Twórca Fallouta mówi, że Morrowind był przełomem dla całego gatunku RPG. „Byłem oszołomiony, kiedy zadebiutował”

Twórca Fallouta mówi, że Morrowind był przełomem dla całego gatunku RPG. „Byłem oszołomiony, kiedy zadebiutował”
Konkretnie chodzi o konsolową wersję The Elder Scrolls 3.

Zapewne już doskonale znacie ojca serii Fallout, Tima Caina. Słynny i niezwykle sympatyczny developer od lat prowadzi kanał na YouTubie, na którym opowiada różne branżowe anegdoty i dzieli się z nami swoimi przemyśleniami o świecie gier. Tym razem Cain odpowiedział na pytanie jednego z widzów, które dotyczyło tego, jak konsole wpłynęły na produkcję gier RPG.

Twórca Fallouta mówi, że Morrowind był przełomem dla całego gatunku RPG. „Byłem oszołomiony, kiedy zadebiutował”

Po pierwsze, twórca Fallouta przyznał, że nie jest ekspertem w tym temacie, ale może przedstawić sprawę ze swojej perspektywy i doświadczenia. Przede wszystkim zwrócił uwagę na to, jak technologiczne ograniczenia w konsolach wpłynęły na tworzenie gier.

Konsole miały zazwyczaj mniej pamięci i miejsca na dysku w porównaniu do pecetów. To mocno wpłynęło na design gier. Fonty są zazwyczaj większe w grach konsolowych, bo zostały one zaprojektowane z myślą, że będzie się w nie grało z większej odległości (…). Kolejna rzecz to checkpointy. Ponieważ konsole miały niewiele pamięci, zapisywanie gry poprzez checkpointy było bardzo rozpowszechnione. Nie mogłeś zapisać postępów gdziekolwiek chciałeś, musiałeś dostać się do konkretnego punktu, na przykład wrócić się do miasta.

Jak się okazuje, Cain uważa, że kluczowym tytułem dla portowania erpegów na konsole był Morrowind. W swoim filmie powiedział, że dzieło Bethesdy (które nie wiem jak wy, ale ja uważam za jej opus magnum) zrobiło na nim ogromne wrażenie i wykonało ogromny krok stronę pokonania ograniczeń konsolowych.

Wszystko to zmieniło się w 2002 roku i doskonale to pamiętam. Morrowind wyszedł na Xboksa. To było RPG z otwartym światem, które wydawało się, że nie ma żadnych ograniczeń poprzednich gier konsolowych. To była po prostu gra z peceta na Xboksie.

Cain przyznał też, że dla niego Morrowind stał się przez to pewnego rodzaju symbolem. Jak wyjaśnił, The Elder Scrolls 3 pokazało mu, że przepaść pomiędzy pecetem a konsolą zaczynała znikać.

Byłem oszołomiony, kiedy zadebiutował. Pamiętam, że pomyślałem sobie: »to jest to«. Nie tyle przez to, czym była ta gra, ale co reprezentowała. Wiedziałem, że od teraz będzie większa równość pomiędzy tymi rzeczami [między pecetem a konsolą – dop. red.].

Twórca Fallouta zdradził, że po Morrowindzie zaczął coraz częściej sięgać po konsolowe wersje gier RPG. Przyznał nawet, że niektóre erpegi działały mu o wiele lepiej na Xboksie niż na jego pececie. Wyjawił też, że po 2010 roku stał się już – jak sam to określił – konsolowym graczem erpegów. Dziś Cain uważa, że różnice pomiędzy konsolowymi i pecetowymi wersjami gier RPG są na tyle małe, iż praktycznie nie mają znaczenia. Ostatnia taka produkcja, w jaką grał na konsoli, niemal w ogóle nie różniła się wizualnie od tego, co prezentowała jej pecetowa wersja. A wszystko to zapoczątkował właśnie Morrowind.

11 odpowiedzi do “Twórca Fallouta mówi, że Morrowind był przełomem dla całego gatunku RPG. „Byłem oszołomiony, kiedy zadebiutował””

  1. Morrowind na zawsze w mym serduszku. Pierwsze RPG w które zagrałem i mnie z kapci wtedy wysadziła totalnie. Żadna inna Bethesdowa gra nie powtórzyła u mnie tego odczucia.

    • Ja, gówniak, po raz pierwszy gram w Morrowinda: „Gdzie ja k*a jestem na mapie?! Gdzie jest ta ka Balmora?! Gdzie ja mam k**a iść?!”. 😀

    • Pamiętam, jak widziałem screeny po raz pierwszy, i moja reakcja była: „woda wygląda jak prawdziwa!”.

  2. Pamiętam jak dziś swoje pierwsze spotkanie z Morrowindem (dzięki Morrowindowi z resztą regularnie zacząłem kupować CD-Action, bo 140 numer miał na DVD jego pełną wersję, a pamiętam, że płytka z moim pirackim egzemplarzem, który dostałem od wujka pękła w napędzie, z kolei koledzy Gothicowcy nie mogli mnie poratować swoimi płytami bo nawet nie wiedzieli, że taka gra jak Morrowind istnieje). Uderzyło mnie wtedy jak nieprzyjazny i brzydki jest to świat – z monitora wylewał się wilgotny smród butwiejącej bagiennej roślinności, na widok niektórych przedstawicieli Morrowindowej fauny po plecach przemykał dreszcz jakby obłaziło mnie jakieś robactwo. Nieuprzejmi tubylcy, rabusie, ruiny i czające się w ich odmętach monstra.
    Do Balmory dotarłem bez problemu (spoglądam właśnie z pokładu Łazika na snujący się na poziomie gruntu plebs, jak magnat Ovas Dren doglądający niewolników na plantacji), ale przez wiele dziesiątek godzin nie mogłem znaleźć domu Caiusa Cosadesa. Dziś pewnie poszedłbym za nosem i zapachem skoomy, ale wtedy jeszcze nie byłem tak doświadczony. W każdym razie, kiedy już dotarłem do agenta Ostrzy larpującego starego cukrojada (albo starego cukrojada larpującego tajnego agenta), byłem już znanym w całej prowincji banitą poszukiwanym za liczne kradzieże, zastraszenia, wymuszenia i morderstwo, strażnicy miejscy na mój widok rzucali się w pościg, pospólstwo nie chciało ze mną rozmawiać, a nagroda za moją głowę przekraczała dziesięć tysięcy smoków.
    Gra absolutnie piękna w swojej brzydocie, raz-dwa razy do roku odpalam sobie z modami żeby obejrzeć Morrowinda takim, jak go zapamiętałem z czasów dzieciństwa.

    • Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś – i to samo kieruje do każdego, kto tak samo kiedykolwiek przeżył zachwyt na Morrowindem – to STANOWCZO polecam zagrać z najnowszą wersją Tamriel Rebuilt. To jest naprawdę jak granie w tę grę po raz pierwszy; ilość detali, dbałość o zgodność z lore, projekty lokacji, rozbudowane linie questowe dla gildii i nie tylko – coś absolutnie wspaniałego. To tak jakby dostać drugą część Morrowinda, ale nawet lepszą i większą. No i fakt, że cały czas to rozwijają i, że, miejmy nadzieję, gdzieś w 2050 roku zagramy wreszcie w grę, która rozgrywa się na całej prowincji tym bardziej napawa entuzjazmem, żeby do Morrowinda wracać

  3. dobrze,że era takich morrowindów przeminęła,gdzie samemu szukasz i lądziszprzez 2 godziny xD Rozrywka dla debili.

    • Kaznodzieja Steama 26 lipca 2026 o 11:17

      Ciekawe masz pojęcie debila,bo dla mnie debilem jest ktoś kto podąża za strzałka i znacznikiem na mapie a nie ktoś kto samemu eksploruje open world xD. (I ktoś kto pisze takie komentarze jak ty,ale to już swoją drogą)

    • Nie ma dla ciebie ratunku.

  4. Kaznodzieja Steama 26 lipca 2026 o 11:21

    Do tej pory jedna z najbardziej unikatowych gier fantasy klimatem. Oblivion to typowe high fantasy,skyrim to nordowie,basic. Ale morrowind jest unikatowy nawet teraz,nie ma dużo gier z bagnami, lasami grzybowymi i ruinami. Nawet Gothic, który w Polsce jest używany za grę wzór jeśli chodzi o klimat nie dorasta do pięt Morrowindowi. Powiedzenie „takich gier już nie tworzą” idealnie oddaje Morrowinda

  5. Jeszcze zapomniałem napisać że to była 1 gra którą kupiłem.
    Mam ją do dzisiaj na półce w wersji GotY PL od CD Projekt, ale to wielkie pudło i mapę gdzieś zapodziało.
    Pamiętam jak zrobiłem rundkę po kolegach z grą w plecaku, i każdy z nich sobie musiał obraz ode mnie wypalić.
    Szkoda im było kasy, fajki były ważniejsze, bo ich z neta nie ściągniesz ani nie nagrasz na płytę.

Skomentuj