Amerykański demokrata będzie walczył o posiadanie gier, które kupujemy. „Jeśli za coś płacisz, to jesteś tego właścicielem”

Amerykański demokrata będzie walczył o posiadanie gier, które kupujemy. „Jeśli za coś płacisz, to jesteś tego właścicielem”
Power to the Players stanie się drugim Stop Killing Games?

Żyjemy obecnie w rzeczywistości, w której często nie kupujemy samego produktu, ale licencję na korzystanie z niego. Sytuacja ta jest szczególnie wyczuwalna tu w branży gier, a firmy niestety bezlitośnie wykorzystują taki stan rzeczy, chociażby odcinając wsparcie do starszych tytułów i zmuszając nas do zakupienia nowej części. Inicjatywie Stop Killing Games co prawda udało się wpłynąć na kształt niektórych produkcji, ale ostatecznie ruch nie osiągnął takiego sukcesu, o jakim marzyliśmy.

To oczywiście nie oznacza, że pozostało tylko (jakby to ujęła moja babcia) siąść i płakać. Wciąż możemy głośno wyrażać nasz sprzeciw wobec antykonsumenckich praktyk, próbując dotrzeć do innych polityków, którzy mogą coś dla nas zdziałać. A takich wcale nie brakuje. W sierpniu informowaliśmy na przykład o dwójce polityków z Meksyku, którzy złożyli skargę na Sony i podkreślili, jak ważnym problemem jest obecna „moda” na sprzedawanie licencji, a nie samych produktów.

Teraz wygląda na to, że możemy liczyć na kolejną osobę, która będzie walczyć o nasze prawa. Chodzi o amerykańskiego demokratę, Ritchiego Torresa. W rozmowie z Kotaku kongresmen powiedział, że będzie starał się sprawić, aby gracze posiadali gry, za które zapłacili.

Uważam, że powinna obowiązywać prosta zasada: jeśli za coś płacisz, to jesteś tego właścicielem. Konsumenci muszą mieć prawo do posiadania, prawo do grania i prawo do przekazywania zakupionych przez siebie gier.

Torres wyjaśnił, że zamierza złożyć projekt ustawy o nazwie Power to the Players Act. Zobowiązywałaby ona Federalną Komisję Handlu do stworzenia odpowiednich przepisów, które zapewniłyby ochronę praw własności do gier wideo. Jak tłumaczy kongresman, ten dokument zmusiłby studia do przyznania graczom czegoś więcej niż tylko licencji. Dodatkowo Torres proponuje zapis bardzo podobny do tego, o co walczy Stop Killing Games. Chodzi o to, aby gry online oferowały tryb offline po wyłączeniu serwerów.

Gra, którą można odebrać w momencie, gdy firma wycofa ją ze sprzedaży, nie jest zakupem. To wypożyczenie podszywające się pod sprzedaż (...). Ustawa Power to the Players Act gwarantuje, że konsumenci są właścicielami zakupionych gier i mogą w nie grać długo po tym, jak tworząca je firma przestanie istnieć.

Wszystko to brzmi oczywiście cudownie i trzymajmy kciuki za to, by projekt rzeczywiście został wprowadzony w życie. Problemem jest tylko to, że obecnie zaufanie do Kongresu pozostaje na rekordowo niskim poziomie, a zdecydowana większość takich ustaw nawet nie dożywa pełnego głosowania. Mimo to warto jak najgłośniej mówić o propozycji Torresa, bo reprezentuje ona dokładnie to, na czym nam wszystkim teraz zależy. Być może odpowiedni rozgłos zapewni Power to the Players większe szanse na powodzenie.

11 odpowiedzi do “Amerykański demokrata będzie walczył o posiadanie gier, które kupujemy. „Jeśli za coś płacisz, to jesteś tego właścicielem””

  1. Głos rozsądku z pozoru brzmi dobrze ale nie ufam amerykańskim deklaracjom i rozwiązaniom. Zastanawia mnie jakie rozwiązania z ACTA tam zostały zaczerpnięte i upchnięte 🤣

  2. kolejny bałwan populista co nie wie czym są wartości niematerialne i prawne….
    NIe można posiadać własności do tego co znajduje się na płycie …ileż to można wałkować…..to by oznaczało że możesz ją kopiować i odsprzedawać.
    Nie jesteś właścicielem kodu, grafik, muzyki tego co znajduje się na płycie – tak samo jest z muzyką i filmami,
    Nie da się masowo sprzedawać wartości niematerialnych JAKO WŁASNOŚĆ – da się jesli zapłącisz setki milionó dolarów np za jedną płytę GTA 6 😉 Dlatego własnie formalnie kupuje się LICENCJĘ na użytkowanie na pewnych warunkach – robi się tak od dziesiątek lat i zawsze tak było i płytami beatelsów etc. i filmami na płytach.
    Licencje TEŻ się KUPUJE.
    Nie mylcie problemu dystrybucji cyfrowej z tym czy to jest na wlasność czy nie.
    BO NIE JEST, NIE BYŁO I NIE BĘDZIE

    (edytowano)

    • XenoM napisał(a):

      kolejny bałwan populista co nie wie czym są wartości niematerialne i prawne….
      NIe można posiadać własności do tego co znajduje się na płycie …ileż to można wałkować…..to by oznaczało że możesz ją kopiować i odsprzedawać.
      Nie jesteś właścicielem kodu, grafik, muzyki tego co znajduje się na płycie – tak samo jest z muzyką i filmami,
      Nie da się masowo sprzedawać wartości niematerialnych JAKO WŁASNOŚĆ – da się jesli zapłącisz setki milionó dolarów np za jedną płytę GTA 6 😉 Dlatego własnie formalnie…

      Licencji się nie kupuje i to jest wprowadzanie w błąd. Licencjonodawca udziela odpłatnie prawa na korzystanie z produktu więc pisanie kupno powinno być uznane za nie uczciwą praktykę

      • To co oznacza zwróć „nabyć licencję”? Zdobyłem coś za pomocą pieniędzy? Fajnie teraz chcę tę licencję sprzedać. Fakt że nie jestem właścicielem praw autorskich/do sprzedaży gry, nie oznacze że nie mogę być właścicielem praw do użytku gry, skoro mi takie – uwaga – SPRZEDANO

      • no i spoko – w sytuacji cyfrowej sprzedaży można walczyć o możliwośc odsprzedania licencji, ponieważ jest obecnie blokowana, a nie jest gdy kupujemy fizycznie. Jest to jakaś tam walka natomiast jest ona TRUDNA z wielu innych powodów prawnych dodatkowych – nie sa one a tyle populistycznie łątwe by o tym dyskutować.

        Ważne żeby rozumieć o co się walczy i rozróżniać pewne pojęcia a niektórych nei mieszać.

        PONADTO – ludzie chyba nie rozumieją – że jeśli wywalczą możliwość SPRZEDAŻY LICENCJI – to gry podrożeją 🙂 Popyt Podaż…prawa rynku takie tam…

        (edytowano)

      • Już pomijam nawet tę dyskusję o tym czy można użyć słowa „kup” w kontekscie licenencji (a można..)
        ALE
        o co wy walczycie teraz bo ja nie kapuje juz..o to by było napisane „KUP LICENCJĘ” zamiast „Kup”?
        No cóż za szlachetna i wszystkim potrzebna walka….

      • XenoM napisał(a):

        Już pomijam nawet tę dyskusję o tym czy można użyć słowa „kup” w kontekscie licenencji (a można..)
        ALE
        o co wy walczycie teraz bo ja nie kapuje juz..o to by było napisane „KUP LICENCJĘ” zamiast „Kup”?
        No cóż za szlachetna i wszystkim potrzebna walka….

        Cóż nie widzisz potrzeby walki twój wybór masz prawo popierać działanie korpo oraz również nie kupować licencji. Sprawa jest jednak bardziej złożona. W skrócie chodzi o możliwość wyboru.

    • I po wejściu tej ustawy będzie to wszystko możliwe.

    • Ty mylisz posiadanie licencji z posiadaniem produktu. Walka jest o zbywalność licencji cyfrowej.

      • Pan amerykański demokrata nic o tym nie wspomina…..
        W takim razie walczycie o wzrost ceny licencji….bo taka walka doprowadzi własnie do wzrostu cen gier..
        AHAAAAAAA

        (edytowano)

Dołącz do dyskusji