22
21.02.2016, 19:56Lektura na 10 minut

TES Nieznany: Część II

W drugiej odsłonie cyklu poświęconego dziwnostkom TES-a przeczytacie o podpalaniu dzieci, kocykach z ludzkiej skóry oraz o mieczach, które potrafią wywołać eksplozję nuklearną.  


Rankin

Dotychczas w cyklu ukazały się:

TES Nieznany: Część I

***

Bretoni (le jestem tres francuski)


Kiedy ludzie zaczęli emigrować z Atmory do Tamriel, kontynent był już w znacznej mierze pod kontrolą Merów (czyt. elfów). W związku z tym Nedowie, bo pod taką nazwą znani są pierwsi homo sapiens, chcąc nie chcąc musieli w większym lub mniejszym stopniu poddać się elfiemu panowaniu. Udawało się w różnym stopniu - o ile Nedowie którzy trafili w ręce Ayleidów zdecydowanie nie mieli ubawu (o tym później), to tym pomieszkującym w prowincji High Rock żyło się znośnie.

Nie żeby istniało poszanowanie praw mniejszości: gospodarze dysponowali ogromnymi przywilejami, w tym prawem do brania sobie konkubin spośród ludzi, które to prawo było stosowane tak często, że w końcu pojawiła się nowa kasta – mieszańcy ludzi z merami. Ci, zwani właśnie Bretonami, cieszyli się znacznie lepszymi statusem, aczkolwiek nadal oficjalnie podlegali elfom. Ostateczna wolność przyszła wraz z antyelfickimi rozruchami, jakie rozlały się po całym Tamriel.

Półelfi Bretoni to zresztą ewenement, bo zazwyczaj w serii TES, w przypadku związków mieszanych, dziecko przejmuje rasę matki. Dlaczego akurat w tym przypadku możliwe było wymieszanie krwi - tego twórcy gier chyba nigdy nie uściślili. Po swoich ludzkich przodkach Bretoni odziedziczyli nienajgorszą kondycję fizyczną i wygląd, zaś po Aldmerach – ogromny talent do magii oraz... skłonność do wbijania noża w plecy. Dość powiedzieć, że High Rock, gdzie Bretoni są najliczniejszą rasą, jest podzielone na dziesiątki królestw, które są w stanie niemal ciągłych wojen ze wszystkimi dookoła.

Swoją drogą: Tiber Septim był Bretonem, a przynajmniej Nordem urodzonym w High Rock.



Cyrodiilczycy (Imperials)


Najwyraźniej każde uniwersum wymaga rasy ludzi-ludzi, osobników w gruncie rzeczy nijakich, ale jakimś cudem władających wszystkim po horyzont. Nie inaczej jest ze światem TES, choć wspomniana wyżej potrzeba zaznaczyła się dopiero w Morrowindzie (wcześniej Prowincja Imperialna była po prostu miejscem, gdzie mieszkali przedstawiciele wszystkich ras, a rządy sprawowali IIRC Nordowie).

Imperialni są potomkami Cyro-Nordów i Nedów, żyjących pod rządami Ayleidów (elfia rasa, której przedstawicielem był antagonista TES IV: Knights of the Nine). Pod rządami długouchych było im jednak – mówiąc delikatnie – niezbyt wesoło. W końcu ludzie podnieśli bunt pod przewodnictwem Świętej Alessii i w przeciągu paru wieków wyrżnęli Ayleidów praktycznie do nogi. Oswobodzeni założyli Pierwsze Imperium i mieli spore szanse, by (jako pierwsi w historii!) podbić całe Tamriel. Na przeszkodzie stanęła secesja Kolowii, która doprowadziła do rozpadu Imperium. Pierwszego imperium.

Drugie powstało w odpowiedzi na inwazję z Akaviru i, wskutek sprytnych manewrów politycznych, kontrolowało całe Tamriel. Całe? Nie! Jeden Morrowind wciąż stawiał opór najeźdźcom. Akavirczycy zdołali utrzymać władzę przez kilkaset lat, ale ich panowanie zakończyło się z powodu niekompetencji rządzących.

Następne 400 lat to okres ciągłych sporów między prowincjami. Ostatecznie kontynent udało się zjednoczyć Bretonowi Nordowi z High Rock znanemu oficjalnie jako Tiber Septim, który wykorzystał w tym celu wojska, magów, przekręty, robota zbudowanego z boga i krasnoludów (nie pytajcie...), duszy kumpla (nie protestował) i wszystkiego, co mu wpadło w ręce (znaczy się cesarzowi, nie kumplowi).

%pagebreak%

Nordowie (Ahnoldzi)


Podobnie jak Nedowie, pochodzą z kontynentu Atmora. Tyle że Nordowie byli na tyle głupi, by osiedlić się (jako ostatni przybysze z Atmory) w Skyrim, najbardziej nieprzyjaznym fragmencie Tamriel i na tyle uparci, żeby tam mieszkać nawet gdy odkryli, że za sąsiadów mają śnieżne elfy, giganty, smoki i Dwemerów. Nie wiadomo, jak by się ich losy potoczyły, gdyby elfowie nie najechali na krainę i nie wyrżnęli w pień całej wioski. No, całej poza niejakim Ysgramorem i jego dwoma synami.

Ów uciekł na Atmorę, po czym wrócił z 500 ludźmi i z tymi 500 ludźmi podbił, bagatela, cały Skyrim (oraz dokonał mnóstwo innych rzeczy). Od tego czasu Nordowie kopali tyłki tak często i zajadle, aż zapędzili się na Vvardenfell, gdzie sojusz Chimerów i Dwemerów pod wodzą Dumaca Nerevara Trójcy czyjąś sprał ich na kwaśne jabłko.

Thu'um, czyli znany ze TES: Skyrim Smoczy Krzyk, jest w znaczniej mierze odpowiedzialny za militarne sukcesy Nordów. Po wieloletnim treningu przedstawiciele rasy opanowują zdolność wrzeszczenia na rzeczywistość tak długo, aż ta się podda i zrobi, czego sobie życzą.

Redgardzi/Ra'Gada (Yokudanie)


To przypadek unikatowy, bo też przyplątali się z innego miejsca niż reszta ludzi. Pochodzą oni z kontynentu Yokuda, a przyczyny ich migracji są cokolwiek podejrzane. Oficjalna wersja wydarzeń jest taka, że na ich ziemi ojczystem przytrafiła się jakaś katastrofa, która zatopiła niemal cały kontynent, a uciekinierzy, chronieni przez kastę wojowników zwaną Ra'Gada przywędrowali do Tamriel i osiedlili się (żeby nie było za łatwo) w pustynnym Hammerfell, wykopali stamtąd Orsimerów i po dziś dzień sprawują nad piaskami kontrolę.

Istnieją dwa znane rozwinięcia tego mitu. W myśl nudniejszego z nich, Yokuda nadal ma się dobrze, a Ra'Gada i reszta ferajny ewakuowali się ze względów politycznych. Ciekawsza wersja wydarzeń jest taka, że Yokudanie walczyli cały tysiąc lat z rasą merów zwaną Leworęcznymi Elfami, aż w końcu, uzbrojeni w rynsztunek z Oryszalku (z którego Orsimerowie robią swój sprzęt) poprowadzili taki kontratak, że Yokuda uległa zniszczeniu.

Przyczyna zniszczenia kontynentu też budzi wątpliwości: albo wiązała się ona z użyciem potężnych zaklęć magii ziemi, albo też z zakazaną techniką Yokudańskich wojowników zwaną Pankratosword, która cięła same atomy, prowadząc do eksplozji nuklearnej (słowem: zafundowali elfom Hiroshimę. Za pomocą mieczy!). Leworęcznych elfów dziś już z nami nie ma, a Redgardzi starają się o nich nie wspominać (jak złośliwi twierdzą, głównie dlatego, że nigdy takie elfy nie istniały). Samo istnienie Pankratosword również jest wątpliwe, ale należy zaznaczyć, że niejaki Cyrus, znany skądinąd jako bohater TES: Redguard, zdołał skutecznie zastraszyć samego Viveca blefując, że zastosuje tę technikę (ściślej: przyjmując postawę do wykonania tej techniki).

Poza tym warto wspomnieć o Redgardzkim bóstwie zwanym HoonDing, którego jedynym celem jest "czynienie przejścia" ("make way") Redguardom. Manifestacja taka zdarzyła się w historii trzy razy: dwa razy podczas inwazji Ra'Gada na Hammerfell, oraz raz w czasach Cyrusa.

W wolnych chwilach przedstawiciele rasy trudnią się gięciem mieczy, oraz liberalnym aplikowaniem giętych mieczy na wszelkich merach. Nie miejmy złudzeń, to nie jest miły naród.

%pagebreak%

Rasy inne
Rasy te istnieją lub istniały w świecie Tamriel, lecz ich wpływ na growe tu i teraz jest w najlepszym razie mocno pośredni.


Akavir

all hail the snek waifus


Akavir jest kontynentem położonym na wschód od Tamriel i można go opisać pokrótce jako... Chiny w wersji fantasy. Mieszkają tu cztery rasy: jedną z nich są śnieżne demony Kamal, które są odpowiedzialne za przeprowadzenie skutecznej inwazji w Drugiej Erze, za sojusz Dunmerów, Nordów i Argonian zwany Paktem Ebonheart. Inną rasą Akaviru jest małpi lud Tang Mo, który jest dzielny i hojny, albo też kompletnie oszalały (wbrew pozorom: jedno drugiego nie wyklucza). Za sąsiadów mają wężoludzi Tsaesci, którzy jeszcze w Pierwszej Erze napadli Tamriel, a niedobitki tej inwazji zaaklimatyzowały się jako popularni najemnicy i ochroniarze. To Tsaesci są odpowiedzialni za „orientalizację” kultury Imperium i to im należy dziękować za kimona, katany i daikatany. To im – wreszcie – należy dziękować za to, że na Akavir nie ma ludzi, choć nie jest jasnym, czy ci zostali zjedzeni, czy raczej zasymilowani. Ostatnią rasą kontynentu jest Ka Po Tun, lud tygrysi (brak powiązania z Khajiitami). Ka Po Tun są społecznością najagresywniejszą i wierzą, że ich celem jest przemiana w smoki, co rzekomo udało się ich władcy, Tosh Raka.

