Marvel’s Wolverine już nie tak dobry jak Spider-Man? Pierwsze opinie o grze są dość ostrożne
Marvel’s Wolverine, czyli nadchodzące dzieło studia Insomniac Games, niespodziewanie ma dość mocno pod górkę. Gra wychodzi bowiem w bardzo niefortunnym momencie, bo po ogłoszeniu przez Sony decyzji o odejściu od płytowych wersji gier. Z tego powodu wszelkie materiały promujące gry „niebieskich” są teraz pod ostrzałem graczy, w tym właśnie niedawny trailer Wolverine’a.
Jednak Insomniac jakoś musi sobie radzić w tej sytuacji i oczywiście mimo wszystko podrzuca nam kolejne prezentacje produkcji. Tym razem studio podzieliło się swoim dziełem z dziennikarzami, którzy po ograniu specjalnego dema mają dla nas pierwsze opinie o grze. Całkiem sporo o Marvel’s Wolverine powiedział nam chociażby Mitchell Saltzman z IGN. Od razu zdradził co nieco a propos fabuły, która co ciekawe zaczyna się w momencie, kiedy to X-Meni jeszcze się nie uformowali.
Saltzman podkreślił na wstępie, że walka jest dokładnie taka, jakiej moglibyście oczekiwać – szybka, dynamiczna i przede wszystkim brutalna. Czuć wagę każdego ciosu, a ciachanie i przedziurawianie przeciwników daje naprawdę dużą satysfakcję. Do tego mamy parę ciekawych możliwości podczas starć. Możemy na przykład wyprowadzać kopniaki i zrzucać nimi przeciwników z krawędzi. Ewentualnie jeśli kopnięty wróg wpadnie na ścianę, to dostanie pewnego rodzaju ogłuszenie, co umożliwi nam wykonanie efektownego finishera.
Ale, ale – jeśli obawiacie się teraz, że walka zrobi się za łatwa, to spokojnie, Saltzman zaznacza, że wrogowie nie czekają grzecznie w kolejce na swoją kolej, tylko agresywnie do nas doskakują, próbując pokonać nas swoją liczebnością. Na szczęście mamy tu system parowania i możemy nieco podziałać w defensywie. Dodatkowo nasz bohater ma też do dyspozycji ataki i zdolności obszarowe, które pozwolą nam poradzić sobie z większymi grupkami przeciwników.

Mechaniką, która zachęca nas do agresywnego grania i ciągłego naparzania wrogów, jest pasek szału Wolverine’a. Jak można się domyślić, napełnia się on, gdy atakujemy przeciwników i spada, kiedy z nikim nie walczymy. Zapełnienie całego paska zapewni nam dodatkowe obrażenia i ataki, ale przede wszystkim pozwoli wskrzesić się podczas walki. Jeśli bowiem nasz bohater straci całe zdrowie, ale będzie posiadać zapełniony pasek szału, to może poniekąd powrócić z martwych i kontynuować walkę.
No więc czemu jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Otóż Saltzman zauważa, że choć Marvel’s Wolverine daje nam satysfakcjonujący system walki… to nie robi wiele poza tym. W grach ze Spider-Manem (a właściwie Spider-Manami) Insomniac Games potrafiło nam zaoferować starcia, w których sporo się działo. Mieliśmy masę umiejętności do wykorzystania, a każdy pojedynek można było przeprowadzić na wiele różnych sposobów. Tutaj w Marvel’s Wolverine brakuje takiej oryginalności.
Jedną z największych zalet walki w Spider-Manach było to, że mogłeś robić wszystkie te fajne rzeczy, które może nie były optymalnym sposobem na pokonanie przeciwników, ale pozwalały uciec od monotonii uderzenia, parowania, uderzenia, parowania… itd. Mogłeś odbijać się od ścian, przeskakiwać koło wrogów, ślizgać się pod nimi, związywać ich siecią, rozbrajać ich, rzucać nimi etc. Wolverine po prostu wściekle ciacha wszystko (...). Chciałbym żeby oferował trochę więcej różnorodności.
Wygląda więc na to, że choć Insomniac Games ma nam do zaoferowania solidną produkcję, to jednak wcale nie musi ona przypaść do gustu fanom Spider-Manów. Zobaczymy, czy na premierę gracze będą mieć podobne wrażenia co Saltzman. Przypomnijmy tylko, że Marvel’s Wolverine ukaże się 15 września i będzie dostępny jedynie na PlayStation 5.

Jak odgrzewany kotlet po raz trzeci może być dobry?
Powiedz to fanom GTA…
Nie znam żadnego…
Porównywać grę o postaci która może i umie sie ruszać, ale koniec końców jest to bardziej uziemiona nawalanka, do postaci która lata po mieście na pajęczynach, więc zamiast walki można się pobawić samym poruszaniem, wydaje się raczej nie fair.
Pytanie, po co robią grę o nudnej raczej postaci. Wolverine jest bądź co bądź mocno przereklamowany i w uniwersum X-menów znajdziemy przynajmniej kilka ciekawszych, także potencjalnie gameplayowo, mutantów.
„Wolverine po prostu wściekle ciacha wszystko” – o, to tak jak Kratos. Wiecie, ten z takiej słabej gry, która zawiodła wszystkich tym ciachaniem.
Wolverine’owi dostanie się za to, że nie jest Spider-Manem.
God of Wary były dobre, dopóki wiedziały, czym chcą być (czyli do 3). Odkąd zaczęto robić z tego 50+h fabularne opowiadania, z gameplay loopem na 3h, trochę ciężko się przez to przebić.
No dobra, ale co miałby robić innego niż to ciachanie?
Szukać własnej tożsamości. Opiekowac się synem. Podziwiać piękno przyrody. Mieć przy sobie silną niezależna kobietę przy której będzie słaby i stary. Co chwilę wspominać że przemoc nie jest dobra i nie cieszy się z tego co robi. Ogólnie stać się miękiszonem.
Nie zapominajmy że Spider-Man to gra w otwartym świecie. Nie musisz robić fabuły żeby sie dobrze bawić. W Wolverinie musisz fabularnie ciągle iść do przodu bo inaczej nie będzie w grze nic do roboty. Oczywiście że gra nie przypadnie do gustu fanom Spider-Mana.
I brak otwartego świata to główny atut Wolverine’a.
„Do tego mamy parę ciekawych możliwości podczas starć. Możemy na przykład wyprowadzać kopniaki i zrzucać nimi przeciwników z krawędzi. ” WOW :O
nie, żeby spider-man był dobry.
żeby nie było, skończyłem 1 i milesa moralesa. sam się dzisiaj zastanawiam dlaczego.
Mam dokładnie to samo. 1 zagrałem, bo kolega chciał zaraz po premierze odsprzedać za pół ceny. Miles Morales zaczął mnie męczyć przy 2 godzinie gry. S2 nie wezmę nawet na promocji, szkoda kupkę wstydu zaśmiecać. Zdaję sobie sprawę, że kogoś, kto gra w 3 gry rocznie może to bawić. Zdaję sobie sprawę, choć nie rozumiem.
I dość dużo innych w sumie bardzo podobnych gier…ach te oczekiwania.