Kathleen Kennedy wskazała najsłabszy film o Indianie Jonesie. Spielberg i Ford nie byli przekonani do scenariusza

Kathleen Kennedy wskazała najsłabszy film o Indianie Jonesie. Spielberg i Ford nie byli przekonani do scenariusza
Początkowo miał być to film o inwazji obcych w stylu lat 50.

„Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” od lat dzieli fanów kina przygodowego. W przeprowadzonym wśród krytyków plebiscycie na najlepsze filmy Stevena Spielberga, czwarta część przygód słynnego archeologa była jednym z zaledwie sześciu filmów z całej filmografii reżysera, który nie otrzymał ani jednego głosu.

Choć produkcja próbowała przekazać pałeczkę nowemu pokoleniu – synowi Indy’ego, Muttowi (w tej roli Shia LaBeouf) – pomysł ten nie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Mimo mieszanych recenzji widowisko zdołało jednak zarobić na całym świecie ponad 800 milionów dolarów. Piętnaście lat później James Mangold usiłował naprawić błędy serii za pomocą filmu „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia”, jednak ten okazał się ogromnym rozczarowaniem finansowym, zarabiając zaledwie 384 miliony dolarów na całym świecie.

Teraz o wadach „Kryształowej Czaszki” wypowiedziała się Kathleen Kennedy, była szefowa Lucasfilmu. W rozmowie z serwisem Vulture opowiedziała o licznych przeszkodach, z jakimi ekipa mierzyła się na planie. Podobno największy problem leżał w samej koncepcji. George Lucas od początku chciał, aby film był historią o inwazji obcych w stylu lat 50. (na wzór „Wojny światów”). Zarówno Harrison Ford, jak i Steven Spielberg byli bardzo niechętni ponownemu wchodzeniu w gatunek science fiction. Po odrzuceniu pięciu wersji scenariusza, trio wypracowało kompromis, który jednak nikogo w pełni nie satysfakcjonował:

Steven zmagał się z tym filmem. Harrison zmagał się z tym filmem. Nie chcieli robić filmu w stylu »Poszukiwaczy zaginionej Arki«, który angażowałby kosmitów, i w pewnym sensie weszli w konflikt z George’em na tym tle.

Zdaniem Kennedy to właśnie to wahanie i brak stuprocentowego zaangażowania ostatecznie osłabiły proces twórczy:

W końcu wszyscy zrobili to, co chciał George, co prawdopodobnie było właściwym posunięciem. Jednak Harrison i Steven nie byli zaangażowani w to na 100 procent. Właśnie dlatego ten film, spośród czterech wyreżyserowanych przez Stevena, jest najsłabszy.

Główną bolączką „Kryształowej Czaszki” okazał się ostatecznie scenariusz Davida Koeppa. Po niemal dwóch dekadach prac deweloperskich twórcy wciąż nie potrafili stworzyć porywającej historii, decydując się na niezgrabną fabułę z udziałem kosmitów i radzieckich agentów, która nie pasowała do ducha serii.

Ostatecznie jednak „Kryształowa Czaszka” nie była złym filmem, a jedynie rozczarowującym, co przyznał zarówno Spielberg, jak i Kennedy. Pod kątem reżyserii film Spielberga wciąż wypada lepiej niż późniejsze dzieło Mangolda.

Największym problemem we współczesnym tworzeniu filmów o Indianie Jonesie pozostaje fakt, że oryginalna trylogia z lat 80. świetnie bawiła się stylem pulpowych opowieści. Tę dawną magię przygody niezwykle trudno odtworzyć w dzisiejszym, znacznie bardziej samoświadomym kinie.

Skomentuj