Kwartalnik na licencji PlayStation, „biały kruk” konsolowych magazynów i dawny projekt ludzi z PSX Extreme. Wspominamy ZAPOMNIANE CZASOPISMA GROWE

Kwartalnik na licencji PlayStation, „biały kruk” konsolowych magazynów i dawny projekt ludzi z PSX Extreme. Wspominamy ZAPOMNIANE CZASOPISMA GROWE
W kolejnej odsłonie przeglądu polskich pism gamingowych prezentuję następne cztery tytuły. Mam wrażenie, że o większości z nich przeczytacie dziś po raz pierwszy lub ewentualnie stukniecie się w czoło, mamrocząc: „Aaaa, faktycznie, było coś takiego...”. Czy macie jakieś związane z tymi magazynami wspomnienia?

Konsola (1999–2000)

Pod tym mało oryginalnym tytułem ukrywało się pismo dla posiadaczy konsol PlayStation, Dreamcast i GameBoy. Było to „dziecko” wydawnictwa ACEN, wypuszczone na rynek pod sam koniec 1999 roku. Nie zachwycało objętością – 32 strony stanowiły w tamtym czasie mizerny wynik. Oprawa graficzna mogła ujść, choć dało się zauważyć zbyt małą ilość tekstu na części stron. Zawartość była standardowa: zapowiedzi, recenzje, poradniki. Poziom tekstów jak na owe lata okazywał się całkiem przyzwoity.

Drugi numer, z lutego 2000, liczył już 47 stron – wyróżniała się w nim 10-stronicowa (!) recenzja Soulcalibura. Plus 8 stron poradnika. Nooo, zaszaleli. Doszedł dział z listami, kącik Humor i konkurs, który miał zostać rozstrzygnięty w następnym numerze, ale kolejnego już nie było… Z uwagi na malutki nakład oraz zaledwie dwa wydane numery jest to rzadki „ptaszek” i kolekcjonerzy prasy retro bardzo na niego polują.

PS Ale żeby dać żółty font na białym tle, to trzeba być zdolnym detepowcem…

MAN!AK (1999)

To dość nietypowe, bo multiplatformowe pismo – co wtedy nie było częste – wydawali ludzie ze stajni PSX Extreme. Co do jego zawartości, to po prostu zacytuję wstępniak z pierwszego numeru: „W MAN!AKU zajmować się będziemy zarówno grami na komputery klasy PC, jak i na wszystkie popularne w naszym kraju konsole (PlayStation, Nintendo 64 i Dreamcast). (…) Jak sami już na pewno zauważyliście, najwięcej miejsca w magazynie zajmują zapowiedzi nowych gier, będących obecnie w fazie produkcji. Oczywiście zabraknąć nie mogło także recenzji gier (pisanych często przez trzech niezależnych recenzentów).

Pokusiliśmy się również o przygotowanie porównań danych tytułów na różne platformy, przeprowadziliśmy także kilka testów sprzętu. Ba, nie odpuścimy sobie nawet informacji z salonów gier arcade, powspominamy stare czasy i zapomniane przeboje, w które zagrywaliśmy się za młodych lat. Chcemy także wybiegać w przyszłość i na bieżąco informować Was o pracach nad nowymi platformami i rozwiązaniami technicznymi (np. PlayStation 2, Nintendo Project Dolphin, VooDoo 4)”. Ech, łezka się w oku kręci… 🙂

W praktyce oznaczało to ok. 80 stron bardzo gęsto wypełnionych tekstem pisanym bardzo małym fontem. Było to naprawdę ciężkie w czytaniu, a podane informacje dość zdawkowe – ale jak się chce w tej objętości zmieścić aż 200 gier (co reklamowano na okładce), to wiadome jest, że za dużo o każdej napisać się nie da. Generalnie moje wrażenie, gdy zajrzałem do środka w 1999 roku, można oddać jednym słowem: chaos! A w kilku słowach: „Ale chaos – za wiele grzybów w tym barszczu”.

Pismo nosiło dumny podtytuł „O grach wiemy wszystko”. Najwyraźniej wiedzieć o grach wszystko, to nie to samo, co umieć atrakcyjnie tę wiedzę sprzedać, bo wyszły zaledwie trzy numery Man!aka.

Total PlayStation (1999–2001)

A oto wydawany przez na pewno znane wam CGS (Marek Suchocki) kwartalnik na licencji brytyjskiego Essential PlayStation, z którego była tłumaczona i reprodukowana większość artykułów. Należał do rodziny oficjalnych magazynów PS, co upoważniało do firmowania go oryginalnym logotypem oraz dołączania do niego cover CD z PSX-a. Pierwszy numer ukazał się w 1999 roku. Zawartość była standardowa, czyli recenzje, zapowiedzi, poradniki i solucje, tipsy itd.

Do tego magazynu dorzucano też niekiedy osobne dodatki (w sumie bodaj 4), przypominające nieco nasze Tipsomaniaki, ale o mniejszej objętości (od 64 do 132 stron). Czasem zawierały tipsy, a czasem poświęcone były konkretnemu gatunkowi gier, jak np. wyścigowe kompendium o samochodowych ścigałkach. Generalnie pismo wyglądało solidnie i ładnie jak na tamte czasy, co zapewne stanowiło efekt skopiowania layoutu brytyjskiego pierwowzoru. Do tego cechowała je nader przyzwoita objętość, bo ponad 130 stron, ale z uwagi na dołączane płytki tanie nie było – 25 zł w 1999 to naprawdę konkretna kasa. TP dotrwało do stycznia 2001, wydając w sumie 9 numerów.

GAMEStation (1999–2001)

I kolejna gaze… ehm… czasopismo, o którym mało kto wie. Był to nieoficjalny magazyn PlayStation dla tych mniej zamożnych konsolowców, wydawany w nakładzie ok. 10 tysięcy egzemplarzy. Liczył niedużo stron (ok. 68 w pierwszym numerze) i sprzedawany był za ok. 5 zł. Choć miał zaskakująco dobry jak na tę cenę papier, poziom edytorski i merytoryczny okazał się mocno mizerny. Widać było, że teksty pisali ludzie bardzo młodzi, wręcz amatorzy, a DTP dopiero się uczył, popełniając szkolne błędy. Wielu wspomina GAMEStation jako płatny fanzin lub pismo drugoligowe. Startowało jako miesięcznik, w 2001 stało się dwumiesięcznikiem. Wyszło bodaj 15 numerów.

I to tyle na dziś!

Skomentuj