Co łączy Rockstara i leakera GTA 6? Nie uwierzycie, chcą robić nas na hajs [FELIETON]
Cyberleek był cierpliwy. Ta cierpliwość się skończyła. Od teraz obowiązują trzy przykazania. Jeśli Cyberleek bierze na cel wydawcę, oznacza to, że złamał jedno z nich.
Och, oto i on. Prawodawca, egzekutor tegoż prawa i emisariusz z rąk Świętej Braci Graczowskiej. Własnoręcznie wyciosał nowe tablice z kamienia, ale na nich, zamiast zakazu zabijania czy cudzołóstwa, przekleił antykorporacyjne hasła spod znaku „No preorders” czy „Stop killing games”. Część internautów zdążyła obwieścić go już wywrotowcem ostatecznym, cyberprzestępcą-misjonarzem, Robin Hoodem ery digitalizacji. Chwała Cyberleekowi – hakerowi, samarytaninowi i… kryptowaluciarzowi?
Mojżesz z Temu
No właśnie, początkowa krytyka wspomnianego leakera traktowana była w sieci raczej kubłem zimnej wody. Łatwo dało się wkleić nadużywanego mema „leave the multibillion dollar company alone” i tym samym symbolicznie zamknąć temat. No bo co z tego, że jakiś anonimowy Rusek czy Chińczyk zdobył dostęp do pełnego builda gry, wystawiając na siebie list gończy, skoro dokopał przy tym „Gwiazdom Rocka” i w to erze totalnego braku szacunku ze strony owej firmy do klienta.
Aktualnie trwa przecież konsumencki protest w kontekście zaprzestania sprzedaży kopii fizycznych, kolejne granice kapitalistycznego absurdu zostają przekroczone przy tymczasowej ekskluzywności pokazu Grand Theft Auto 6 na Netfliksie, a ceny gier AAA rosną, mimo że tak w zasadzie niedługo przestaniemy je, technicznie rzecz biorąc, posiadać.

Obraz globalnego kryzysu potęgowanego rosnącymi kosztami życia, niestabilną sytuacją geopolityczną, a także plagą generatywnej AI w wielu dziedzinach naszego życia staje się więc wymówką do tego, by poklepać po pleckach… kryminalistę. Nagle przypisujemy antysystemowe wartości człowiekowi, który sam jest częścią systemu i wykorzystuje go na własną korzyść.
Złote intencje
Słusznie uderzamy w Rockstara, PlayStation czy Xboksa za szereg skandalicznych decyzji uprzykrzających obraz i tak dynamicznie zmieniającej się branży gier. I uderzajmy dalej. Firmy te próbują przecież uzupełniać swoje portfele kosztem naszych wypłat, swobody i decyzyjności. Remedium na całe zło nie jest jednak kradzież i sprzedaż cudzych danych. To co najwyżej dalsze kręcenie się błędnego koła i cyniczne żerowanie jednostek z cyberpółświatka na gigakorporacyjnej patologii.
Bo jak inaczej nazwać fakt głosowania na to, jaki fragment GTA 6 zostanie zleakowany, poprzez wykładanie grubych dolarów w samym tym procesie i nabijanie wartości meme coina, którym kusi Cyberleek? Czy działanie dla dobra graczy dzieje się co do zasady na rynku spekulacyjnych aktywów? Taki kit to proszę wciskać entuzjastom krypto. Jako gracze staliśmy się teraz częścią brudnej gry dwóch dużych zawodników. Stawka jest wysoka, ale gwarantuję, że nikt nie stoi po naszej stronie. Trwa walka o pieniądz. Ktoś ją pewnie w końcu wygra, ale – niespodzianka! – na pewno nie będziemy to my.

Cieszę się że nie jara mnie już granie od ponad dekady.
Mogę patrzeć na ten absurd z boku i wcinać popcorn jak pojebion xD.
Szczerze? To ani trochę mi T2 i R* nie żal za antykonsumenckie praktyki. Ale ten leaker też nie lepszy. Robin Hood z Bożej łaski, kradnie bogatym i każe płacić biednym. Tak jak korpo, tak i on chce się nachapać, i tyle.
Jak by chcieli robić na nas hajs, to już bym słyszał o wersji na PC. Nic mnie nie obchodzą ich losy na konsoli.
W życiu nie kupiłem żadnego gta a wszystkie ograne. Za dzieciaka piraty od kolegi a 4 i 5 gdzieś tam rozdawali. Ciekawe co czeka mnie teraz xD
Nie grałem w żadne gta i nie zamierzam.Po raz kolejny korpo z ludzi robi kretynów,oby na tym to całe gta straciło,zamiast goty będzie malina….
Zarabianie na kąsaniu giganta można uznać za wstrętną, obrzydliwą monetyzację hajpu związanego z GTA, Robin Hood z bożej łaski co zabiera bogatym, udostępnia ochłapy biednym za opłatą i jeszcze oddaje sobie.
