Sequel The Blood of Dawnwalker może obyć się bez kluczowego mechanizmu upływu czasu. „Było sporo narzekań na niego”

Sequel The Blood of Dawnwalker może obyć się bez kluczowego mechanizmu upływu czasu. „Było sporo narzekań na niego”
Wiele osób zdecydowało się usunąć go z The Blood of Dawnwalker za pomocą modyfikacji.

The Blood of Dawnwalker przyciąga wieloma elementami, mówiąc tu choćby o wizji grania pół-wampirem czy podobieństwach do Wiedźmina 3, choć w tym przypadku Karol Laska w swojej recenzji twierdzi, że gra Rebel Wolves stoi na własnych nogach. Jest jeszcze jednak jeden element, jeden mechanizm, który wywołał sporo dyskusji wśród graczy – upływ czasu. Część osób polubiła się z nim, inni zaś postanowili go usunąć za pomocą modyfikacji pobranej już ponad sto tysięcy razy. Druga z wymienionych grup może się ucieszyć na wieści o tym, że rzeczony upływ czasu być może nie trafi do kolejnej gry polskiego studia.

Grając w The Blood of Dawnwalker mamy 30 dni i nocy na uratowanie naszej rodziny, a każda istotniejsza akcja, jak choćby wykonywanie zadań czy przydzielanie punktów umiejętności, zabiera nam określony czas, niechybnie kierując ku rozwiązaniu fabuły. Choć może wiązać się z tym sporo presji, to, jak przekonuje wspomniany już Karol Laska, nie ma się czego bać i bez większych problemów da się wyrobić ze wszystkim w wyznaczonym czasie.

Niemniej mechanizm upływu czasu może zwyczajnie zniknąć w kolejnej produkcji Rebel Wolves, ale niekoniecznie przez negatywne podejście części graczy do niego. Jak tłumaczy Konrad Tomaszkiewicz, reżyser gry i szef studia, w wywiadzie z Robertem Purchesem z Eurogamera, na stole leży też sporo innych pomysłów.

Szczerze powiedziawszy, jeszcze nie zdecydowaliśmy [czy umieścić mechanizm upływu czasu w nowej grze – dop. red]. Przetestujemy to. Jeśli fabuła lub jej poszczególne fragmenty będą do niego pasowały, to go zaimplementujemy. Jeśli natomiast będzie inaczej, to nie zamierzamy się do niego zmuszać. Sprawdzimy różne warianty tego systemu […] ale nie twierdzę, że każda kolejna gra będzie uwzględniała ten sam schemat lub pętlę rozgrywki – to tak nie działa.

Mimo wszystko Tomaszkiewicz przyznał, że zauważył zażarte dyskusje w sieci na temat usuwania upływ czasu z The Blood of Dawnwalker za pomocą modyfikacji. Sam zachęca, aby zagrać tak, jak obmyślili to twórcy (trudno oczekiwać, że powie coś odwrotnego), argumentując, że wszystko zostało zbalansowane w ten sposób, że bez problemu każdy zobaczy 80% zawartości tytułu.

Argument na zasadzie „Chcę zobaczyć wszystko w jednym przejściu” jest zrozumiały, ale jest co do zasady fałszywy. Nawet w grach z serii Wiedźmin nie jesteś w stanie doświadczyć wszystkiego za pierwszy razem, ponieważ masz określone wybory i ich konsekwencje prowadzące do różnych rezultatów. Mechanizm upływu czasu poniekąd dokłada się do tego, ale nie sądzę, że ma to aż tak duże znaczenie.

Tymczasem Rebel Wolves już teraz zaczyna poszukiwać nowych twórców do projektu, który ma być „następnym rozdziałem dawnwalkerowej sagi”. Być może zobaczymy w nim wspomniany upływ czasu, a być może nie, choćby dlatego że zespół Tomaszkiewicza rozważa „zbadanie naprawdę szalonych mechanizmów, które mogą odmienić gatunek RPG”. To oczywiście ocenimy dopiero, gdy gra wyjdzie, a na to musimy poczekać jeszcze kilka lat.

19 odpowiedzi do “Sequel The Blood of Dawnwalker może obyć się bez kluczowego mechanizmu upływu czasu. „Było sporo narzekań na niego””

  1. Czyli chcą ubić mechanikę, która wyróżniała Świtołaza na tle innych gier tego typu, bo gracze się spłakali. A później ci sami gracze będą narzekać, że wszystkie gry są robione na jedno kopyto i nikt nie wprowadza żadnych nowości i urozmaiceń. Oto Giereczkowo właśnie.

    • Dalej jestem zdania że niech robią po swojemu tylko muszą dodać mechanikę oszustw. Ew checkbox w nowej grze i opcjach „wyłącz czas”.

      • Takie rozwiązanie miałoby rację bytu, całkowite odejście od tej mechaniki, to będzie duża strata dla gry i dla prawdziwych graczy. „Graczom”, to można nawet god mode dać w opcjach i niech się cieszą ze swoich „osiągnięć”.

      • Istnieją poziomy trudności „historia” gdzie praktycznie nie idzie gracza zabić. Wyłączenie durnowatej opcji „gra na czas” nie wydaje się czymś niesłychanym. No chyba że „się nie da”. 😀

      • To nie jest gra na czas, kiedy wreszcie to zrozumiesz?

    • Ale bez przesady. Mechazm ograniczenia czasowego jest stary jak świat i od zawsze wszyscy na to narzekali. Już słynny Prince of Perisa to zawierał i kogokolwiek byś nie zapytał o wskazanie jednego minusa, to właśnie wzkazaliby na fakt, że całą grę trzeba ukończyć w godzinę albo zaczynasz od początku.
      Nienawidzę jak gra mnie pogania, chcę grać we własnym tempie. Xcom 2 też miał fioła na punkcie kończenia starć w wyznaczonej liczbie tur i to był jeden z pierwszych modów, który społeczność wypusciła.

      • Ale ta gra Cię nie pogania, to działa przecież w zupełnie inny sposób. Możesz nawet 300 godzin w niej spędzić, jak potrzebujesz.

        (edytowano)

      • Metalmorphosis 17 września 2026 o 17:28

        Tak możesz w niej spędzić 300 godzin. Ale nie możesz zrobić 100% gry i uratować rodziny. Jeśli nawet rozwój bohatera zabiera ci fabularny czas to to jest już jakaś presja. Ten mechanizm, jedyny powód dla którego odbiłem się od tej gry. Teraz nib jest mod. Ale zastanawiam się, czy innych rzeczy nie rozwiązali w podobny sposób. W tym studio nie pracują przypadkiem ludzie odpowiedzialni za tragiczny rozwój postaci w W3?

      • Pokaż mi erpega, gdzie możesz doświadczyć wszystkiego przy jednym podejściu.

    • Tak. Nie wiem, czy to bardziej smutne, czy żenujące, że twórcy są sprowadzani na ziemię przez ograniczonych konsumentów… Jeśli tak się stanie, będzie to fatalna decyzja.

    • Zdanie, które napisałeś nie ma sensu. To nie muszą być ci sami gracze. Jedni nie chcą mechanizmu czasu, a inni go chcą, bo narzekają na brak urozmaiceń w grach. To są wręcz zbiory rozłączne. Świat jest bardziej złożony. Ocena z logicznego myślenia -> jedynka -> siadaj.

  2. Powinni trzymać się tej mechaniki. Pod warunkiem, że będzie miało to sens fabularny w kontynuacji.

  3. A szkoda bo fajnie było mieć mikstury na długie godziny (czyt. Pomiń wszystko co rusza czas, zwiedź i wyrżnij co się da).

  4. Wszystkim dogodzić się nie da, graczom także. Powinni robić po swojemu, a jeśli komuś nie pasuje ograniczenie czasowe, może włączyć modyfikację.
    Moim zdaniem, nie ma o co kruszyć kopii. 😉

  5. Skoro ta mechanike mozna latwo wywalic modem to moga dac nastepnym razem wybor i mozliwosc zmiany ale ja bym to zostawil. Mnie sie podoba ten uplyw czasu.
    To ze czegos przez to za pierwszym razem nie zobacze ma mniejsze znaczrnie niz mozliwosc wyboru. W takim Detroit: Become Human tez podejmujemy decyzje i cos nas omija. Nie widzialem zeby ktos na to narzekal.

  6. Ciekawe kto narzekał. Pewnie w większości ludzie, którzy nawet nie zagrali. Zostało mi jeszcze 9 dni do uratowania rodziny i mam zrobione praktycznie wszystko, żadnych większych misji na mapie. Ot trochę losowych zdarzeń/znaków zapytania. Ten czas bardziej służy wg mnie do wymuszenia na graczach by grali Coenem zarówno w dzień jak i w nocy, a nie skipowali dzień w łóżku bo nocą w formie wampira jest silniejszy.

  7. Nie grałem, tylko słyszałem.

    Podobno i tak czasu jest mnóstwo, i bez problemu można zrobić wszystko co warte zachodu. Z pominięciem co najwyżej ubislopu.

  8. A jak komu się takie „wybory A lub B” nie podobają to niech deweloper zrobi toggle w opcjach gry żeby to wyłączyć i wszyscy oprócz ciebie i Mosparko będą zadowoleni. 😀

Dołącz do dyskusji