The Blood of Dawnwalker – porady na start. 10 rzeczy, które chciałbym wiedzieć przed zagraniem
Tak, The Blood of Dawnwalker może w iście wampirzy sposób przyssać do ekranu na długie godziny. Gameplay loop daje tu mnóstwo frajdy, ale sama nauka gry i jej systemów może trochę potrwać. Jeśli masz trudności z opanowaniem podstaw i zasad action RPG Rebel Wolves albo chciałbyś przed zagraniem być nieco bardziej przygotowany na to, co cię czeka, to dobrze trafiłeś, graczu. Poniżej znajdziesz 10 porad, które z pewnością przydadzą się w trakcie zabawy.
1. Uważnie śledź komunikaty w grze, aby zrozumieć upływ czasu i mieć nad nim kontrolę

The Blood of Dawnwalker wyróżnia się na tle innych erpegów akcji systemem zarządzania czasu. Mamy 30 dób na uratowanie swojej rodziny z rąk wrakira (tutejszego wampira) Brencisa, z czego każda doba trwa tu nie tyle 24 godziny, co mija po wykorzystaniu 16 jednostek czasu (8 za dnia i 8 w nocy), widocznych dokładnie na mierniku po prawej, górnej stronie ekranu.
Ów licznik popychają do przodu zadania główne, aktywności opcjonalne, a także rozwój postaci. Zawsze doskonale wiesz, jak długo zajmie nam dana czynność – wskazuje na to cyfra przy ikonce klepsydry. Komunikat ten znajdziesz i w questlogu, i w drzewku umiejętności, i przy opcjach dialogowych. Ponadto, jeśli w trakcie zwiedzania okolicy zbliżysz się do miejsca, w którym jakaś misja ma uruchomić się automatycznie, zasygnalizuje ci to charakterystyczny dźwięk tykającego zegara oraz migający wskaźnik mijającego czasu. Zwracaj więc dokładną uwagę na wszystkie te informacje ze strony gry, aby przypadkowo nie zmarnować południa czy wieczora na coś, czego nie planowałeś zrobić.
2. Nie stresuj się czasem, ale priorytetyzuj zadania fabularne i rozbudzanie gniewu wrakirów

Choć brzmi to jak niemałe i do tego stresujące wyzwanie, tak nie obawiaj się go zanadto. Wiele rzeczy musiałoby pójść po drodze nie tak, abyś choćby nie spróbował uratować swoich najbliższych (ponadto miej świadomość, że gra wcale nie kończy się po 30 dniach, i nie ujrzysz po nich napisu „GAME OVER”). Jeśli tylko dysponujesz odpowiednio wylevelowaną postacią i wykonałeś wystarczająco dużo misji głównych (które polecam priorytetyzować), to bez problemu możesz spróbować ukończyć grę poprzez wybór jednego z dostępnych finałowych zadań spod znaku „point of no return” (te zawsze są wyraźnie zaznaczane odpowiednim okienkiem informacyjnym).
Mi zajęcie się najważniejszymi questami fabularnymi, poprowadzenie do końca istotnych wątków pobocznych, odpowiedni rozwój postaci oraz zebranie rzadkich elementów wyposażenia zajęło około 20 dób, został mi więc naprawdę spory zapas, który mogłem wykorzystać na szereg jeszcze drobniejszych aktywności. W pierwszej kolejności po prostu skup się na tym, co uznasz za istotne – szczególnie rekomenduję czyszczenie mapy w celu wkurzenia poszczególnych bojarów (pomagierów Brencisa), a po zapełnieniu ich paska gniewu… zabicie ich. Nie marnuj jednak po eliminacji wspomnianych bossów kolejnych godzin na rozbrajanie przynależących do nich konwojów i obozowisk, bo nie przyniesie to nic poza punktami doświadczenia. Exp jednak zyskasz za każde z zadań, więc warto przede wszystkim skupić się na popychaniu fabuły do przodu. Tym samym też nie przesadzaj z odhaczaniem pierdołowatych, powtarzalnych i znamiennych dla ubisoftowych sandboksów questów pokroju naprawiania checkpointów, ratowania enpeców w opałach czy napadów na losowe posterunki wojskowe.
3. Pamiętaj, że sama eksploracja nic nie kosztuje