Albo można też to uznać za działania statutowe – i tak pójdzie siedzieć, niech ma przynajmniej tyle radości z życia za wyjątkowo bolesne wsadzenie kija w oko wielkiemu Take2. Zamiast pompować Netflixowo-Rockstarowy festiwal wzajemnego lizania się po bollocksach, można sypnąć leakerowi za wtargnięcie na scenę i pokazanie im faka na oczach wszystkich – tego samego faka, którego spora część z nas pokazuje w odpowiedzi na antykonsumenckie zagrywki Srony czy Rocksrara. No i pokazać innym, że tak trzeba – lepiej żeby leaker-kryptowaluciak zarobił na swoim ryzyku, niż pchać kolejne dolary do kieszeni niebiednego już T2.
No ale albo się statutowo pokazuje korpo antysystemowego faka, albo komuś w głowie gra „Money, money, money” i wychodzi na zwykłego hipokrytę, nie ważne w jakie piórka zbawcy gamingu i przyjaciela uciśnionych graczy się stroi.
Nie mnie oceniać gdy jedyny buntowniczy gest na jaki się w życiu zdobyl
Trochę mentalność w stylu „te pancury krytykują kapitalizm, a chcą pieniędzy za koncert i płyty. Hipokryci!”
Nie mnie oceniać gdy jedyny buntowniczy gest na jaki się w życiu zdobylem to powiedzenie mamie, że nie zjem kaszki :v wygłaszanie ideałów i machanie sztandarem ze wzniosłymi hasłami jest łatwe za biurkiem, kiedy nie idą za tym żadne czyny, czy to grożące więzieniem, czy nie.
Trochę mentalność w stylu „te pancury krytykują kapitalizm, a chcą pieniędzy za koncert i płyty. Hipokryci!”
Ps. Przepraszam za pospieszne wciśnięcie „skomentuj”, klikło mi się. Edytowałbym gdyby nie to, że CD-Akcja ceni sobie sztuczny ruch generowany nieedytowalnymi komentami, które trzeba było pisać od nowa żeby rozmówca zrozumiał o co chodzi oraz kliki wynikające z częstego odświeżania strony z braku powiadomień o odpowiedzi na komentarz.
Tylko tutaj nawet nie potrzeba czynów, za które idzie się do więzienia. Wystarczy nie otwierać portfela. Niestety, dla większości no niestety jest wzniosłe hasła zza biurka, że R* w wuja leci, bo kompletna edycja to po 100$, a edycja dla bidoków to niepełnowartościowa jest, może płyty nie planują, ale za to przynajmniej kolejny zwiastun tymczasowo chowają za paywallem, ale jak przyjdzie co do czego, to nie zniosą „niewygody” niezagrania w GTA i pokazania portfelem, że tak nie można.
Trochę jak ten „tydzień bez Sony” w proteście przeciw usuwaniu płyt. Niby protestujemy, ale tak nie za bardzo i nie za długo, kiedy akurat nic ważnego na konsole nie wychodzi, żebyśmy czasem nie doznali nadmiernych niedogodności przy tym proteście. Trochę mi to przypomina strajk głodowy, którego uczestnicy po sutym obiedzie ogłosili, że na znak protestu nie zjedzą dziś trzeciego deseru.
I tak, też mnie denerwuje brak możliwości edycji komentarzy. Ileż razy chciałem jeszcze po namyśle coś dopisać albo poprawić literówkę. Raz, niestety, walnąłem nawet ordynarnego ortografa (bywa jak człowiek chce napisać dużo i szybko) i wypada zapaść się pod ziemię na stałe, bo nijak go nie poprawię i zostanie tak na wieki. 😡
Też mam odrobinę mieszane uczucia, decyzja o zaprzestaniu korzystania z ekosystemu Sony powinna być podjęta natychmiast, i kto miał ją podjąć, ten już ją podjął. Co nie umiejsza idei zorganizowanej akcji, żeby zwiększyć jej zasięgi, uczynić punktem kulminacyjnym niezadowolenia i zaangażować nawet tych mniej oburzonych, którzy trochę mają temat w dupie i bezmyślnie konsumują wszystko w dowolnej formie, a trochę lubią takie oddolne zrywy i przystępują dla rozrywki (swoją drogą, CD-AKCJA, GDZIE PRZYPOMNIENIE O AKCJI WZOREM INNYCH DUŻYCH GROWYCH PORTALI? No ale to nie kOnTroWeRsYjNe newsy przepisywane z tweetów)
To pierwszy raz kiedy zgadzam się z Tobą w 100%
Głos rozsądku panie Karolu, dzięki! Bawi mnie uwielbienie tego leakera przez nastolatków w internecie, a te jego przykazania to w ogóle odklejka nie z tej ziemi. Piwniczak myśli że jest mesjaszem i zbawicielem grajdołka. Komedia, gdyby nie tragedia.
Gadając o tym tworzą HYPE by ludzie ślepo kupili grę już na release.
Ja też walczę z kapitalizmem i złymi wydawcami. W ramach antykapitalistycznego protestu przestałem kupować CDA.
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem