8
16.12.2022, 20:58Lektura na 13 minut

GameWalker: W co będziemy grać w święta?

Nadchodzi magiczny okres, w którym spotykamy się z bliskimi, próbujemy rodzinnych specjałów, otwieramy i dajemy innym prezenty… a gdy nadarzy się w końcu wolna chwila, zmykamy w stronę komputera.


CD-Action

Jedni nadrabiają tegoroczne zaległości, inni odprawiają swoje świąteczne rytuały, głównie związane z odpalaniem starych gier i sprzętów. A wy? W co zamierzacie grać u schyłku 2022 roku?

SztywnyPatyk: Kiedy myślę o świątecznym grańsku, do głowy przychodzą mi te jedne święta sprzed paru lat, gdy uznałom, że przejdę znowu całego Maksa Payne’a. Prószył śnieżek, wigilia się skończyła, więc nie musiałom przerywać zabawy na rzecz przekrzykiwania się o polityce, przede mną zaś była czapka Mikołaja leżąca na głośnikach i choinka na tyle mini, że stała niewzruszona na biurku. A przecież nic tak nie pasuje do świąt jak pomoc straumatyzowanemu glinie w zemszczeniu się na ćpunach, z którego wydobywa się głos tego drugiego Pazury. Magia byłaby mocniejsza, tylko gdyby przyszedł do mnie do domu i wyszeptał mi do ucha: „Jestem Batman”.

Max Payne
Max Payne

Nadrabianie? God of War z 2018 kisi się na mojej kupce wstydu od ładnych kilku lat i nie przyniósł nawet sanek, żeby z niej zjechać. Po nim wjedzie (czy raczej zjedzie) Ragnarök, coby odhaczyć tę miniserię, a jeśli starczy czasu, to dwie pierwsze Bayonetty i Hades, który – mam nadzieję – sprawi, że niedawno zakupiony Switch przestanie tak na mnie patrzeć… DOBRZE, ZACZNĘ CIĘ UŻYWAĆ, OBIECUJĘ.

b-side: Globalna presja skłania mnie do tego, żebym w końcu odfoliował Elden Ringa i chociaż go spróbował, ale starość nie radość – nie potrafię już „napoczynać” gier, zwłaszcza tych, o których wiem, że muszę im poświęcić przynajmniej kilkanaście godzin. Albo mam czas, żeby w coś wsiąknąć, ale zrobię sobie krzywdę, bo przejdę tutorial, wejdę w klimat, nauczę się czegoś, żeby odstawić grę na półkę, wrócić do niej po miesiącu i nie pamiętać niczego. Duh. Dlatego zamierzam odpalić chociaż na chwilę oswojonego Wiedźmina 3 i zobaczyć go w nextgenowej glorii.

Z kolei magia świątecznego okresu z reguły pcha mnie pod koniec grudnia do aplikacji GOG-a, żeby pościągać ukochane starocie i wczytać w głowie sejwa z mentalnego stanu z końcówki lat 90. i początku pierwszej dekady XXI wieku. Wiecie – zero lekcji, zero zmartwień, mama przynosi sernik, ja dolewam sobie coli i gram w Knights and Merchants… ale nie tym razem. Rok temu pobrałem sześć staroci, zagrałem tylko w jednego, dlatego teraz nie będę się oszukiwał i postanawiam do znudzenia łupać w świąteczny event w Chivalry 2.

Chivalry 2
Chivalry 2

rajmund: W czasach, gdy Quake Live działał jeszcze w przeglądarce, zrodził się u mnie zwyczaj, że co roku po wigilijnej kolacji rozgrywam przynajmniej partyjkę w tego klasycznego shootera id Software. Nastrój na serwerach panował wtedy jedyny w swoim rodzaju: nieraz dostawaliśmy świąteczne mapy i tryb Freeze Tag, ponadto wszyscy pisali do siebie „Merry Christmas”. Na pewno ustrzelę więc kilka fragów, by tej tradycji dopełnić.