Czas w The Blood of Dawnwalker jest w stu procentach zależny od wyżej wymienionych aktywności. Oznacza to, że nie mija sam z siebie, jak w większości gier z gatunku, i nie musisz obawiać się, że podróż z punktu A do punktu B albo zajrzenie do pobliskiego lasu tudzież jaskini skończy się nagle zachodem słońca. Możesz eksplorować i odkrywać mapę do woli i bez obaw – ba, większość questów oraz rozmów z pobocznymi enpecami również nie zmieni pory dnia. A jeśli cokolwiek miałoby to spowodować, raz jeszcze powtórzę – poinformuje cię o tym albo cyfra przy ikonce klepsydry, albo „zasygnalizuje ci to charakterystyczny dźwięk tykającego zegara oraz migający wskaźnik mijającego czasu”.
4. Jak najszybciej postaraj się wymaksować uniwersalne cechy – przydatne za dnia i nocy

Rebel Wolves przygotowali dla graczy trzy osobne drzewka umiejętności poświęcone kolejno czarnoksięstwu (magia, buffy), fechtunkowi (ofensywa i defensywa na polu bitwy) oraz wampiryzmowi (przydatne pod osłoną nocy cechy wrakirze). Ponadto każde z nich podzielone zostało na talenty (działające pasywnie) oraz zdolności (większość z nich możemy aktywować podczas starć).
Wszystkie skille i bonusy wymagają oczywiście do odblokowania zdobywanych wraz z poziomami punktów umiejętności, ale w wielu przypadkach nie jest to jedyny warunek. Tak jak wspominałem, „walutą” okazują się także jednostki czasu. Ponadto część talentów i zdolności jest zablokowana, dopóki nie odnajdziemy i nie użyjemy odpowiedników podręczników (piszę o nich więcej w podpunkcie piątym), albo nie uzyskamy odpowiednio wysokiego pułapu spaczenia zdobywanego za spijanie krwi z ludzi oraz zwierząt.
W pierwszej kolejności radziłbym odblokować cechy „najtańsze” i zarazem takie, które działają o dowolnej porze, a nie jedynie za dnia bądź nocy (zostały odpowiednio podpisane, więc uważnie czytająć kartę postaci, nie pomylisz się). Dzięki samym skill pointsom, bez potrzeby wydawania jednostek czasu, jesteś w stanie zwiększyć do pewnego stopnia obrażenia od broni, zdrowie, kondycję oraz skuteczność bloków – wszystkie wymienione ulepszenia znajdziesz w drzewku fechtunku.
5. Księgi i nauka to podstawa

Bez podręczników nie będziesz w stanie zmaksymalizować potencjału ofensywnego, defensywnego i mobilnego Coena. Nie tylko odblokowują one nowe umiejętności, ale także pozwalają ulepszyć te już początkowo rozwinięte. Znajdziesz je w trakcie eksploracji, w rozmaitych obozowiskach i skrzyniach. Kupisz je także u kupców – kowal głównie zaoferuje tomiszcza skupione na walce mieczem i ulepszaniu pancerza, a rezydyjąca na obrzeżach mokradeł alchemiczka pomoże ci z magią czaarnoksięską.
Aby dana księga rzeczywiście zapewniła ci możliwość rozwoju postaci, musisz jej użyć z poziomu ekwipunku. Nie „odklikuj” jednak wszystkich zebranych woluminów – zachowaj dla siebie tylko te użyteczne dla twojego buildu, a zbędne sprzedaj, bo gotówki w The Blood of Dawnwalker nieustannie brakuje.
6. Mądrze zarządzaj pieniędzmi, bo nie masz ich wiele

Na pewno więc warto pochwalić developerów za to, że ekonomia i handel w grze stanowią osobne wyzwanie, niemniej pamiętaj, iż w związku z tym każdy zakup należy odpowiednio przemyśleć. Kilka tysięcy monet w kieszeni to raczej rzadkość, bo starczą one zaledwie na parę podręczników czy jeden legendarny przedmiot. I na twoim miejscu nabyłbym prędzej co nieco do poczytania.
Dlaczego? Bo najsilniejsze bronie i pancerze w grze można odnaleźć w różnych zakątkach otwartego świata albo otrzymać w zamian za wykonanie zadań. Ponadto nocą, kiedy postać jest silniejsza, do walki wręcz nadają się same pazury i nie musisz wówczas martwić się o potęgę swojego ostrza. Aby więc zachować jak najwięcej forsy na czarną godzinę, wyposażenie staraj się uzupełniać podczas eksploracji, a nie na targowisku.
7. Opanuj najważniejsze mechaniki walki aż do skutku, aby uniknąć frustracji

Pojedynkowanie się w The Blood of Dawnwalker to coś więcej niż spamowanie jednym przyciskiem ataku z okazjonalnym unikiem co parę zamachnięć. Owszem, część mniej skomplikowanych starć jesteś w stanie wygrać „na pałę”, ale warto prędko opanować działanie systemu walki, bo ten nie należy do banalnych, łącząc mechaniki znane z For Honor czy Kingdom Come: Deliverance.
Niestety, mimo kilkugodzinnego wprowadzenia fabularnego, nie znajdziesz tu żadnego szerzej zakrojonego tutoriala czy pola treningowego – musisz więc pewne automatyzmy i schematy wyćwiczyć podczas prawdziwych starć, co przynajmniej na początku może okazać się niełatwe. Zapewniam jednak – godzina albo dwie ciągłego naparzania się, a frustracja przerodzi się w satysfakcję.
Najlepszym takim miejscem do nauki szermierki (tuż po ukończeniu prologu) w mojej opinii są bagna na południe od Laslei i Młynu Merta – trudno je przegapić, rozciągają się bowiem na dobre kilometry. Nie dość, że znajdziemy na nich watahy wilków i grupy zbieraczy pijawek, to jeszcze w centrum lokacji znajduje się prastary krąg. Jego aktywacja (możliwa tylko za dnia) przeniesie nas do alternatywnego wymiaru, w którym zmierzymy się z upiorami i zombiakami. To dość wymagające starcie jak na start, doskonale sprawdza się do treningu kierunkowych ataków oraz bloków. Najważniejsza wskazówka: staraj się zbyt dużo nie ruszać w trakcie walki, bo gra nie zawsze wyłapuje, kiedy chcemy gdzieś podejść, a kiedy po prostu zależy nam na sparowaniu przeciwnika. Postać i tak, wymachując mieczem, automatycznie się przesuwa, więc nie staniesz się nagle łatwym celem dla oponentów.
8. Nie zapomnij o menu rzemiosła

Coen niczym Geralt w Dzikim Gonie – potrafi sobie dopomóc, gdy bije się na śmierć i życie, poprzez spożycie jagódek czy grzybów. I choć pożywienie może nam pomóc zregenerować kondycję czy HP, to o wiele lepiej korzystać z wszelkiego rodzaju mikstur, maści i balsamów. Te wytwarzamy w karcie rzemiosła z zebranych w lesie roślin czy z ciał przeciwników alkoholi i olejków. Aby jednak zbobyć co ciekawsze preperaty, należy wcześniej odnaleźć i przeczytać przepis (podobnie jak z podręcznikami). A po craftingu koniecznie przypisz nowe przedmioty do podręcznego ekwipunku w prawym dolnym rogu ekranu.
9. Nie rozmawiaj z ważnymi enpecami nocą, jeśli masz mniej niż połowę zdrowia

Na pewno kusić cię będzie playthrough, w którym zechcesz zostać brutalnym i nieznającym litości wrakirem. Głupio jednak przez żadzę krwi stracić dostęp do ważnych zadań czy istotnych fabularnie enpeców, a bardzo o to łatwo, jeśli nie zadbasz nocą o swój pasek zdrowia. Zakładając bowiem, że rozpoczniesz rozmowę z wybraną postacią (ludzką), posiadając mniej niż 50% HP, dziki instynkt wygra i wyssiesz ją do cna, przez co ta ginie w męczarniach. Zawsze więc uzupełniaj braki witalne czy to na pobliskich sarnach, czy to przynajmniej na losowych chłopach (jeśliś belitosny!).
10. Często zapisuj grę, zwłaszcza przed ważnymi questami

Jeżeli jednak popełnisz błąd z fatalnymi skutkami, warto posiłkować się wczytaniem gry. Na szczęście system autozapisu w The Blood of Dawnwalker działa bez zarzutu i działa niemal przed każdą istotną interakcją ze strony gracza. Pomaga także w przypadku pojawiających się bugów, które z jakiegoś powodu uniemożliwiają ukończenie questa – wtedy quick load ratuje skórę, przenosząc nas minutę albo dwie wstecz. Sejwować polecam także manualnie, zwłaszcza przed kluczowymi dla fabuły zadaniami, aby móc w wygodny sposób sprawdzić różne ścieżki tychże.
