3
23.09.2022, 08:02Lektura na 5 minut

Return to Monkey Island. Odkryłem sekret Wyspy Nostalgii

Monkey Island powraca do korzeni – po 30 latach odpoczynku serią zajęli się jej pierwotni twórcy. Świat zmienił się nie do poznania, a tymczasem Małpia Wyspa znowu czaruje. Pewnie głównie boomerów takich jak ja, ale jest nas już tak wielu, że trzeba zacząć się z nami liczyć w tej branży.


Jakub „Cubituss” Kowalski

Mam 14 lat, gdy na Amidze kolegi po razu pierwszy widzę The Secret of Monkey Island. Czołówka, z pogrążoną w mroku wyspą Mêlée i charakterystycznym motywem muzycznym, wbija nas w drewniane krzesła, wówczas szczyt ergonomii biurkowej. Nie mówimy zbyt dobrze po angielsku, więc albo siedzimy ze słownikiem, albo zgadujemy, o co chodzi w danej scenie i co trzeba w niej zrobić. Nie ma internetu, nie ma poradników. Spisuję na kartce obelgi i kontrobelgi potrzebne do pirackich potyczek szermierskich, nic nie rozumiejąc z naprawdę zabawnych gier językowych.


Nazywam się Guybrush Threepwood, potężny pirat

Po latach dowiaduję się, że stoi za nimi Orson Scott Card, wybitny pisarz sci-fi, którego książkami będę się jeszcze zaczytywał. Ale teraz nie ma „Gry Endera”, jestem tylko ja i kartka.

W pirackiej wersji, którą kolega ma na Amidze, nie da się zapisywać stanu gry. Codziennie po szkole zaczynamy od nowa Monkey Island i codziennie dochodzimy coraz dalej, aż zapada desperacka decyzja: koniec z wyłączaniem kompa i uruchamianiem jakichkolwiek innych tytułów. Gdy wydaje nam się, że już dotarliśmy do końca zabawy, zaczyna się kolejny akt gry i tu już naprawdę nie wiemy, co robić. Poddajemy się.

Ale ziarno zostało zasiane.


Co za zbieg okoliczności, ty walczysz jak krowa

Gdy wychodzi Monkey Island 2, od rana jestem na giełdzie na Grzybowskiej z paczką dyskietek (plus jedna). „Dwójka” zajmuje ich aż 11, więc niewielu sprzedawców zdecydowało się zainwestować tyle nośników w pojedynczą kopię gry. Znajduję wreszcie kogoś, kto ją ma, w amoku wracam do domu, Amiga szumi, gram 12 godzin bez przerwy… do momentu, kiedy muszę użyć dyskietki numer siedem, która jest uszkodzona. Tak, wtedy grało się prosto z kolejno ponumerowanych dysków.

Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge
Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge

Tydzień czekania na wymianę. Znowu giełda, znowu amok. Zacinam się na zagadce z małpą-kluczem (monkey wrench), którą po latach twórcy sami nazwą naprawdę głupim pomysłem. Ale teraz jeszcze o tym nie wiem, oni też nie. Zrozpaczony klikam każdym przedmiotem z ekwipunku na każdym przedmiocie w grze, aż nagle rozwiązuję łamigłówkę. Kończę całą fabułę. Nic nie rozumiem z abstrakcji, jaką gra mnie raczy w samym finale.

Ale miłość do Monkey Island zostaje.

The Curse of Monkey Island, już niepiracone, definiuje to, jak powinna wyglądać gra z kreskówkową animacją. Mam 20 lat, gdy kończę tę część po raz pierwszy, zachwycając się głosem Guybrusha, którego zagrał Dominic Armato. Dzisiaj zdarza mi się pokłócić z nim na Twitterze. Świat zmalał.

3
zdjęć

Kolejna Małpia Wyspa (Escape from…) to pomyłka i wielki zawód. Częściowo zmazany bardzo dobrym Tales of…, ale ja już chyba nie przepadam za przygodówkami, tamta magia więcej nie wróci, nie będę nic zapisywał na kartce…


Nigdy nie płać za grę więcej niż 20 dolarów

A jednak gdy płacę za Return to Monkey Island 24,99 dolarów, a na ekranie pojawia się wyspa Mêlée z tym samym (choć napisanym i nagranym nowocześniej) motywem muzycznym, znowu siedzę wbity w fotel (tym razem naprawdę ergonomiczny) i znowu mam 14 lat. Jest dobrze, ale błagam: „Teraz tylko tego nie popsujcie!”. Kończę całą grę dwie noce później. Jestem permanentnie niewyspany, ale nieprawdopodobnie szczęśliwy.

Return to Monkey Island
Return to Monkey Island

Twórcy Return to Monkey Island są ode mnie trochę starsi, mają już ponad 50 lat i mnóstwo rozmaitych zajęć za sobą (niekoniecznie związanych z grami), ale okazało się, że ogień, jaki w nich płonął, gdy byli 20-latkami, dojrzał razem z nimi, nic nie tracąc na temperaturze. Return to Monkey Island to festiwal nawiązań do poprzednich części, wspaniałych dialogów, przy których nieraz w głos się zaśmiałem, i genialnych zagadek, nad którymi przepaliłem niejeden zwój mózgowy. W trosce o moją głowę twórcy dodali do ekwipunku Guybrusha bardzo dobrze zaprojektowaną księgę podpowiedzi tłumaczącą mi – w formie drzewka dialogowego – coraz dosadniej, jak powinienem rozwiązać daną łamigłówkę. Zero poradników, zero YouTube’a, tylko sama gra i takie wskazówki, na jakie w danej chwili miałem ochotę. Ech, gdybym dostał taką książkę przy pierwszym Monkey Island…

Siedząc w tym świecie dwa dni, chłonąłem każdą rozmowę oraz żart i ostro główkowałem nad tym, jak popchnąć fabułę do przodu. W nocy śniła mi się muzyka z gry.


Potrafię wstrzymać oddech na 10 minut

To nie jest dzieło dla młodych ludzi. W oceanie nawiązań trudno będzie znaleźć całkowicie nową magię, poza tym – nie oszukujmy się – gry w sposobie opowiadania fabuły dawno już przekroczyły granice po raz pierwszy wytyczone przez The Secret of Monkey Island. Ale dla takich ludzi jak ja trudno sobie wyobrazić lepszy powrót w nastoletnie czasy niż Return to Monkey Island. Autorzy puszczają oko na wielu poziomach, nawiązując również do swojego wieku. Wszak tym razem Guybrush potrafi wstrzymać oddech tylko na osiem minut…

Return to Monkey Island
Return to Monkey Island

Wielki sukces tego powrotu zapewne już niebawem potwierdzą wyniki sprzedaży. W dniu premiery liczba jednocześnie grających ludzi na samym Steamie (Return to Monkey Island jest obecnie dostępny tylko na PC i Switchu) przekroczyła 15 tys. osób. Z bardzo prostych kalkulacji wynika, że tytuł kupiło tego dnia niemal 100 tys. zainteresowanych, a to oznacza, że za parę miesięcy gra na samym pececie dobije do miliona sprzedanych sztuk.

Grałem we wszystkie Monkey Island zaraz po premierach. Teraz już wiem, że zrobię sobie koszulkę XXXXL z takim napisem.

Redaktor
Jakub „Cubituss” Kowalski

Dawniej redaktor naczelny magazynów Play i Komputer Świat Gry. Dziś wymyśla nowy świat gier w NFT.

Wpisów7

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane