Prezes Sony nie chce już agresywnie sprzedawać PS5. Zamiast tego chce więcej zarabiać na obecnych użytkownikach
Hiroki Totoki udzielił wywiadu The Wall Street Journal, w którym Jason Douglas, szef tokijskiego biura dziennika, zapytał, czy Sony nie miało przypadkiem szczęścia z kryzysem na rynku pamięci, skoro PlayStation 5 stoi już w 93 milionach domów. Prezes odpowiedział zaskakująco otwarcie.
To szczęście. Jesteśmy w drugiej połowie cyklu życia konsoli PlayStation 5. To oznacza, że dzisiaj już nie musimy agresywnie sprzedawać sprzętu. Zamiast tego skupiamy się na przychodach cyklicznych z obecnej bazy użytkowników. PS Plus ma dzisiaj 125 milionów graczy miesięcznie i ważne jest to, jak ich zmonetyzować.
125 milionów to miesięczna liczba aktywnych kont w samym PSN (według wyników za kwartał zakończony 30 czerwca) – a samej liczby abonentów PS Plusa Sony nie ujawniło od całkiem dawna; kiedy jeszcze to robiło, wynosiła ona pomiędzy 40 a 50 milionami. Jest kogo monetyzować.
Wszystko to składa się w jeden obrazek: w kwietniu podrożał sprzęt – i PS5 kosztuje dzisiaj o 30% więcej niż na premierę (to smutne, bo rzeczy kiedyś taniały w trakcie swojego życia, a teraz…), w maju podniesiono ceny PS Plus o 10% do 30%, a od stycznia 2028 nowe gry nie będą już tłoczone na płytach.
Sony wie, że nie ma co promować sprzętu, bo kto chciał, ten kupił i ma. Zamiast tego zmienia się to, czym zamierza je sprzedawać: ekskluzywną treścią. Przed nami wrześniowy Marvel’s Wolverine i listopadowe GTA 6 (po którym konsola wyprzedaje się w USA i drożeje w Polsce). God of War Laufey wyląduje w lutym przyszłego roku.

Oby Sony pamiętało w tej całej monetyzacji, że owce się strzyże, a nie obdziera ze skóry. Podwyżki już były, gracze nie są zadowoleni i wcale nie przestali być źli o płyty (oczywiście przejdzie im, złość to taka emocja, która prędzej czy później się wypala i łatwo ją przekierować na kogoś innego). W kwartalnych kosztach też po raz pierwszy pojawiła się osobna propozycja, czyli inwestycje w platformę następnej generacji, ale to nie dziwi pewnie nikogo. Skoro już sam prezes mówi o „drugim cyklu życia PS5” to oznacza, że PS6 jest tylko kwestią czasu.
