów. Do tego należy doliczyć drogie i niekompatybilne z SD karty pamięci. Za te najmniejsze, 4 GB, trzeba było zapłacić ok. 30 dolarów, a za 32 GB ok. 100–110 dolarów. Słono!
Wielkie nadzieje…
Gdy Sony zapowiadało Vitę („vita” to po łacinie „życie”, nazwa miała symbolizować to, że konsola stanie się nieodłącznym towarzyszem codzienności gracza), jeszcze pod roboczą nazwą Next Generation Portable podczas PlayStation Meeting w Tokio, rynek handheldów był dość… specyficzny. Oto niedawno pojawił się na nim nowy, niebezpieczny gracz: smartfon. To był moment, w którym mobilne granie przestawało być domeną dedykowanych urządzeń. Casualowi gracze migrowali na telefony, a gry za kilka dolarów zaczęły wypierać produkcje premium. Sony wchodziło więc na rynek, który był już zupełnie inny niż w momencie, kiedy opracowywano założenia tego handhelda. Ale najwyraźniej nadal wierzono, że znajdzie się tu miejsce na urządzenie, które nie konkuruje z telefonem ceną, tylko jakością produktu i wrażeniami z grania.
Konsola PlayStation Vita zadebiutowała 17 grudnia 2011 roku w Japonii oraz 22 lutego 2012 roku w Europie i Ameryce Północnej. Start był obiecujący – mocne tytuły, takie jak Uncharted: Golden Abyss czy Wipeout 2048, pokazywały, że ten sprzęt naprawdę potrafi dorównać konsolom stacjonarnym. W Japonii sprzedano więc ponad 300 tysięcy sztuk Vity w ciągu pierwszego tygodnia. Do końca lutego 2012 nabywców znalazło ok. 1,2 miliona egzemplarzy. Ale do końca roku już tylko 4 miliony.

Dlaczego „nie pykło”?
Było kilka ważnych powodów:
1. Rewolucja mobilna. Smartfony przejęły rynek casualowy. Vita była sprzętem dla hardkorowych graczy – a ci okazali się nie tak liczni, by utrzymać tę platformę.
2. Koszty. Konsola była droga, zaś sytuację pogarszały jeszcze kosztowne, niestandardowe karty pamięci Sony. Do tego smartfony w tym czasie oferowały setki gier za dolara czy dwa, podczas gdy gry na Vitę kosztowały 20, 30 czy 40 dolarów.
3. Przebajerowanie. Tylny panel dotykowy, kamery, 3G – na papierze wyglądało to imponująco, ale niewiele gier wykorzystywało te funkcje w sposób naprawdę sensowny.
4. Brak wsparcia. Sony stosunkowo szybko ograniczyło produkcję własnych tytułów AAA na Vitę. Bez silnego wsparcia wewnętrznych studiów platforma traciła impet.
5. Konkurencja sprzętu Nintendo. Nintendo 3DS, mimo słabszej specyfikacji, oferowało unikalne wrażenia i silne marki (Mario, Zelda, Pokémon), które przyciągały masową publiczność.
Sony próbowało rozmaitych planów naprawczych, jednak bez większego efektu (np. w 2013 pojawiła się odświeżona wersja PS Vity 2000 z ekranem LCD, mniejszą wagą i lepszą baterią, znaną też jako Slim.). W końcu po prostu się poddało i tak od 2013 czy 2014 stopniowo wycofywało wsparcie. Produkcja tej konsolki została zakończona w 2019 roku. Sprzedaż zamknęła się na poziomie około 10–15 milionów egzemplarzy. (Sony nie ujawniło oficjalnych danych, a rozmaite źródła, jak widać, podają różne wartości, tym niemniej wszystkie i tak są bardzo mizerne, patrząc chociażby na to, jak sprzedały się PSP czy DS – odpowiednio w liczbie ok. 80 milionów i ok. 150 milionów sztuk).
Po latach
Dziś PlayStation Vita przeżywa drugą młodość – ale już poza głównym nurtem gamingu. Jest ku temu kilka powodów: odblokowana Vita stała się potężnym urządzeniem do emulacji i eksperymentów dla maniaków takich działań. Tytuły takie jak Persona 4 Golden czy liczne japońskie produkcje RPG uczyniły z niej raj dla fanów niszowych gatunków. A po latach sprzęt ten nadal robi wrażenie – ekran OLED (w pierwszej wersji), ergonomia i jakość wykonania sprawiają, że Vita starzeje się z godnością. To jedna z tych konsol, które fascynują nie tylko tym, czym były, ale też tym, czym mogły się stać. PlayStation Vita to nie jest historia porażki. To historia niedopasowania. Opowieść o marzeniach i ambicjach, które zderzyły się z rzeczywistością.
„np. w 2013 pojawiła się odświeżona wersja PS Vity 2000 z ekranem LCD, mniejszą wagą i lepszą baterią, wypuszczono też wersję Slim i PS Vita TV”
Vita 2000 z ekranem LCD to właśnie wersja Slim. To cytowane zdanie sugeruje inaczej.
