Wiedźmin 3: Pieśni przeszłości zaoferuje więcej Gwinta. CD Projekt Red potwierdza dobre wieści
Pieśni przeszłości nie byłyby pełnowartościowym dodatkiem do Wiedźmina 3, gdyby nie dostały nowej zawartości do Gwinta. Potwierdził to Marcin Łukaszewski, menadżer społeczności CD Projektu Red, odpowiadając na wpis o tym, że w nadchodzącym dodatku przydałoby się więcej kart. 100% potwierdzenia, będzie wściekle grane. Na Gamescomie zapewne poznamy szczegóły.
W takim wypadku trudno chyba o krótszą zapowiedź i o większy odzew. Gwinta ludzie albo kochają, albo nienawidzą, ale więcej chyba tych pierwszych, biorąc pod uwagę, że istnieje wersja przeglądarkowa (chociaż Redzi nie dodają już nowych kart) i fizyczna. A dla części fanów ta minigra była atrakcją równorzędną głównej fabule. Niektórzy mieli lepsze talie niż ekwipunek Geralta. Fani intensywnie dopytywali, czy pojawią się nowe karty w związku z tym, że nasz wiedźmin wraca na szlak.
Pieśni przeszłości to trzecie duże rozszerzenie do trzeciego Wiedźmina. CD Projekt Red tworzy je razem z Fool’s Theory, zespołem złożonych z weteranów pracujących niegdyś przy oryginale. Studio zapowiada pełnoprawny dodatek na skalę Krwi i wina, a do tego będzie to rozbieg do kolejnej części gry. Nie prolog sensu stricto – o tym mówił Nowakowski na spotkaniu z inwestorami – ale coś w tym rodzaju. Premiera w 2027 roku, zagramy na pecetach, PlayStation 5 oraz Xboksach Series X i S.
Gwint nie jest wynalazkiem samego studia – pochodzi z „Chrztu ognia” Andrzeja Sapkowskiego. W książce to gra krasnoludów, w którą zagrywał się Zoltan Chivay i jego ekipa, klnąc przy tym niemożebnie. Wiedźmin zresztą przyznał, że nawet nie do końca łapał reguły, podobało mu się natomiast, że krasnoludzkie karty wyglądają lepiej niż ludzkie, przypominając małe dzieła sztuki. Chociaż w powieści, zdaje się, bardziej przypominało to bardziej granie w karty z naszego świata, ale CD Projekt Red miał na to trochę inny pomysł. Z tych kilku akapitów wzięli nazwę i klimat, robiąc z tego minigierkę na własnych warunkach. Skala zainteresowania chyba zaskoczyła trochę ich samych.

Ciekawe, czy w związku z tym odżyje przeglądarkowa wersja gry?
Jednak wolalbym zamiast tego dodatku zeby zrobili double down na nowa czesc i wydali ja wczesniej. Historie mozna rowniez polaczyc przerwynikami z Geraltem w 4ce w stylu tych z Ciri z 3jki. Ja rozumiem, ze to jest latwy cash grab, ale troche brak szacunku do fanow rowniez.
Wiemy wiemy, i w ramach strajku kupisz na promocji.
Nie na promocji, z kluczykowni i na promocji 😀 Kto wie ten wie, kto nie wie jest toba 😀
Brak szacunku do fanów, bo chcą i zrobią (mam nadzieję) zajebisty dodatek do zajebistej gry? O_o
Czy to na serio, czy co masz na myśli? Brakiem szacunku było również wydanie RedKita, aby fani mogli tworzyć własne, bardziej rozbudowane mody (takie z nowymi historiami, zadaniami, przerywnikami itd.), bo „podstawka to zakończona historia”?
Wystarczyło poczekać jakieś 12 godzin i życie zweryfikowało jak szybko i źle zestarzał się ten komentarz, zupełnie jak Walter Donovan po napiciu się z nieswojego kubeczka.
Magia.
Jakoś nigdy mi Gwint do gustu nie przypadł.
Mi na początku też nie, ale przekonałem się do niego, nawet przyjemna gra na trochę rozdań
Ja nawet lubiłem grać w Gwinta (tego w grze).
A jeśli Pieśni będą na poziomie dwóch poprzednich DLC (a prawie na pewno będą) to klaskam uszami 🙂
Więcej gwinta – spoko, nowy dodatek też spoko… szkoda tylko że jakieś 9 lat zbyt późno.
Gdyby nie próbowali zrobić z przeglądarkowego Gwinta gry typu „competitive” to może by i Gwint zyskał większą popularność. CD Projekt zaczął udziwniać, zmieniać, modyfikować, z trzech linii zrobiły się dwie, potem już sam się pogubiłem i przestałem w toto grać. Było fajnie jak gra była „taka jak w oryginale” i można było sobie pyknąć ze znajomym albo z randomem z internetu. Ale CD Projekt chciał trzepać kasiorę i wyszło co wyszło. Ciekawe czy wyciągnęli jakieś nauczki czy też jak zwykle.
Gwint to jedyna rzecz, którą kompletnie i świadomie ominąłem przy ogrywaniu Hexera Trzeciego. A nawet wszystkie kontrabandy na Skellige wyzbierałem. Ale wielu pewnie się ucieszy.
Hej CD-Akcja, podrzuciłem ostatnio w komentarzach pod jednym z newsów (chyba pod newsem o modzie do Baldura) dwie informacje z Twittera – jedną o tym, że Marcin Łukaszewski w odpowiedzi do jednego z użytkowników X potwierdza więcej Gwinta w Songs of the Past i drugą, również z Twittera (obecnie X) z wystąpieniem Michała Nowakowskiego zapowiadającego premierę Wiedźmina 4 na 2028. Oba te komentarze zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Trochę zakłuło mnie to w serduszko, jakby ktoś chciał wymazać mój niebagatelny przecież udział w codziennej dawce newsów.
Doprecyzowując, komentarze me oczywiście wrzuciłem zanim na cdaction.pl ukazały się odpowiadające im newsy – można powiedzieć, że spełniłem tym sposobem swoją aspirację bycia szybszym niż portale growe w wyłapywaniu z informacyjnego szumu istotnych szczegółów. News o dacie premiery Wiedźmina 4 pojawił się na stronie kilka minut później, zaś ten o Gwincie dopiero dziś (wiadomo, takie perełki trzeba odpowiednio dozować, a nie zrzucić od razu wszystkie bomby).
Pytanie brzmi, kto i dlaczego chce uciszyć KapitanaŻbika? Kogo boli niezależny rogue łowca newsów szybszy niż redakcyjni newsmani? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami