Szpile: Sony i nowa porcja g…
📍 Potwierdziło się, że ogłoszony przez graczy tygodniowy bojkot usług Sony nie przełożył się na jakikolwiek sensowny spadek liczby użytkowników ani poziomu ich aktywności (przynajmniej tak było w Stanach Zjednoczonych). Tja. I już można ze spokojnym sumieniem wrócić do zamawiania wyłącznie elektronicznych wersji gier z dynamicznymi cenami, o ile PSN akurat działa.
📍 Marathon z potężnym zjazdem na Steamie – z 88 tysięcy graczy do 2,8 tysiąca w ciągu pół roku. Meta już bardzo blisko, panowie. Ostatni gasi światło i wyłącza serwery. Jedno, co pociesza, to to, że po tym niewiele osób z tworzącej tę grę ekipy straci pracę… bo większość zapewne zwolniono już wcześniej.
📍 A skoro już o tej produkcji mowa… Bungie opóźniło jej trzeci sezon. I generalnie ma zamiar całkowicie odejść od tradycyjnego modelu sezonów na korzyść nieregularnych dużych aktualizacji. A propos – takowa duża aktualizacja, która pierwotnie miała zadebiutować 22 września, ukaże się dopiero pod koniec tego roku. W filmach, gdy ktoś jest w podobnej sytuacji jak Marathon, mówi zwykle coś w rodzaju: „Kill… me… please…”.
📍 Na ceremonii otwarcia BlizzConu 2026 Blizzard zapowiedział Diablo 5. Gra będzie miała premierę w 2029. A nowy StarCraft w 2030. Prezeska tłumaczy, że ogłaszając to, Blizzard „chce pokazać pewność siebie w kontekście najważniejszych projektów, na które stawiamy w nadchodzącym czasie”. Mhm. W 1960 Chruszczow obiecywał, że ZSRR „dogoni i przegoni Amerykę” do 1980 roku. Też pewnie chciał pokazać pewność siebie. Mam wrażenie, że w przypadku Blizzarda deklarowane terminy również nie będą dotrzymane. I żeby czasem nie skończył jak Chruszczow i ZSRR.
PS Czekam na zapowiedź GTA VII z premierą w 2040. A co mi tam!
📍 Nie wiem, czy słyszeliście, ale Sony twierdzi, że obecne informacje dotyczące zakupów cyfrowych na PlayStation są na tyle jasne, iż „rozsądni konsumenci nie dadzą się wprowadzić w błąd” i nie będą myśleć o sobie jako o właścicielach cyfrowych gier, za które płacą. Bowiem wyraźnie jest tam zaznaczone, że „możesz korzystać z produktu w sposób opisany w licencji, ale nie jesteś jego właścicielem” oraz „oprogramowanie jest licencjonowane, a nie sprzedawane”. A teraz najlepsze: Sony argumentuje też, że każdy, kto płaci za grę cyfrową, z założenia rozumie, że… nie może jej posiadać. Ponieważ gdyby ją posiadał, nikt inny nie mógłby mieć jej kopii. Kurczę, to jest lepsze niż większość komedii, które ostatnio oglądałem.
PS Nie podoba się wam, to nie kupujcie.

📍 Po „ciekawej” reakcji na kradzieże, jakie miały miejsce podczas Gamescomu (patrz: Szpile sprzed 2 tygodni), zarząd targów obudził się i zaczyna gasić pożar, który sam wywołał. To znaczy „zapowiada konkretne kroki”, przeprasza za wcześniejszy komunikat itd. Cóż, rychło w czas. Jak to mówią Rosjanie: „I cnotę stracił, i rubelka nie zarobił”. Tym bardziej że z tych „konkretnych kroków” niewiele póki co wynika poza gadaniem, że coś z tym trzeba zrobić.
📍 Hideo Kojima w połowie czerwca dowiedział się od Sony, że jego nowa gra Physint została anulowana. Bo tak. Ale „nasze relacje pozostają silne”, rzecz jasna. Tak bardzo, że teraz Kojima będzie Physinta robił dla Microsoftu. Kurczę, mam dziwne wrażenie, że za jakiś czas jeden z oberszefów Sony dostanie od Gatesa duża premię za kolejny udany akt sabotażu. Inaczej jakoś nie mogę sobie wytłumaczyć tego, co tam się ostatnio wyrabia.
📍 Skoro Microsoft ma konsolę z klocków, to my też – uznało Sony i oto przed wami „szarak” za 690 zł. Cóż, to tylko kolejna konsola PlayStation, na którą nie ma gier. :)

📍 Sony w oficjalnym dokumencie deklaruje, że chce obsługiwać graczy rzetelnie oraz słuchać ich opinii – ale pod warunkiem, że nie będziesz, marudo, uporczywie i długo zgłaszał swoich pretensji, żądał nieuzasadnionych odszkodowań (czy są nieuzasadnione, zapewne zadecyduje Sony) oraz składał niezapowiedzianych wizyt w biurach firmy. (Lista jest dużo dłuższa, ale inne punkty zdają się brzmieć sensownie – wyzwiska, groźby, oszczerstwa, poniżanie rozmówcy). A jak nie posłuchasz, niewdzięczniku, to licz się z ograniczeniem pomocy, a nawet prawnymi konsekwencjami.
Tak że poważnie się zastanówcie, jak zaczniecie stękać, że PSN znowu nie działa, a Sony zrezygnowało z płyt. Lojalnie uprzedzam, hejterzy, to się dla was źle skończy! Support Sony będzie was olewał jeszcze bardziej niż teraz!
📍 Do tego wszystkiego indyjski oddział Sony tworzy „czarną listę” redakcji i sajtów, które krytykują Sony za likwidację płyt z grami. Bo pisanie o tym to robienie czarnego PR-u. Takim oszczercom nie będzie się dostarczać wczesnych kopii recenzenckich najbardziej wyczekiwanych tytułów na PS5. Zablokowano też numery „podpadniętych” dziennikarzy w popularnych komunikatorach.
Hm, mam wrażenie, że w Polsce to już od dawna działa, bo nigdy nie dostałem żadnej recenzenckiej wersji gry na PS5 i nikt nigdy z Sony nie odpowiedział na moje pytania. To, że nie mam owej konsoli i nie zadawałem Sony żadnych pytań, akurat niczego tu nie zmienia. Niesmak pozostał.
📍 No dobra, ponarzekalim na to Sony, to dla równowagi trza by je za coś pochwalić, nie? Bo często słyszę, że ja tu tylko wyśmiewam i obrażam branżę. No więc – co by o Sony nie mówić, przyznać trzeba, że czasem szczerze wali prawdę w oczy i potrafi być samokrytyczne w tym, co oferuje ludziom. Na przykład tu:
