Remake Black Flaga okazał się sukcesem. Ubisoft świętuje go… zwalniając odpowiedzialnych za grę pracowników
Niezbadane są meandry gamedevu i kierunki, w których podąża branża. Szczególnie w tych czasach – rezygnacja z wydań fizycznych gier u Sony, nowe, wyjątkowo krwawe początki w Xboksie i problematyczna kwestia zbyt drogiego Steam Machine rysują nam raczej nieprzychylny obraz najbliższej przyszłości. W całej tej zawierusze ostatnich tygodni zaskakująco jasnym punktem okazał się Assassin’s Creed Black Flag Resynced, czyli remake czwartej części serii o zakonie zabójców walczących przez wieki z Templariuszami.
Oceny w mediach dopisały i w chwili, w której piszę te słowa, najnowsza gra Francuzów może pochwalić się średnią 84/100 na Metacriticu i 86/100 na Opencriticu. To oznacza, że remake dorównał albo nawet według niektórych przewyższył pierwowzór. Byłoby to osiągnięcie o tyle znaczące, że w branży gier wideo praktycznie się nie zdarza. Jak je najlepiej uczcić? Jeśli myśleliście o premii dla developerów albo chociaż bombonierce i pisemnych podziękowaniach od szefa, to was rozczaruję: z pracą w Ubisoft Barcelona pożegnało się 51 developerów. W rozmowie z Tomem Hendersonem z Insider-gamingu jeden z dotkniętych redukcją etatów twórców przyznaje:
Ta sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst nieustannie trwających problemów. Nie jest to odosobniony przypadek, tylko odzwierciedlenie ciągłego złego traktowania, utraty utalentowanych pracowników, dobrowolnych rezygnacji wymuszonych ograniczeniem praw zatrudnionych osób oraz coraz bardziej autorytarnej kultury zarządzania firmą. To dodatkowo pozbawia pracowników możliwości zabierania głosu w sprawach dotyczących ich kariery.
Były pracownik Ubisoftu o sytuacji w firmie
Zanim sięgniemy po widły i pochodnie, jeszcze jedna ważna rzecz: pracownicy zostali o tym poinformowani wcześniej. Jakość przygotowywanego przez nich Black Flaga Resynced i jego przyjęcie przez graczy oraz krytyków nie miało żadnego znaczenia dla losów całego oddziału, ale i tutaj znalazła się odrobina goryczy. Planowana wcześniej firmowa impreza z okazji premiery remake’u Black Flaga została odwołana na rzecz skromniejszego poczęstunku.

Premiera Assassin’s Creed Black Flag Resynced była szansą na to, by Ubisoft wreszcie zapracował na kilka punktów reputacji. Nieustanne zwolnienia, bezpardonowe zamykanie studiów tuż po tym, jak założyły związki zawodowe, wyraźny zwrot w stronę zatrudniania pracowników biegłych w obsłudze AI – to tylko wierzchołek góry problemów, która wyrosła w ostatnich latach przed Francuzami. W dobie kolejnych zwolnień nie wydaje mi się, by Ubi poprawiło tym swoją reputację i nie wiem nawet, czy ktokolwiek na wyższych szczeblach zarządu firmy się tym przejmuje.
Zwolnienia i redukcje etatów to nie tylko problem gamedevu. Ogólnie w szeroko pojętym IT nie jest różowo. Przykładowo Cloudflare świętował najlepszy kwartał w historii zwolnieniem 20% załogi (przeklada się to na jakieś 1100) etatów. Uzasadnienie było proste – wincyj AI, internety wyczymiom. Inwestorzy są zachwyceni… przynajmniej na razie.
Tak, szczęśliwie pomału widać już nadwyrężenie w tej bańce
Podobno Amazon zatrudni to swojego działu IT 11 uczniów i stażystó bo jednak się okazało, że AI jednak nie ogarnia tak dobrze jakby to „góra” chciała i jego prawidłowość wyników pracy jest słaba. Więc wystarczy poczekać, aż tym firmom zbytnie poleganie na AI zacznie wychodzić bokiem.
A jak jeszcze firmy matki AI przestaną dokładać do interesu i zaczną naliczać pełne koszty za tokeny, to dopiero będzie śmiesznie.
To co wczoraj było skandalem jutro będzie „taka jest natura tej branży”.
Uczą się od microslopu
TAAAAA
Tylko u zielonych się to dzieje.
Aktualnie nie ma dnia bez newsa o zwolnieniach a będzie tylko gorzej.
AC Black Flag nie jest czwartą odsłoną serii, mimo 4rki w tytule. Jest 6tą odsłoną serii.
Racja chociaż pewnie chodziło o to, że oryginał miał czwórkę w pełnej nazwie o czym już pewnie niewielu pamięta i jej używa. Samo „Black Flag” bardziej się przyjęło.
A dobra wspomniałeś o tytule, chyba ze zmęczenia nie doczytałem.
Najgorsze dla jakości gier będą najbliższe 3-4 lata kiedy to zastępowanie doświadczonych programistów przez operatorów AI będzie miało bardzo kiepski efekt. Po tym czasie najprawdopodobniej kilka zdolnych osób z ciekawym pomysłem mechaniki i scenariusza będzie w stanie dobrymi promptami tworzyć gry znacznie lepsze (a przy tym szybciej i taniej) niż najlepsi programiści. Dziwne czasy idą. Dotychczas ludzie na całym świecie często organizowali się i protestowali gdy byli źle traktowani i wyzyskiwani. Ciekawe jak będą protestować gdy będą po prostu… niepotrzebni?
Problem z zastępowaniem najlepszych pracowników agentami AI jest taki, że nie poszerza się baza szkolenia AI, więc ten dalej będzie tworzył kod na poziomie studenta.
Wielkie firmy mają tą przewagę, że mają miliony linii kodu ze swoich gier, na których mogą szkolić AI, tego małe studia nie przeskoczą.
Pytanie na ile faktycznie zastępują tych najlepszych, a na ile wycinają juniorów, bo regular z AI dostarczy więcej niż regular z juniorem. Może po prostu kończy się epoka, gdzie n studentów zastępowało seniora.
Jakby był devem w Azji, dostałby konsolę i premię.
Gdyby był devem w Azji byłby gotów pracować 16 godzin na dobę bez weekendów i świąt…
Ubislop staje się dosłowną rzeczywistością. Teraz mam tylko wiekszy powód żeby nie kupować ich gier.
XD Spodziewana, ale nadal, rozczarowująca decyzja.
Może po prostu potrzebowali pieniędzy na premie dla zarządu. A wy hejtujecie… /s
W życiu nie wespre ubicrapu,jak z jakiegoś powodu będę chciał zagrać to spirace z dumą
Ktoś pytał?
BlackFlag, 3 tygodnie czekania na naprawe bugu uniemozliwiajacego przejscie gry, pozniej AC Syndicate. Hype kosmiczny, a po pół godzinie gra praktycznie niegrywalna przez bugi. Potem dałem szansę Starfieldowi w Gamepassie, żeby sprawdzić, czy w AAA coś sie zmienilo na lepsze. Nie poprawiło się nic. Pogorszyl sie stosunek jakosci do ceny. Kasa idzie w marketing, nie w tworcow.
Od kilku lat olewam marketing, influencerów i „wielkie premiery”. Indie i małe studia dały mi gaming na nowo. Za cenę jednego AAA mam kilka albo kilkanaście gier, w których jest gameplay, a nie benchmark komputera.
Dobrze gada polać mu
Zrób szajs: jesteś zwolniony. Zrób hit… jesteś zwolniony. 🤦♂️
Jak dobrze, że jednak moja „kariera” twórcy gier ograniczyła się do paru myśli „kurczę, fajnie byłoby robić gry i jeszcze na tym zarabiać” za dzieciaka, bo teraz plułbym sobie w brodę. Co za okropna branża.
Hehe coś w tym jest, miałem podobnie. Ja zatrzymałem się na testowaniu gier (ofc to zupełnie co innego niż gamedev), co było patologią samą w sobie. Kocham gry, ale jakbym przebił się w branży to pewnie i tak bym przestał 😛