A faktycznie, moja wina, namieszalem. Poprawione.
Dla polskiego konsumenta w tamtych czasach konsolka była za droga i gry na nią też były za drogie. Stare dobre „drogie toto i nic na tym nie ma”.
Nie tylko dla polskiego.
Konsola była zbyt droga i zbyt innowacyjna na swój czas..Niestety to całe PlayStation jako marka słabo Sony wychodzi..oni są od zawsze dobrzy w projektowaniu nowych solidnych innowacyjnych sprzętów elektronicznych bo od tego startowali i na tym zrobili kiedyś największe pieniądze…Niestety wizja tego, jak szybko reagować na konkurencję i zmieniać strategie żeby się dopasować do konkretnych oczekiwań klienta to już inna bajka w świecie korpo giganta jakim się stali.. Brak jednej głównej osoby decyzyjnej wybieranej jak w feudalnej Japonii cesarzem sprawia tylko, że decyzyjność rozmywa się po wielu mniejszych decyzyjnych którzy mimo ogromnych niepowodzeń nie popełniają zawodowego sepuku tylko radośnie ciągną do emerytury w tej samej firmie.
Konsolę zabił brak wsparcia „góry”, która liczyła na niewiadomo jakie kokosy przed premierą a gdy sprzedaż w pierwszym roku nie była zadowalająca bo gry jeszcze nie dowiodły na zupełnie nową platformę po prostu Vite porzucili jak niechciane dziecko.
Dobrze, ze scena indie gier rozkwitała w tym czasie dając jej drugie i długie życie oraz fakt, że był remote play z którego namiętnie korzystałem osobiście do momentu premiery i nabycia PS5, która już Vita nie wspierało nawet w trybie kompatybilności PS4.
Nie wiem czy była za droga. Jako student mogłem sobie na nią pozwolić. Bardziej zniechęciła mnie mała ilość gier i kompletnie niedostosowanie do gier do przenośnego grania. Dlatego przesiadłem się na 3DSa gdzie gierki były projektowane pod krótkie sesje.
Ale w którym roku to bylo? Zaraz po premierze konsoli? Była na starcie bardzo droga tak jak teraz jest PS5 pro w stosunku do PS4..
Gdy Sony ja porzuciło po roku to faktycznie można było wyrwać za naprawdę niewielkie pieniądze. Tak samo było z Portal którego po kiepskim starcie piarowym wyrwałem 3miesiecznego za jakieś 450-500zl z drugiej ręki na gwarancji..Pozniej naprawili go i dodali chmurę i sprzęt odżył.Vita nie miała niestety tego szczęścia a zasługiwała na to dużo bardziej.
P.S. Zazdroszczę studiowania w tak komfortowych warunkach, chyba, że studiowałeś zaocznie i pracując coś odlozylesna zabawki…W moim przypadku lata świetlne temu to pod koniec miesiąca nim stypa wpłynęła to było wspólne gotowanie makaronu w akademiku z dodatkiem tego co komuś jeszcze w szafce albo słoiku z domu zostało..
Moja pierwsza konsola kupiona za własne pieniądze zarobione w mojej pierwszej stałej pracy. Do dzisiaj ją mam i włączam co jakiś czas. Takie gry jak Persona 4 Golden, Gravity Rush, Freedom Wars, Killzone Najemnik, Uncharted Złota Otchlań cały czas mogą się podobać, jeżeli weźmie się pod uwagę jaki to sprzęt i kiedy się ukazał. Do tego pełne kolorów i dźwięków menu (bardzo żywe, co pewnie było zamierzone biorąc pod uwagę nazwę urządzenia) i jego przeróżne aplikacje (większość dzisiaj już niedziałających) pokazują ambicje Sony stojące za tym sprzętem. W zasadzie mam tylko dwa zastrzeżenia do tej konsoli, bardzo drogie karty pamięci i idiotyczny w pierwszym modelu port ładowania, który w moim egzemplarzu jest już tak luźny, że aby ładować Vitę muszę układać kabel w konkretnej pozycji i liczyć, że w ogóle się nie przesunie.
Vita miała SOC rodem z iphone’a/ipada.
Ipad 2/iphone 4S które wyszły wcześniej,
odpowiednio w marcu i październiku 2011, były dwurdzeniowe.
Europejska premiera vity była tylko miesiąc przed premierą ipada 3, który już posiadał 4 rdzeniowe SGX543MP4 z 250mhz taktowaniem. Vita miała SGX543MP4+, gdzie + oznaczał, że układ a
jest customizowany, skręcony do 222mhz. To formalnie był smartfon przepakowany w inną obudowę. Dotykowy ekran, szczególnie ten z tyłu to był bezużyteczny bzdet. Kamerę również mogli sobie darować i dać te zaoszczędzone 5 dolarów w gałki z klikaniem albo chociaż triggery, a najlepiej jedno i drugie. Będę potwarzał cale życie, sony od lat 90 nie wie, co robi i udaje im się tylko wtedy, gdy konkurencja jest słaba. Im szybciej się wyleczą z megalomanii tym lepiej dla gamingu.