A właśnie - smoki. Smoki (nie mylić ze smokowatymi, to tylko przerośnięte jaszczurki) też pochodzą z Akavir. Jednak akawirskie smoki zostały wyrżnięte przez Tsaesci, a spośród tych, które przyleciały do Tamriel, część została przegnana przez skrzekacze, a część wybita przez Nordów stosujących Smoczy Krzyk.

Dwemerowie (Karły/Krasnoludy)

tes-ii-nieznany-dwemerowie_177q5.png


Dwemery, czy też elfy głębinowe, z żelazną konsekwencją podtrzymywały wizerunek elfów-dupków. Jako największe odludki spośród merów, przez długi czas utrzymywały kontakt jedynie z Gigantami, które to zresztą przydały im miano „Karłów”. Nie dajcie się jednak zmylić - tak naprawdę krasnoludy są całkiem duże.

Wiarę w Aedry czy Daedry praktykowane przez inne rasy elfów, Dwemerowie zamienili na niemal religijną cześć oddawaną Logice i Rozumowi. Poza tym krasnoludy są znane z trzech rzeczy - jedną z nich jest to, co zrobili Falmerom gnębionym przez Nordów (tl;dr - zrobili z nich zwierzęta. Dosłownie, teraz Falmerowie mają zwierzęce dusze!). Zmontowali też gigantycznego robota, Numidiuma, który był wielokrotnie używany do podboju Tamriel, aż w końcu, w TES: Daggerfall, został wykopany poza czas.

Jednak najważniejsza i najbardziej namacalna rzecz, z jakiej kojarzymy Dwemerów, jest taka, że zwyczajnie ich... nie ma. Jak tego zdołali dokonać – nie zostało wyjaśnione w żadnej z gier, niemal na pewno wiadomo, że w sprawę jest zamieszane serce Lorkhana i Kagernac, Architekt Tonalny Dwemerów. Istnieje wszelako dokładnie jeden żywy (no, powiedzmy) krasnolud, a i to tylko dlatego, że akurat nie było go w tej części rzeczywistości, a chwilę po tym, jak wrócił, został zarażony spaczeniem.

Hrm. Od strony estetycznej Dwemerowie prezentują się ciekawie. Zachowane malowidła przedstawiają ich jako wysokie istoty przypominające starożytnych babilończyków - widać charakterystyczne stroje, brody i kręcone włosy. Największą enigmą są ich pancerze - jedni twierdzą, że to legitne zbroje, inni, że złom po robotach przypominający pancerz. A jeszcze inni, że to legitne zbroje umyślnie przypominające złom po robotach.

Ayleidowie (Dzikie Elfy)


Jak już pisaliśmy, elfowie nie należą do miłych stworzeń. Ale ich dziki wariant to już w temacie creme de la creme. W wyniku buntu ludzkich niewolników, zginęli niemal wszyscy przedstawiciele rasy. Co więcej, znając historię Ayleidów, nietrudno jest stwierdzić, że jak najbardziej im to się należało.

W najdawniejszych czasach Ayleidowie pospołu z Aldmerami rządzili Tamriel. O ile Aldmerowie jako-tako się z ludźmi obchodzili, to Ayleidowie na homo sapiens polowali i robili z nich niewolników. Naprawdę paskudne rzeczy działy się jednak potem. Po pierwsze – wprowadzono prawo, w myśl którego zniewoleni nie mogli nosić żadnych ubrań. Po drugie, dzieci były podpalane i szczute dzikimi zwierzętami. Ot, tak dla zabawy. Po trzecie, z kości ludzkich wykonywane były rzeźby, a z wnętrzności - ogrody. Gdy ogrody zaczynały gnić, mielono je i dodawano do karmy dla niewolników. A kiedy komuś udało się uciec - zaczynało się polowanie, po nieuchronnym złowieniu delikwent zostawał odzierany ze skóry, z której robiono kocyki - rzecz jasna, dla ludzkich dzieci. Te i wiele innych potworności w końcu dały owoc w postaci wielkiego buntu pod wodzą Św. Alessii. Opór był tak potężny, że przeżyła go tylko garść Ayleidzkich lordów, a i oni zostali wybici jakiś czas później w wyniku przewrotu religijnego.

To tyle jeśli chodzi o tę część cyklu. W ramach podsumowania zalecam wam jeszcze ciekawą grafikę, przedstawiającą pochodzenie wszystkich ras:
 


Redaktor
Rankin
Wpisów2

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze