Mamy datę premiery God of War: Laufey. Studio uchyliło też rąbka tajemnicy na temat przyszłości serii
Podczas San Diego Comic-Con nie mogło zabraknąć i nordyckich bogów. Pojawiła się data premiery gry, zaplanowana na 16 lutego 2027, naturalnie ekskluzywnie dla PlayStation 5. To pierwszy konkretny termin, bo wcześniej operowaliśmy tylko jakimś ogólnym okienkiem, który brał się z informacji o tym, że gra będzie miała wersję z płytą. Zapowiedź trafiła też na profile PlayStation w formie krótkiego materiału z samą datą, bez fragmentów rozgrywki.
Laufey to spory zwrot w samej serii. Po raz pierwszy nie kierujemy Kratosem, tylko Faye – jego żoną, matką Atreusa, znaną też jako tytułowa Laufey. Akcja biegnie równolegle do God of War z 2018 roku i Ragnaroka: Faye budzi się po własnej śmierci w zaświatach zwanych Everywhen, w których ścierają się bóstwa z różnych mitologii. Odkrywa w tym miejscu, że jej plany dotyczące ochrony męża i syna trzeszczą w szwach i trzeba coś zrobić. Sony konsekwentnie nazywa grę kolejną główną odsłoną serii, a nie spin-offem.
Najciekawsza wiadomość z panelu nie jest jednak kwestią daty: Cory Barlog potwierdził, że Santa Monica pracuje już nad kolejną grą z serii, w której znów pokierujemy Kratosem. Ma się ukazać po Laufey i łączyć z jej wydarzeniami w sposób bezpośredni. Wszystko, co ma miejsce w opowieści o Faye jest kontynuacją tego, co było wcześniej i jednocześnie stanowi przygotowanie gruntu pod to, co przyjdzie potem. Tytułu, platformy, daty ani żadnych szczegółów fabularnych jeszcze nie ujawniono, nie wiadomo też, po jakie panteony Kratos sięgnie tym razem. Prawdopodobnie jednak na spotkanie ze Spartaninem chwilę sobie poczekamy.

Data premiery Laufey stawia ten tytuł w wyjątkowo zatłoczonym miesiącu. 12 lutego 2027 wychodzą też Tomb Raider: Legacy of Atlantis (12 lutego), Persona 4 Revival (18 lutego) oraz Fable (23 lutego), a do tego dojdzie jeszcze Metro 2039. Santa Monica konkurencji się nie boi, być może liczy nawet, że to inni zejdą jej z drogi.
Wygląda, że gra będzie kolejną częścią ciekawej historii… szkoda, że nikt nie kupi bo Sony.
Obejrzę na jutubie. 😀
niektórzy lubią patrzeć jak inni r….
ja kupię i miliony innych,”nikt nie kupi” xD will see
No spoko, są tacy co nie kupią właśnie z tego powodu… możesz płakać, możesz się śmiać, ale tego nie zmienisz.
Czuję w kościach, że Code Veronica Remake będzie w podobnym czasie, a wtedy wybór będzie prosty. Szczególnie po rozczarowaniu jakim był Ragnarok.
Ta gra może się jakoś sprzedać tylko dlatego, że wyjdzie na płycie.
co ma do tego płyta? 85 % nowych gier to cyfra.
ja nawet nie mam napędu,tak jak miliony użytkowników ps5 pro
słuchawki też na kabelku masz? ogądasz filmy na dvd?
A Tyś skąd się urwał? Tak, mam słuchawki na kabelku. Tak, oglądam filmy na DVD i Blu-Ray.
Cytując klasyka – Woland weź ty już spierdalaj…
Patrząc na komentarze pod tym tweetem, ludzie wydają się być niezwykle podekscy… a nie, czekaj. Zupełnie na poważnie sądzę, że ostatnie ruchy Sony powinny trafić do podręczników public relations w rozdziale traktującym o tym, jakich błędów unikać za wszelką cenę.
Gracze kupią cyfrowo i będą grali, bo co to zmieni, że głośna mniejszość pokrzyczy, a większość nawet nie będzie świadoma, że jakieś nie wydano jakiegoś pudełka. 😉
Jeśli tylko mniejszość będzie krzyczeć to nic się nie zmieni, jeśli większość nie kupi to ktoś w Sony zobaczy, że to się nie opłaca. No i w końcu każda większość kiedyś była mniejszością póki nie urosła.
Każda większość była mniejszością póki nie urosła…
Jest powszechnie wiadome że nikt streamów nie ogląda, a najpopularniejsi streamerzy zarabiają marne grosze na jutubie oraz na twitchu. W końcu kto by chciał oglądać jak ktoś inny gra w grę, cóż za niedorzeczny pomysł haha. 😀