Prywatne firmy interesowały się kupnem Xboksa. Wyceny podają konkretne kwoty, za które growy biznes Microsoftu mógłby zostać przejęty
Każdy, kto chociaż minimalnie interesuje się grami wideo, wie, że Microsoft ma kłopoty. Firma postawiła na kartę AI i podąża w bardzo konkretnym kierunku, marginalizując inne obszary działalności. To zrozumiałe, bo kiedy spojrzymy na wyniki finansowe giganta z Redmond, od razu widać, na czym zarabia najwięcej.
Wpływy ze sprzedaży konsol maleją, z Game Passa również, ale za to z usług w chmurze wręcz przeciwnie. Zasadność podejmowanych decyzji pokaże czas, ale już teraz odbija się to czkawką w postaci ograniczenia czasu korzystania z cloud gamingu i oczywiście wielkich zwolnień, połączonych z roszadami w strukturach studiów tworzących gry. Nad wszystkim czuwa oczywiście Satya Nadella, szef Microsoftu, który w tym, co większość obserwatorów widzi jako upadek Xbosa, dostrzega szansę na przyszłość.
Ten na razie na pewno nie nastąpi; firma walczy o przetrwanie, powołując do życia dział ekranizacji, poza tym stawia na nowe pomysły, minimalnie odświeża swoje kontrolery i ewidentnie spróbuje jeszcze zawalczyć o miejsce wśród największych tuzów branży. Asha Sharma, szefowa Xboksa, twierdzi, że gamingowa dywizja Microsoftu nie jest na sprzedaż, chociaż najnowsze informacje wskazują na to, że coś się w tym kierunku działo. Wokół Xboksa zaczęły krążyć firmy inwestycyjne, zainteresowane kupnem udziałów lub nawet przejęciem całego biznesu. Wyceniono go na 100-150 miliardów dolarów, aczkolwiek trzeba podkreślić, że pierwsze rozmowy nie prowadziły do konkretnych negocjacji i temat umarł dosyć szybko.
Oryginalny raport nie wymienia żadnego przedsiębiorstwa z nazwy, więc nie wiemy, czy to Arabia Saudyjska, aktywna w ostatnim czasie w branży gier, próbowała zwiększyć swoje wpływy, czy może dał o sobie znać chiński Tencent. To, mimo potencjalnych reperkusji światopoglądowych, byłaby ta lepsza opcja. Gorszą byłyby ogromne fundusze zajmujące się przejmowaniem i zwiększaniem wartości firm w celu ich późniejszej odsprzedaży. Jeśli waszym zdaniem w ostatnich latach Xbox był kiepsko prowadzony, to wówczas wyglądałoby to jeszcze gorzej, bo marka nastawiłaby się na jak największy i najszybszy zysk. Jeden rzut oka na to, co się aktualnie dobrze sprzedaje wystarczy, by wiedzieć, że chyba żaden gracz nie chciałby takiego obrotu spraw.
Przypomnę jeszcze, że w 2022 roku Microsoft sięgnął do kieszeni bardzo głęboko, by kupić sobie Activision Blizzard. Transakcja opiewała na blisko 69 miliardów dolarów. To oznacza, że bez tych aktywów inwestorzy wyceniają Xboksa na kwotę pomiędzy 30 a 80 miliardami dolarów. To dużo czy mało? Decyzję pozostawiam wam.

Nowa konsola giganta z Redmond ma być bardzo droga, a platforma eksperymentuje z zamknięciem drzwi dla konkurencji i uczynieniem swoich największych marek dostępnymi wyłącznie na ich urządzeniach. Nie da się jeszcze realnie ocenić efektów takich zmian; Nintendo na swojej izolacji robi zazwyczaj świetny interes, ale nie stawia się w opozycji do kogokolwiek, jednocześnie zachowując gry na wyłączność. Z kolei PlayStation też zrezygnowało z obecności na pecetach, skupiając się na własnym biznesie. Mimo tego obok nich nie zaczęły krążyć rekiny, natomiast obok Xboksa już tak.
Kochani, nie ma żadnego krachu w branży gier! Nic z tych rzeczy, pomówienia i spekulacje! Branża ma się świetnie i nie ma żadnych dowodów że to wszystko wkrótce bęcnie! 😀