Kontrowersyjne DLC do Assassin’s Creed Black Flag Resynced zarabia krocie. Gracze rzucili się na pakiet map

Kontrowersyjne DLC do Assassin’s Creed Black Flag Resynced zarabia krocie. Gracze rzucili się na pakiet map
Wszyscy są oczywiście oburzeni.

Jak niedawno informowaliśmy, Assassin’s Creed Black Flag Resynced zaliczył niezwykle udaną premierę. Gra rozeszła się w 2 milionach kopii w jeden dzień i okazała się najpopularniejszą odsłoną serii na Steamie. W ostatnim czasie korporacje przyzwyczaiły nas jednak do tego, że nawet stworzenie wyśmienitej gry nie uchroni nikogo przed zwolnieniami. Niestety tak właśnie było i w tym przypadku, bo Ubisoft pomimo sukcesu remake’u postanowił zwolnić odpowiedzialnych za niego pracowników.

W każdym razie można by na pewno bić brawo twórcom odświeżonego Black Flaga za wykonanie świetnej roboty, a potem przejść do porządku dziennego (albo zacząć grać w odświeżenie). Ale warto jednak zatrzymać się jeszcze chwilę przy debiucie produkcji i przyjrzeć się bliżej pewnym ciekawym liczbom. Otóż okazuje się, że Black Flag Resynced może się pochwalić jeszcze jednym małym sukcesem. Gra zarobiła całkiem sporo pieniędzy z samych tylko DLC.

Jak poinformował Rhys Elliott z dobrze już znanej w branży firmy Alinea Analytics, na samym tylko Steamie DLC do Black Flaga wygenerowały w sumie ponad milion dolarów przychodu. Gracze najchętniej sięgają po zestaw map – według analityków zakupiło go 6,34% użytkowników. Co ciekawe, DLC zawierające elementy kosmetyczne nie wzbudziły już tak wielkiego zainteresowania graczy.

Oczywiście raporty Alinei nie muszą w 100% odzwierciedlać faktycznego stanu rzeczy. Niemniej na pewno dają nam jakieś rozeznanie w sytuacji i nawet jeśli nie są w pełni dokładne, to pokazują pewien ogólny zarys i aktualne trendy. I cóż można tu właściwie powiedzieć – okazuje się (jak zwykle), że możemy się złościć na wycinanie zawartości i dodawanie jej jako DLC, możemy się oburzać na skórki i inne drobnostki, ale i tak koniec końców sięgamy jako gracze po tego typu elementy. A warto jeszcze raz podkreślić, że raport Alinei dotyczy tylko Steama. Na samej platformie Valve dodatki do gry zarobiły aż milion dolarów. Strach więc pomyśleć, o jakiej kwocie mówilibyśmy, gdyby analitycy byli w stanie powiedzieć nam o wynikach na innych platformach.

14 odpowiedzi do “Kontrowersyjne DLC do Assassin’s Creed Black Flag Resynced zarabia krocie. Gracze rzucili się na pakiet map”

  1. Kaznodzieja Steama 15 lipca 2026 o 11:12

    Nie od dziś gracze pokazują że oprócz oburzenia są hipokrytami. Dlc złe ale sami się rzucają na takie badziewne dlc. Mikropłatności w grach single złe ale rzucają się na asasyna. Sony złe bo anuluje płyty ale gta vi które nie będzie miało płyty zdobywa rekordowe ilości sprzedanych kopii w preorderze. Przysięgam, gracze to jedna z najbardziej patologicznych i toksycznych grup jakie widziałem

  2. Artur Mazurek 15 lipca 2026 o 11:23

    Kaznodzieja Steama napisał(a):

    Przysięgam, gracze to jedna z najbardziej patologicznych i toksycznych grup jakie widziałem

    Ciężko się z tym nie zgodzić.

  3. Kompletnie mnie to nie dziwi. Wrzuć Ray Tracing do gry i nagle wszyscy się zabijają żeby to kupić.

  4. Kontrowersyjne? Według mnie jedyne rozsądne, nie wyobrażam sobie maksować vallhalle i szukać po całym świecie tej jednej brakującej skrzynki.

    • Tak takie rzeczy jak mapy gdzie co jest poukrywane, sam kupuję. W każdym Assassynie czyszczę mapę 🙂

      • Ja też, ale nigdy grosza nie wydałem na dlc tego typu, po co skoro wchodzisz na mapgenie albo podobną stronkę i masz wszystko podane jak na tacy za darmo, od graczy dla graczy

        Ale kto co lubi, niektórzy wolą wyrzucić poeniądz w błoto xD

  5. MrPawlo112 napisał(a):

    Kontrowersyjne? Według mnie jedyne rozsądne, nie wyobrażam sobie maksować vallhalle i szukać po całym świecie tej jednej brakującej skrzynki.

    Przecież na mapie masz zaznaczone co gdzie jest :v

  6. Zaczyna się – demonizowanie kolejnego Assassina. Ja mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach ludzie nie potrafią cieszyć się tym co mają. Po prostu. Siedzą na forach, na komentarzach, przerzucają się jakimiś terminami komputerowymi, jakby tylko pecety na świecie istniały…. I plują jadem! A gry są chyba po to, żeby się dobrze bawić, czyż nie? Chcesz to kupujesz dodatki, nie to nie. I kropka! W czym problem?? Ja na przykład też kupuję WSZYSTKIE mapy we WSZYSTKICH częściach Assassinów, gdzie tylko są dostępne, bo tak jest mi ŁATWIEJ! Ja po prostu nie mam czasu na latanie po każdym milimetrze mapy i na szukanie dziury w całym. Dlatego nie rozumiem wydźwięku tego artykułu, który moim zdaniem stawia w złym świetle graczy, którzy kupują dodatki. Bo co?? To moja sprawa na co wydaję swoje pieniądze. Ludzie kupują dużo gorsze badziewia i to w ilościach hurtowych i nikt się tym nie interesuje. Wszyscy w grach chcą wszystko za darmo. A potem zdziwko, że gra na dzień dobry kosztuje 300-400 zł. No ja się przestaję już powoli dziwić, chociaż ceny gier wciąż mnie szokują, nie ma porównania z tymi sprzed pandemii, kryzysu i wojny….. Takimi artykułami bijecie tylko sztuczną pianę, zamiast siąść na dupie i cieszyć się życiem i graniem!! I tym, że Was na to STAĆ!!

    • Brawo Ty. Sam korzystam z mikrotransakcji, do różnych gier na smartfona kupuję jakieś pierdoły przyspieszające mi rozrywkę. Nieraz bez tego się zwyczajnie nie da. Nie wydaję na to majątku, ale kupuję. Jeśli dobrze pamiętam, to do Path of Exile zaleca się kupić możliwość stackowania przedmiotów. Nie kupuję dodatków kosmetycznych, bo mi zwisa czy moja postać w grze będzie latać w zielonym czy czerwonym hełmie. Już pomijam, że ci co złorzeczą na mikrotransakcje czy płatne DLC to nie musi być ta sama grupa co zwolennicy tego, choć oczywiście pewnie się to przeplata.

Skomentuj