Reżyser The Last of Us uważa, że dzisiejsze gry AAA są nudne. Za przykład wziął God Of War Laufey
Obecny kryzys w branży gier związany z ogromnymi zwolnieniami jest wielowątkowy i nie da się wskazać na jeden czynnik, który spowodował, że poszczególne studia nie przynoszą tyle zysku, ile zakładały. Najbardziej spektakularne fale redukcji etatów widzieliśmy u największych graczy na rynku, wliczając w to Xboksa, Sony czy Epic Games. Można przy tym mówić o wielu aspektach ekonomicznych, lecz co jeśli dzisiejsze największe produkcje są po prostu… nudne?

Alex Spencer z magazynu Edge pochylił się nad tematem wspomnianego kryzysu i porozmawiał z wieloma znanymi z branży gier osobami. Przeprowadził wywiady choćby z Timem Sweeneyem, CEO Epic Games, Shawnem Laydenem, byłym szefem PlayStation czy Brucem Straleyem, reżyserem The Last of Us, który w 2017 roku odszedł z Naughty Dog i założył studio Wildflower Interactive. Ten ostatni jako jeden z problemów trapiących rzeczoną branżę wskazał na brak innowacji w segmencie wysokobudżetowych gier.
Uważam, że wrażenia i doświadczenia, które oferujemy w segmencie AAA, są...[śmiech] powiedziałbym: nudne. […] Spojrzałem na God of War Laufey i każdy jeden piksel jest olśniewający. Ogrom pracy i umiejętności włożonych w pojedyncze klatki…
Tworzyłem tego typu gry i wciąż robią na mnie ogromne wrażenie. Ale kiedy patrzę na to, co właściwie się w nich robi, to znika we mnie entuzjazm. I to nie jest zarzut do zespołu od God of War. Po prostu w sferze gier wysokobudżetowych czuję, że nie ma już miejsca na wprowadzenia świeżych, nowatorskich pomysłów.
Jak zaś podkreślał Raph Koster, projektant gier i autor książki „A Theory of Fun for Game Design”, stawianie na „pewne strzały” może przynosić krótkoterminowe korzyści, lecz gdy spojrzy się na dłuższy horyzont czasowy, może to stanowić też zagrożenie. Uważa bowiem, że po pewnym czasie trwania danej serii lub całego gatunku gracze mogą zacząć chcieć zobaczyć coś świeżego.
Tak jak już wspomniałem, kryzys branży gier nie bierze się tylko z jednego czynnika i nie chodzi tu wyłącznie o innowacje w segmencie AAA. W przytoczonym artykule postulowano choćby tworzenie mniejszych tytułów czy przygotowywanie gier z myślą o słabszych sprzętach. Zupełnie innym tematem – dotyczącym przede wszystkim producentów sprzętu do grania – jest też inny kryzys, tym razem na rynku podzespołów, który także dokłada do tego wszystkiego swoje trzy grosze.
Warto też dodać, że choć Spencer mówił o dziesiątkach tysięcy osób zwolnionych na przestrzeni ostatnich czterech lat, to inny czynnik nieco niweluje te straty. Według przytaczanych przez niego wyliczeń Amira Satvata, twórcy strony ASGC Games Industry Layoffs Tracker, nadal co roku zatrudnia się od 18 do 25 tysięcy osób. Być może zatem w przeciągu następnych lat będzie jeszcze komu tworzyć nasze ulubione gry.
Gość ma rację i nie ma racji odnośnie God of War Laughey. Gra może faktycznie jest nudna, ale na pewno nie jest olśniewająca. Co prawda liczba świecidełek we wszystkich odcieniach tęczy może olśniewać jak choinka, ale chyba temu panu nie o to chodziło. Gra wygląda brzydko jak większość obecnych tego typu gier. Pierdyliard kolorów sugerujących gdzie iść, co podnieść, czego użyć. Styl i wizja świata gdzieś znika wśród tych wszystkich kolorowych znaczników i podpowiedzi dla „modern audience”. I ta nieszczęsna gadająca galaretka. Kratosie, nie zasłużyłeś sobie na coś takiego.