Ponadto liczę, że w końcu znajdę parę chwil na dokończenie God of War Ragnarök. Tak jak poprzednia część zawsze będzie mi się kojarzyć z cudowną wiosną, tak najnowsze dzieło Santa Monica Studio od pierwszej sceny idealnie zgrywa się z obecną szarugą i śniegiem. Jeśli chodzi o tzw. backlog, to może w końcu rozfoliuję zaległe Devil May Cry V. No i pewnie coś się znajdzie jeszcze pod choinką…

Quake Live
Quake Live

boleslaw: Szklaneczka jajecznego likierku, koc i ciepłe światło choinkowych lampek to warunki, które sprzyjają pełnemu zanurzeniu w gierkach. Za oknem śnieg, a ja ogrywam kolejne produkcje. Utopia, zero potrzeb. Tak, dla mnie święta już się zaczęły, a gdy przyjdą te właściwe, to planuję dalej robić to samo.

W kolejce mam trochę retro, ale pewnie znajdzie się też miejsce na nowości. Batman: Return of the Joker to dzieło mistrzów z japońskiego Sunsoftu. Przekroczyli wizualne możliwości NES-a i do tego nie zapomnieli też o świetnym gameplayu. Donkey Kong z Game Boya również czeka na swoją kolej, a w nim całe 100 etapów pełne wchodzenia po drabinkach, trzaskania salt i gonienia wielkiej małpy. Uśmiecha się też do mnie Pocky and Rocky, shooter z kapłanką Shinto i jej „rakunem” w rolach głównych. Złota era gier 2D to piękna sprawa. Trzeba dokarmiać wewnętrznego bajtla. Relaksujcie się, jedzcie, grajcie i do zobaczonka w 2023!

DaeL: W okresie świąt zazwyczaj sięgam po produkcje pozwalające mi lepiej wypełniać wolę Boga Imperatora. W tym roku będzie to Warhammer 40,000: Darktide, czyli co-opowy FPS, w którym wcielamy się w prostego żołnierza walczącego w służbie Inkwizycji, który z gniewem w sercu i grymasem pogardy na twarzy pali heretyków, zabija mutanty i oczyszcza niewiernych. Przyznam, że nie jestem jakimś wielkim fanem gier kooperacyjnych, ale Darktide mnie w ostatnich dniach urzekło i liczę na to, że będę miał więcej czasu na zabawę.

A jak już jesteśmy w klimatach warhammerowych, to mam w planach przejście Immortal Empires, czyli wielkiej kampanii łączącej wszystkie trzy części cyklu Total War: Warhammer. Nie wiem jednak, czy się uda do końca roku. No i czeka mnie też ogrywanie kilku tytułów pod kątem recenzji do następnego numeru CD-Action Retro… ale o tym na razie cicho sza!

Warhammer 40,000: Darktide
Warhammer 40,000: Darktide

Delighter: Święta budzą we mnie wewnętrzne dziecko i nigdy nie czerpię tak ogromnej radości z ogrywania tytułów z dzieciństwa, jak właśnie podczas Bożego Narodzenia. Dlatego już powoli szykuję koc i ciepłą herbatę, które mogą okazać się nieocenioną pomocą podczas kolejnej mrocznej krucjaty w Warhammerze 40,000: Dawn of War – Dark Crusade. Ale żeby tradycji stało się zadość, nie mogę zapomnieć o kolejnej próbie podboju Calradii w Mount & Blade: Warband oraz przejściu Call of Duty 4: Modern Warfare po raz setny.

Smuggler: …Nie, nie Mass Effect. Dla zasady ogrywam go tylko raz w roku, a w tym już to zrobiłem. Zobaczę za to, co daje nextgenowy patch do Dzikiego Gonu. Zaliczę te nowe questy, odwiedzę parę znajomych kątów, takie tam. W sumie nie zamierzam dużo grać w święta, wolę w tym czasie poczytać „Folklor Świata Dysku”, jedząc makowca. Ale wam szczerze polecam polskie Blacktail – jeśli lubicie wiedźmina, słowiańszczyznę, to tu znajdziecie podobne klimatu. Na stronie jest już moja recenzja tej gry.

Blacktail
Blacktail

Cursian: W tej chwili trudno mi jeszcze odpowiedzieć na to pytanie, ale na pewno zaopatrzę się na świątecznych wyprzedażach w stosik starszych tytułów i będę powolutku ogrywał je przez kolejne miesiące. Robię tak od lat, bo uważam, że premierowe ceny gier już dawno odkleiły się od rzeczywistości i nie zamierzam dokładać swojej cegiełki do utrwalenia takowego stanu rzeczy. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że sytuacji nijak tym nie zmienię, ale uparty jestem. Co zrobić, taki charakter. Czy mam jakieś konkretne plany? „Się zobaczy”, zależy od przecen. Niewykluczone, że wrócę sobie na pececie do pierwszego z nordyckich God of Warów, a reszta… któż to może wiedzieć. Pewnie jakieś erpegi, jak zawsze. O, a może jednak trylogię Mafii? Odświeżona „jedyneczka” bardzo mi kiedyś smakowała, początek „dwójki” uważam zaś za najbardziej świąteczny wątek w historii gier. W dodatku taki godny, głębszy, pozbawiony tego denerwującego lukru i taniej radości z plastiku.

Witold: Po cichu marzy mi się powtórka z Wielkanocy 2020, kiedy to z dawną paczką przyjaciół zrzuciliśmy się na serwer Wolfensteina: Enemy Territory i zrobiliśmy sobie nostalgiczną wycieczkę do czasów regularnych LAN party w piwnicy. Ale jeśli się nie uda, i tak będę miał w co grać – już samo Xenoblade Chronicles 3 prawdopodobnie starczyłoby mi na trzy urlopy, a zamierzałem jeszcze usiąść w końcu do nowego dodatku do World of Warcraft. Oczywiście plany planami, bo jeżeli pod choinką znajdę kolekcję remasterowanych Yakuz, priorytety mi się ociupinę zmienią.

Wolfenstein: Enemy Territory
Wolfenstein: Enemy Territory

spikain: Dałem tym cholernym Pokémonom pięć na dziesięć, nazywam je „tymi cholernymi Pokémonami”, a prawda jest taka, że jeżeli odpalę jakąkolwiek singlową grę, to właśnie tę. Okej, jeszcze Marvel Snap, bo w trakcie Bożego Narodzenia też chadza się do toalety. Niemniej zamierzam spędzić ten czas świątecznie, rodzinnie – a więc grany będzie zapewne Mario Kart 8 Deluxe, niewykluczone również, że Mario Party Superstars.

„A coś bez Mario w nazwie?”, zapytacie. Świetnie bawiliśmy się ostatnio z naszą jutubową ekipą dzięki legalnym używkom i uroczo kretyńskiemu „To jesteś ty!”. A może to my byliśmy uroczo kretyńscy? W każdym razie zaskoczyło mnie, jak fajnie sprawdziło się to na imprezie, i chętnie powtórzę to doświadczenie jeszcze w innym towarzystwie. Odkurzę przy okazji PS4 Pro, bo przez Game Passa i switchowe premiery zupełnie zaniedbałem w tym roku konsole Sony. :(

To jesteś ty!
To jesteś ty!

Krigor: Tradycyjnie World of Tanks. Lubię te ich świąteczne akcje. Planuję też wrócić sobie do… Unreala. Tego pierwszego z kiedyś kozacką grafiką i nadal kozacką muzyką. Zamierzam odpalić Elden Ringa i zobaczyć Horizon Forbidden West. Poza tym… cóż, czas pokaże – pewnie pogram również z domownikami w coś, co oni wybiorą. W końcu to święta rodzinne! :)

Perzi: W życiu zaszło u mnie wiele zmian: zakup mieszkania, przeprowadzka, samodzielnie wykonany remont. W zasadzie od lutego mój organizm działa na wysokich obrotach i od pewnego czasu domaga się awaryjnego hamowania. Chętnie pograłbym w coś prowadzonego w ślimaczym tempie. Kłania się Death Stranding albo dokończenie wątku głównego w Red Dead Redemption 2. Z końcem 2022 roku warto powoli żegnać się z PS4. Będą to więc ostatnie tytuły ogrywane na tym sprzęcie. Na pececie czas na coś relaksującego: wszelkie strategie lub tycoony. Na liście życzeń jest dodatek do Hearts of Iron IV, Two Point Campus lub kosmiczny city builder Ixion. Jeśli żadna z tych pozycji mi się nie spodoba, to nic tak nie ukoi moich nerwów jak sesja ze starym, dobrym Cities: Skylines. Oby tylko nie zapaść w zimowy sen!

Death Stranding
Death Stranding

Mac Abra: Na święta odłożyłem sobie Space Haven. To taki indyczek, w którym dowodzi się gwiezdnym okrętem. Wiecie – zarządzanie załogą, rozwiązywanie konfliktów i sytuacji kryzysowych, a także rozbudowywanie statku, prowadzenie walk itd. Parę osób mi to polecało. Zobaczymy, czy słusznie.

Cascad: W święta zawsze najwygodniej mi grać na handheldach, leżąc na kanapie i sięgając po serniczek. W tym roku na tę okazję wybrałem Pokémon Moon, które z ciekawości nadrobię, oraz króciutkie Liberation Maiden – grę o nastoletniej pani prezydent sterującej mechem (obie produkcje już czekają na 3DS-ie). A w razie, gdyby wzięło mnie na większe przygody, mam też w odwodzie Castlevanię: Lords of Shadow, która dzięki kompatybilności wstecznej powinna pomóc mi wbić na Xboksie jeszcze trochę achievementów przed sylwestrem. Na sięgnięcie po więcej rzeczy już pewnie zabraknie czasu, ale ponieważ miałem kilka miesięcy przerwy od Halo Infinite, to chyba wskoczę na serwery rozegrać parę meczów, licząc na magię świątecznych eventów i deathmatchy w świetle choinki.

Ranafe: Lubię dla przeciwwagi do słodkiej atmosfery świąt odpalić sobie coś cięższego i wymagającego. Zatem gdy już utracę wszelką mobilność z powodu przeżarcia, wykonam kolejne podejście do Hollow Knighta albo Metroid Dreada. A jeśli jednak będę w lepszym stanie, spróbuję wbić się na nowo w przygody Sama i popchnąć fabułę Death Stranding. Za dnia, gdy człowiek jeszcze wierzy, że świąteczne pokusy go ominą, pewnie postaram się wymaksować drugiego Horizona – zresztą obiecałam to córce. Mam ochotę napocząć gry długie, na które zazwyczaj nie starcza mi czasu z powodu natłoku zajęć, ale znając życie, pewnie skończę w Falloucie 76 albo Valheimie.

Wokulski: Po wielu latach nadszedł czas na nadrobienie klasyki. Pad w dłoń, tryb dokujący i uroczyste podejście do tej Zeldy. A kiedy już trochę się nasycę, to obowiązkowo zanurzę się w strefie komfortu najwyższego. Co to oznacza? Herbatę lub grzańca i przemierzanie San Andreas w rytmie „It Was A Good Day”. Lub stworzenie nowego świata w Minecrafcie w trybie hardcore. Pierwsze godziny survivalu od zera w tej grze nie nudzą mi się od 10 lat. Chyba tak już zostanie na zawsze. W domu spokojnej starości będę pokazywał sąsiadom moje bazy. Nie należy także zapominać o obowiązkowym nacinaniu w Smasha z bratem. Młody, jeśli to czytasz, szykuj się już na łomot!

GTA: San Andreas
GTA: San Andreas

Karol Wilczek: Przerwy między kolejnymi porcjami makówek zapełni mi Xenoblade Chronicles 3. Ostatnio udawało mi się je odpalać tylko nocą, a że trudno się gra z zamkniętymi oczami, to sesje kończyły się dosyć szybko. Kilka pierwszych godzin wystarczyło, żeby poczuć, że Xenoblade to kawał porządnego erpega, więc perspektywa dodatkowego czasu z grą bardzo mnie cieszy.

W końcu przestałem przegrywać większość potyczek w multi Age of Empires IV i w trakcie świąt zamierzam kontynuować dobrą passę francuską kawalerią. W rodzinnym gronie zasiądziemy do Mario Party Superstars, a syn pod choinką znajdzie jeszcze Nintendo Switch Sports i szybko przejdzie szkolenie „Jak trzymać Joy-Con, żeby nie zniszczyć telewizora” od doświadczonego w tym temacie kuzyna.

Age of Empires IV
Age of Empires IV

Zawsze lubię też mieć pod ręką dobrą przygodówkę. W czasie świąt humorystyczne Return to Monkey Island nada się idealnie.

Ninho: Już się nagrałem w tym roku…

CormaC: Przy założeniu, że do świąt skończę Ragnaröka – a nie śpieszę się z wątkiem głównym, ciesząc się jak najdłużej wszystkim wokół niego – najpewniej wrócę do Elden Ringa, którego przerwałem po 70 godzinach właśnie na rzecz GoW-a i za którym tęsknię. Łyknę też w aktualnej promocji w PS Storze Shovel Knighta, którego wiecznie odkładałem i ostatecznie postanowiłem nadrobić po niedawnej lekturze książki „Krew, pot i piksele” Jasona Schreiera (przy okazji polecam). Nie planuję na święta dłuższego urlopu, żeby po Nowym Roku nie przygniotła mnie spiętrzona praca, więc nie oszukuję się, że znajdę mnóstwo czasu na granie, ale gdybym miał więcej luzu, niż przewiduję, może włączę na godzinkę lub dwie moje Atari 130XE, żeby po raz kolejny przejść Bruce’a Lee, nostalgnąć przy świetnej muzyce z Ninja Commando czy sprawdzić tegoroczny port Prince of Persia, który wygląda niesamowicie.

9kier: 23 grudnia z samego rana wylatuję do Wielkiej Brytanii i do Polski wrócę dopiero na początku stycznia. Nie biorę ze sobą dużego laptopa (tylko małego, do pisania „Sprawdzam”) ani Switcha, a w efekcie, jeśli nikt nie zdoła namówić mnie na coś konsolowego, będę mieć 11-dniową przerwę od grania. Przyda mi się taki reset od ekranów. Zamiast tego planuję akwarele, planszówki, może papierowe erpegi, a przede wszystkim dużo czytania, spotkań i odpoczynku.

Bastian: Szybki karpik, uszka z barszczem (koniecznie podsmażane!) i myk do komputerka. Jako pacholę dostałem kiedyś od rodziców na święta Worms 3D i przepadłem. I od tego się zaczęło: potem tak przepadałem jeszcze przez lata w różnych gierkach (ach, sylwester z Gothikiem II!). Teraz trochę się pozmieniało. Przede wszystkim święta spędzam aktualnie w ogromnym gronie dwóch rodzin, mojej i narzeczonej, więc siłą rzeczy gramy w gry, które zaangażują większą zgraję. W zeszłym roku wpadły Detroit: Become Human, Fifa 22, To jesteś ty!, Wiedza to potęga i parę planszówek, m.in. Kragmortha (gorąco polecam!). W tym roku doleci zapewne Posiadłość Szaleństwa (mamy już prawie wszystkie dodatki!), Fifa 23 i Until Dawn, bo okazało się, że rodzinne podejmowanie trudnych decyzji daje ogrom frajdy.

Posiadłość szaleństwa
Posiadłość szaleństwa

Redaktor
CD-Action
Wpisów1044

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane